Reklama

Tatry, mimo kalendarzowej wiosny, zaprezentowały swoje najgroźniejsze oblicze. Zmienna pogoda z gęstą mgłą, opadami deszczu i niską podstawą chmur, przyczyniła się do dwóch tragicznych wypadków i znacząco utrudniła działania ratownicze po obu stronach granicy, wykluczając w wielu momentach użycie śmigłowców.

Zaginięcie polskiego turysty pod Staroleśnym Szczytem

Informacja o zaginięciu polskiego taternika wpłynęła do słowackiego Górskiego Pogotowia Ratunkowego (Horská Záchranná Služba) 6 czerwca ze strony polskiego TOPR. Mężczyzna samotnie zdobył Staroleśny Szczyt, znany również jako Bradavica, co udokumentował zdjęciem przesłanym rodzinie.

Po tej wiadomości kontakt z nim się urwał, a bliscy zaalarmowali służby. Słowaccy ratownicy rozpoczęli akcję poszukiwawczą. We współpracy z policją sprawdzono parkingi u podnóża gór, odnajdując samochód zaginionego w miejscowości Tatrzańska Polanka.

Działania prowadzono w gęstej mgle, która drastycznie ograniczała pole widzenia. Mimo użycia nowoczesnego sprzętu, w tym drona, zaginionego taternika udało się zlokalizować dopiero w niedzielę, 7 czerwca rano.

Ciało mężczyzny znajdowało się w Kwietnikowym Żlebie. Zginął w wyniku obrażeń odniesionych po upadku z wysokości około 300 metrów. Zwłoki przekazano funkcjonariuszom policji w Starym Smokowcu, a przedstawiciele Horskiej Záchrannej Služby złożyli oficjalne kondolencje rodzinie zmarłego.

Dramat 2 osób w rejonie Rysów

Po polskiej stronie Tatr także zginął turysta. Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się 4 czerwca o godzinie 14:15, po zgłoszeniu o wypadku w rejonie wylotu Żlebu Rysa. Świadkowie odnaleźli tam dwie osoby: mężczyznę bez oznak życia oraz kobietę w ciężkim stanie.

Z powodu fatalnej pogody, która uniemożliwiła użycie śmigłowca, 30 ratowników TOPR musiało dotrzeć na miejsce pieszo. Ranna turystka została wcześniej prowizorycznie zabezpieczona przed utratą ciepła przez innych turystów, którym TOPR złożył podziękowania za pomoc.

Ranną kobietę opuszczono na linach około 370 metrów niżej do tzw. Kamienia, skąd podczas chwilowej poprawy widoczności została podebrana przez śmigłowiec i przewieziona do szpitala w Zakopanem. Według informacji TOPR, turystka była w stanie ciężkim, z obrażeniami głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i kończyn. Ciało zmarłego turysty przetransportowano drogą powietrzną w kolejnym locie spod Buli pod Rysami.

TPN ostrzegał przed trudnymi warunkami

O złej pogodzie w górach informował Tatrzański Park Narodowy, ostrzegając turystów że warunki na szlakach są trudne i wymagają dobrego przygotowania. Zła pogoda utrzymywała się od końca maja, kiedy to przyczyniła się do śmierci młodego turysty pod Zawracikiem.

Na szlakach jest mokro, ślisko i błotniście, a wyżej, głównie w Tatrach Wysokich, w żlebach, miejscach zacienionych i na północnych stokach – wciąż zalega śnieg. Raki, czekan, kask – wraz z umiejętnością obsługi – oraz doświadczenie w zimowej turystyce górskiej konieczne. Niski pułap chmur i mgła mogą utrudniać orientację w terenie, dlatego sprawdzajcie komunikat turystyczny i prognozy pogody oraz wybierajcie trasy rozsądnie” – napisano w komunikacie.

Źródła: Tatrzański Park Narodowy, Horská Záchranná Služba, TOPR

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...