Zakopane

22 marzec 2009
ZakopaneZdjęcie: Jarek Jaworski

Aby przyciągnąć turystę, który ma dziś możliwości wyboru, trzeba mu zaoferować coś szczególnego. Legenda zbójnickiej wolności, góralskiej śwarności, krzepy i charakteru, z folklorystycznymi dodatkami, w Zakopanem jest jak znalazł.

ZBÓJNICKA ZABAWA

Gdy spada śnieg i góry przybierają bajkowy wygląd, Zakopane z ochotą zanurza się w góralskim karnawale. Wtedy dozwolone są wszelkie hulanki i swawole.
– Witojcie u nos – huknął tubalny głos. Dopiero po chwili zorientowałam się, że zaproszenie było skierowane nie do mnie, lecz do pary przede mną. Mnie zaś, choć nawet nie zdążyłam jeszcze przekroczyć progu karczmy, postawny góral zagrodził drogę.
– A wy tu cego? – syknął. – Dzisiaj mamy rezerwacjo.
No ładnie – pomyślałam – ja tu specjalnie przyjeżdżam skuszona wizją prawdziwej góralsko-zbójnickiej biesiady, szukam tej knajpy w zimowych ciemnościach, wdrapuję się po śliskich schodach, a tu takie przywitanie.
Przynajmniej wiem jednak, że dobrze trafiłam, a opowieści  o surowych, niby-góralskich zwyczajach w Chacie Zbójnickiej są prawdziwe. Ale tak łatwo się nie poddaję. Nie zważając na opór rozmówcy, oznajmiam, że „ja tylko na chwilę” i wchodzę do izby. – A to kuknijcie se – zgodził się, łypiąc podejrzliwie, a potem głośno zamknął za mną drewniane drzwi.
Rozglądam się dokoła – w rogu izby już do grania sposobi się góralska kapela, z kuchni rozchodzi się smakowity zapach mięsiwa i kwaśnicy roznoszonej w żeliwnych kociołkach. Wchodzę głębiej – na poddasze, gdzie przy stołach siedzą pierwsi goście, a nad ich głowami wiszą... pęki obciętych krawatów. – Skąd się tu wzięły? – pytam, wskazując na szczątki atrybutów męskości. – Ano wchodzi chop w krawacie, to mu się go obcina – kwituje ostatni już chyba prawdziwy zbójnik.
Zbójnicy – uzbrojeni w ciupagi, noże, pistolety i strzelby – napadali niegdyś na karczmy i handlarzy, zachodzili do baców, grabili oscypki, pili wódkę i wino, zarzynali owce i kazali je gotować w maśle i słodkim mleku. Ucztowali i tańcowali, dopóki sen i pijaństwo ich nie zmorzyło. Nie brakowało im sprytu. Opowiadał słynny Sabała, który ponoć w młodości też zbójował, jak to Wojciech Mateja z Zakopanego, zwiedziawszy się o grubej karczmarce, tak rzekł do kompanów: „Ja się będę brał do karcmarki, a wy się biercie do dutków”. Kiedy zbójnik obtańcowywał karczmarkę, a karczmarz czujnie ich obserwował, towarzysze Matei wynieśli z komory pieniądze.
Zbójnicki proceder zaczął przygasać w połowie XIX wieku. Przyczynił się do tego z pewnością ksiądz Józef Stolarczyk, proboszcz tutejszy, zwany apostołem Zakopanego. Srogo napominał on swoich parafian: A ja ci, Wojtuś powiadam, że kto chodzi poza bucki [na rozbój], zwykle na bukowej gałęzi kończy, a za twoją duszę ja odpowiadam przed Bogiem, przestań głupiej roboty, bo przyjdę do ciebie z bukową palicą i złoję skórę tak, że ci się musi rozboju odechcieć.
Ks. Stolarczyk pewnie nie przypuszczał, że zbójnicka tradycja stanie się jedną z atrakcji Zakopanego. Świat nieokiełzanej wolności, przechowywany w opowieści ludowej, przyciąga turystów egzotyką i dreszczem emocji. Jeśli do tego dodać zapierające dech w piersiach góry, nie ma co się dziwić, że Za-kopane odwiedza 3 mln turystów rocznie. Tatry to raj dla wszelkiego rodzaju narciarzy i snowboardzistów. Nie mówiąc już o tych, którzy próbują sił w jeździe na nartach za koniem, w skiringu (narciarz jednocześnie trzyma lejce i powozi), a nawet ski-skiringu (w którym koń ciągnący narciarza ma jeźdźca).

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-06-19 18:30

    Ciekawe, ale oprócz samego Zakopca (jak dla mnie strasznie przereklamowanego) są w jego pobliżu przepiękne inne, mniejsze wioski ...

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się