Reklama

Spis treści:

  1. Twierdza Cardiff
  2. Średniowieczne miasto
  3. Port węglowy
  4. Jamajski król korsarzy
  5. Uciekając przed zagładą
  6. Tragiczna wyprawa na biegun

Cardiff jest największym miastem i stolicą Walii. Współcześnie miasto jest pełne pubów, restauracji i stadionowego gwaru. Jednak nim stało się kosmopolityczną stolicą regionu, przeszło przemianę od rzymskiej placówki wojskowej, przez średniowieczne miasto targowe i jedno z centrów rewolucji przemysłowej, aż po tętniącą życiem metropolię XXI wieku.

Twierdza Cardiff

Najbardziej charakterystycznym i centralnym symbolem Cardiff jest Cardiff Castle – ogromna twierdza, wokół której powstało i rozrosło się miasto. Pierwszą fortyfikację wznieśli tutaj Rzymianie około 50 roku naszej ery.

Zanim rzymskie legiony wkroczyły do Brytanii, tereny te były zasiedlone przez celtyckie plemię Sylurów. Pierwsi legioniści pojawili się na ich ziemiach za rządów cesarza Nerona. Wówczas też powstał pierwszy, drewniany fort. Jednak Sylurowie nie chcieli oddać swoich ziem. Ostatecznie rzymskie oddziały umocniły się na tym obszarze dopiero kilka dekad później, pod dowództwem Sekstusa Juliusza Frontyna, cenionego żołnierza, inżyniera i pisarza. Fortowi zbudowanemu za jego panowania nadano nazwę Caerdyf lub Caerdydd.

Pierwotny rzymski fort rozbudowali Normanowie. Wiele wieków później, w epoce wiktoriańskiej wzbogacono go o niezwykle bogate wnętrza.

Średniowieczne miasto

Wokół ufortyfikowanej budowli rozwijało się średniowieczne Cardiff. Ślady tego są widoczne do dziś m.in. w układzie ulic i nazwach dzielnic. Jedną z najstarszych ulic miasta jest Womanby Street – dziś centrum nocnego życia Cardiff. Sama nazwa może pochodzić od staronordyjskiego określenia oznaczającego „ulicę psiarza” albo „siedzibę cudzoziemców”.

Innym średniowiecznym miejscem jest znajdująca się w dzielnicy Roath „Death Junction”. Chociaż współcześnie to jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań miasta, dawniej znajdowało się tam Gallows Field – miejsce publicznych egzekucji. W średniowieczu szubienice stawiano poza murami miast, dlatego okolica ta przez wieki kojarzyła się mieszkańcom z karą śmierci.

Port węglowy

Kolejny kraj w Europie chce zmienić nazwę. Obecna została „narzucona”
Cardiff, stolica Walii / fot. Shutterstock / muratart

Prawdziwy rozwój Cardiff rozpoczął się pod koniec XVIII wieku wraz z budową Kanału Glamorganshire, który połączył doki miasta z kopalniami południowej Walii. W ciągu niespełna stu lat Cardiff stało się największym portem eksportu węgla na świecie. Do współczesnej stolicy Walii napływali ludzie z całego świata – na początku XX wieku mieszkały tu osoby aż 57 narodowości. Ślady dawnej potęgi przemysłowej można wciąż dostrzec w Coal Exchange – budynku, w którym ustalano światowe ceny węgla i zawarto pierwszy na świecie kontrakt o wartości miliona funtów.

Jamajski król korsarzy

W 1635 roku w Llanrhymny – wówczas wiosce położonej między Cardiff a Newport w południowej Walii – w zamożnej rodzinie farmerskiej urodził się Henry Morgan. Znany jest szerzej jako Kapitan Morgan lub król piratów.

W 1654 roku Henry Morgan dołączył w Portsmouth do wojsk Olivera Cromwella. Cromwell postanowił wysłać armię na Karaiby, by zaatakować Hiszpanów. W ten sposób Morgan trafił na Jamajkę. Osiem lat później otrzymał swoje pierwsze dowództwo jako kapitan statku korsarskiego uczestniczącego w ataku na Santiago de Cuba. Korsarz działał z upoważnienia brytyjskiego rządu lub jego przedstawiciela, np. gubernatora Jamajki, i mógł napadać na Hiszpanów w imieniu Anglii. W zamian korsarze mogli zatrzymywać część łupów dla siebie. W pewnym sensie byli więc „legalnymi” piratami.

Morgan był skutecznym dowódcą i miał posłuch u innych korsarzy. W 1666 roku został nawet wybrany korsarskim admirałem. Niedługo później mianowano go głównodowodzącym wszystkich sił Jamajki. Miał pod swoją komendą 36 statków i 1800 ludzi. W Cardiff wciąż stoi dom, w którym urodził się korsarz. Jego historię przypominają też liczne puby i zajazdy.

Uciekając przed zagładą

Podczas drugiej wojny światowej Cardiff było jednym z głównych celów niemieckich nalotów. Wszystko ze względu na znajdujące się tam doki. Najtragiczniejszy atak miał miejsce 2 stycznia 1941 roku. W ciągu jednej nocy zginęło 165 osób, a setki domów zostały zniszczone. Ślady tamtych wydarzeń można zobaczyć do dziś. Na moście kolejowym w dzielnicy Canton, przy skrzyżowaniu Lansdowne Road i Grosvenor Street, nadal widoczne są niewielkie otwory po kulach i odłamkach z czasów wojny.

W mieście znajduje się też wyjątkowy relikt zimnej wojny – bunkier nuklearny. Powstał po 1948 roku jako część przygotowań na ewentualny wybuch III wojny światowej. W środku zachowały się stalowe łóżka piętrowe, systemy wentylacyjne i generatory prądu. Co ciekawe, większość ludzi nie ma pojęcia, że taki obiekt znajduje się tuż obok spokojnych ogrodów Insole Court.

Dzisiejsze okolice Queen Street i Cardiff Castle pełne są ulicznych muzyków, turystów i sklepów. Niewiele osób wie jednak, że dawniej znajdowała się tam arena walk byków. Do 1835 roku organizowano tu brutalne widowiska bull-baiting – byka przywiązywano do pala, a następnie wypuszczano na niego psy, podczas gdy tłum obstawiał zakłady.

Tragiczna wyprawa na biegun

W 1910 roku właśnie z Cardiff wyruszył statkiem Terra Nova na swoją najsłynniejszą wyprawę na biegun południowy Robert Falcon Scott – legendarny brytyjski badacz Antarktydy, znany na całym świecie jako „Captain Scott”.

Wyprawa dotarła na miejsce w styczniu 1912 roku, odkrywając jednak, że norweski polarnik Roald Amundsen wyprzedził ich o kilka tygodni. Ale nie to było najstraszniejsze. Podczas drogi powrotnej Scott i czterech członków jego ekspedycji zginęli z wycieńczenia, zimna i głodu zaledwie kilkanaście kilometrów od składu zapasów, który mógł ich uratować. Po odnalezieniu ich ciał świat poznał dzienniki Scotta, w których opisywał ostatnie dni wyprawy. Stał się symbolem odwagi, determinacji i tragicznego heroizmu epoki wielkich odkryć geograficznych.

Cardiff do dziś pielęgnuje pamięć o tej historii. Przypomina o niej zarówno najstarszy hotel miasta The Royal, z którego Scott wyruszył w podróż, jak i Scott Memorial Lighthouse w Roath Park.

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...