Rapa Nui dla Europy odkryli Holendrzy w Wielkanoc 1722 r., czemu wyspa zawdzięcza swą oficjalną nazwę. Mieszkańcy uznają ją jednak za narzuconą przez conti, jak pogardliwie zwą ludzi z kontynentu, i na wyspę mówią „Rapa Nui”. Lubią też nazywać ją Te Pito o Te Henua, czyli „Pępkiem Świata”.
Kapitanowi tamtego holenderskiego statku, Jakubowi van Roggeveenowi udało się zaobserwować jedną z ostatnich ginących praktyk kultu posągów. W dzienniku pokładowym zanotował: Mieszkańcy wyspy zapalili ogniska przed bożkami- kolosami, następnie usiedli w przykucniętej postawie, ustawiwszy stopy płasko na ziemi, i z czcią pochylili głowy. Trzymając dłonie złożone razem, poczęli poruszać ramionami w dół i w górę. Nazajutrz rankiem widzieliśmy wyspiarzy leżących plackiem na ziemi i oddających cześć wschodzącemu słońcu. Nie omieszkał dodać, że ludność odznaczała się wesołym usposobieniem, a równocześnie po mistrzowsku umiała kraść. Próbę kradzieży obrusa i kilku kapeluszy 13 miejscowych przypłaciło śmiercią.
Kiedy pół wieku później do Rapa Nui przybił James Cook, posągi były poprzewracane, a ludzie nastawieni nieprzyjaźnie. Wrogość nasilała się w XIX w. wraz z wizytami kolejnych statków. Najstraszniejsze było Boże Narodzenie 1862 r., kiedy peruwiańscy łowcy niewolników wywieźli z wyspy 1,5 tys. mieszkańców do zbierania guana w Peru. Na wyspę wróciło ich zaledwie 15. Przywlekli ze sobą śmiercionośną ospę. Pod koniec XIX w. na Rapa Nui pozostało przy życiu zaledwie 111 mieszkańców, którzy w 1888 r. dobrowolnie oddali się pod opiekę Chile. Dziś na Wyspie Wielkanocnej mieszka około czterech tysięcy ludzi.
Nie wypada wyjechać z wyspy, nie obejrzawszy Orongo – miejsca startu i mety krwiożerczego biegu. Orongo leży na skraju kaldery Rano Kau – południowego wulkanu, który uformował wyspę. Ze znajdującego się tam centrum pałacowo- ceremonialnego rozciąga się niezwykła panorama. Z jednej strony widać wnętrze wygasłego wulkanu z kraterem wypełnionym licznymi małymi jeziorkami. Z drugiej strony zachwycają otwarty ocean i znajdująca się ponad kilometr od brzegu stroma skała Moto Nui. To właśnie do niej (i z powrotem) musieli dotrzeć uczestnicy wyścigu. Śmiałkowie zbiegali kilkaset metrów w dół stromym, osypującym się zboczem wulkanu. Z kamienistego brzegu morza przepływali ponad kilometr do zamieszkanej jedynie przez ptaki Moto Nui. Tam zdobywali jajo fregaty i z nim (umieszczonym w wymyślnym skórzanym schowku na czole) pokonywali drogę powrotną. Zdobywca pierwszego miejsca stawał się bohaterem, a jego ród rządził wyspą aż do następnego wyścigu. Rapanujczycy budowali moai, czcili przodków, słońce i inne gwiazdy. Były one im szczególnie bliskie, ponieważ sądzili, że są osamotnieni, a wszystkie pozostałe lądy na Ziemi zatonęły.
Dzisiaj władze wyspy muszą się borykać z innymi problemami. Od lat domagają się zwrotu kilku posągów wywiezionych do muzeów Europy, poszukują też jednego… skradzionego. W przyszłym roku moai ruszy do Paryża w ramach akcji promującej odrzucenie konsumpcyjnego stylu życia. Co ciekawe, sponsorem przedsięwzięcia będzie jeden ze światowych symboli rozpasanego konsumpcjonizmu – firma Louis Vuitton.

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
Fotograf, dziennikarz, podróżnik od 2000 roku związany z National Geographic. Kierował wyprawą badawczą National Geographic Society na wrak Steubena na Morzu Bałtyckim.

Podróż koleją za wschodnią granicę sama w sobie jest przygo...

Położone w pobliżu sycylijskiego wybrzeża, nazywane są siedm...

To bajeczne egipskie miasto zbudowane na wyspach nazywane by...

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.