Chęć obejrzenia wielkich czerwonych wąwozów, które Jangcy zaleje już w tym roku, powoduje, iż wykupuję bilet na drogi statek turystyczny zamiast na zwykły, który płynie nocą. Na początku taka surrealistycznie komfortowa podróż nawet mi się podoba, lecz z czasem zaczynam się męczyć.
Rozmowa z załogą nie ma sensu, gdyż została przeszkolona do kontaktów z cudzoziemcami – wystarczą mi dwie minuty, bym poczuł się jak skończony kretyn i więcej nie próbował. Uwięziony w pięciogwiazdkowym pływającym hotelu patrzę w stronę brzegu, rozmyślam o opustoszałych miastach, szkołach, szpitalach, urzędach, które znajdą się pod wodą i o wspomnieniach milionów ludzi, którzy teraz na brzegu dłubią coś cierpliwie motykami.
Dopływamy do Wuhanu i stąd jadę do Nankinu, jednej z siedmiu historycznych stolic Chin. Po kilkunastu dniach spędzonych w górach i rzecznych kanałach równinne krajobrazy prowincji Jiangsu przynoszą mi prawdziwą ulgę. Zbliżam się też kilka tysięcy kilometrów w stronę morza. W Chinach bliskość ta jest silnie skorelowana z dobrobytem. Zmienia się wygląd ulic, ubiór mieszkańców, pojawiają się nowoczesne centra handlowe, drogie samochody, a także metro, które według śmiałych planów ma w 2050 r. liczyć prawie 700 km. To wszystko upewnia mnie, że znalazłem się w strefie bogactwa delty Jangcy. Nankin niewiele różni się od innych dużych miast tego regionu. Jest tu dzielnica wieżowców i dzielnica pubów dla obcokrajowców, gdzie można napić się drogiego piwa i posłuchać piosenek Beatlesów wykonywanych przez chińskie zespoły.
Przez tę nowoczesną otoczkę z trudem przebija się bogata historia miasta. Specyficzny klimat pierwszej republiki ustanowionej w 1911 r., której Nankin był stolicą, odnajduję na zielonych przedmieściach miasta w monumentalnym mauzoleum Ojca Republiki Chińskiej, Doktora Sun Zhongshana. Czczony jest na kontynencie i na Tajwanie, jego portret zdobi plac Niebiańskiego Spokoju, a każde większe miasto za punkt honoru stawia sobie nazwanie jednej z głównych ulic jego imieniem. Zanim dostanę się przed blisko 5-metrowy pomnik założyciela republiki, muszę wspiąć się na mające aż 392 stopni schody.
Południowa stolica słynie również z krwawej masakry, której dokonali w 1937 r. (nomen omen 13 grudnia) Japończycy, uśmiercając, według chińskich źródeł, aż 300 tys. bezbronnych cywilów strzałem w tył głowy. W miejscu zbrodni wybudowano upamiętniający ofiary memoriał, w którym oprócz pomników wyeksponowano zdjęcia i filmy ukazujące kulisy tego tragicznego wydarzenia, jakże przypominającego to, co działo się w Polsce w XX w.
Humor staram się poprawić, przemieszczając się autostradą dalej na południe, do pięknego Hangzhou, również dawnej stolicy. Kiedyś miastem zachwycał się Marco Polo, teraz otaczają je tysiące fabryk rozsyłających swój towar na cały świat. Na szczęście w samym centrum metropolii nie widać linii produkcyjnych i nic nie wskazuje, że w najbliższej okolicy praca idzie pełną parą. Życie płynie tu spokojnie, liczne parki i drzewa sprawiają, iż dominuje kolor zielony. Na ulicy sporo młodych modnie ubranych ludzi, obowiązkowo z włosami postawionymi na sztorc, a często także przefarbowanymi na blond. Okazuje się, że furorę wśród młodzieży robi polska wódka, która świetnie nadaje się do drinków (w przeciwieństwie do ryżowej chińskiej, słabo komponującej się z sokiem pomarańczowym) i każda szanująca się dyskoteka czy bar karaoke mają nasz rodzimy trunek w swojej ofercie.
Wycieczka rowerowa po okolicy malowniczego jeziora Xi Hu i urokliwych parkach to wspaniałe zakończenie podróży po Chinach. Zatrzymuję się w herbaciarni i popijając Long Jin (Smocza Studnia), herbatę z której słynie Hangzhou, obserwuję pagodę Leifeng. Czekam na zachód słońca – o tej porze pagoda podobno wygląda najpiękniej. Przed oczami przesuwają mi się obrazy chińskiego bogactwa i biedy, nowoczesności i zacofania, industrializmu i przyrody i jak puzzle powoli układają się w spójny, fascynujący, kolorowy pejzaż. Przygotowuję się na długą podróż do domu.

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

Na południu Chin znaleźć da się wszystko: nieziemskie krajobrazy i plaże, zachwycającą architekturę sprzed setek lat, niezwykłe azjatyckie wersje starego Paryża, Wenecji i mieniącego się kolorami Las Vegas oraz spróbować przysmaków bardzo ostrej orientalnej kuchni.
Akademik, wykładowca, dziennikarz, szkoleniowiec, autor kilku książek o Chinach, współtwórca portalu polska-azja.pl. Od lat działa jako współpracownik polskich firm na Dalekim Wschodzie. Jest miłośnikiem podróży i kultury chińskiej. W Kraju Smoka mówią na niego Le Fa Xing, Promieniujący Szczęściem.

Daleko od telewizora, samochodu, klimatyzacji, za to w blisk...

Japonia to kraj kontrastów. Jej ducha dobrze oddaje hasło: n...

Zawsze zakładaliśmy, ze przyjście na świat dzieci nie przesz...

Daleko od telewizora, samochodu, klimatyzacji, za to w blisk...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.