Tatuaże z mocą

14 grudzień 2010
Tatuaże z mocą

Działa jak kamizelka kuloodporna i płaszcz przeciw problemom. Sak Yant, w dosłownym tłumaczeniu „święty tatuaż” pochodzi z angkor, starożytnego państwa Khmerów. Sprawia, że żołnierzy nie imają się kule, bokserów ciosy, a gwiazd filmowych Hollywood zawiść branży.

Mistrzem ceremonii powinien być buddyjski mnich. Ale nie musi. Siła tatuażu zawarta jest w jego wzorze i zapisanych mantrach, a nie w tym, kto go wykonuje. I tak wytatuowany hanuman, czyli bóg małpa, daje siłę wielkiego wojownika. Smok zapewnia odwagę i mądrość. A gekon sprawia, że kochasz i będziesz kochany. Podstawowe wzory mają nawet tysiąc lat. Mistrzowie od wieków dodają jednak nowe elementy, które objawiły im się w medytacjach.

Nałożenie tatuażu to bardzo ważna chwila, która może zadecydować o całym życiu. Dlatego na ceremonię można zaprosić bliskich. Na początek mistrz miesza barwnik z wodą i sterylizuje we wrzątku bambusowe lub metalowe szpikulce. Te tradycyjne, używane w świątyniach mają nawet pół metra długości. W tym samym czasie artysta tłumaczy znaczenie wzoru i instruuje, jak należy się zachowywać przez następne dni. Aby tatuaż nie stracił mocy, po jego nałożeniu nie wolno rozmawiać z nikim przez trzy dni i trzy noce. Jeśli przerwie się milczenie, jedynym wyjściem, aby Sak Yant dalej działał, jest przestrzeganie pięciu buddyjskich abstynencji do końca życia:   nie wolno oszukiwać, być pod wpływem alkoholu, ulegać pożądaniu seksualnemu, kraść i zabijać. Jeśli jednak wytrwa się w ciszy, i tak zabroniona jest arogancja, kradzież, posiadanie więcej niż jednej żony, jedzenie psiego mięsa oraz chodzenie pod domami zbudowanymi na palach. Inaczej magia przestaje działać. Kiedy tusz odpowiednio zgęstnieje, mistrz wyjmuje narzędzie z wrzątku i pociera końcówkę pociętymi cytrynami. Systematycznie, trochę jak maszyna do szycia nakłuwa skórę, wbijając w nią kropelki barwnika. Zaczyna od środka i rozprzestrzenia wzór na boki, nie przestając recytować mantr. Od czasu do czasu ściera szmatką wypływający ze skóry nadmiar atramentu. Gdy tatuaż jest gotowy, mistrz musi go jeszcze konsekrować. Zapala pięć świec i pięć kadzideł symbolizujących pięć inkarnacji Buddy.

Tatuaże najpopularniejsze są wśród ludzi, którym na co dzień zagraża niebezpieczeństwo – żołnierzy, gwiazd tajskiego boksu, policjantów. Ludzie wierzą, że to dzięki Sak Yant uniknęli kuli w czasie strzelaniny i cało wyszli z wypadku samochodowego. W siłę świętych tajskich tatuaży wierzy też Angelina Jolie, która w świątyni w Tajlandii wytatuowała sobie na łopatce mantrę, zaś niżej na plecach tygrysa. Jest wyjątkiem. Kobiety zazwyczaj proszą o tatuaż niewidoczny, który wykonuje się poprzez wstrzyknięcie pod skórę bezbarwnego oleju. Od wieków wzory Sak Yant stosuje się także na tkaninach, a od niedawna na karoseriach samochodów. Też działają.

Święty tatuaż można zrobić w wielu miejscach Tajlandii, Kambodży, Laosu, a ostatnio także Singapuru. Tajowie uważają jednak, że najlepiej przyjechać po niego do Wat Bang Phra, blisko tysiącletniej świątyni znajdującej się 50 kilometrów od Bangkoku. To tu raz do roku odbywa się festiwal tatuaży. Można zrobić sobie kolejny wzór, a także odnowić siłę zawartą w starym. Wielu uczestników popada wówczas w ekstazę. Tajowie przeistaczają się w syczące gekony, wrzeszczące małpy i ryczące smoki. Właśnie takie jakie noszą na skórze.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-02-07 16:14

    skusilabym sie na taki rytualnie zrobiony tatuaż...

  • Do moderacji
    2010-12-22 17:48

    Bardzo interesujący artykuł. Aż ma się ochotę wybrać na taki festiwal tatuaży.

  • Do moderacji
    2010-12-22 11:38

    czytałem już o tatuażach, ale ten artykuł jest inny. Ciekawie napisane:-)

  • Do moderacji
    2010-12-15 08:38

    Ciekawy artykulik. POLECAM. Na razie nie posiadam żadnego tatuażu, ale w przyszłości - kto wie?

Autor

  • Jean-Michel Clajot

    Jean-Michel Clajot

    Belgijski fotograf, zafascynowany zdobieniami ciał w różnych kulturach. Urodził się w 1971 roku w leuven. W wieku 22 lat pojechał do Somalii, gdzie zaczął pracować jako fotoreporter. po kilku latach współpracy z różnymi gazetami i agencjami związał się na 10 lat z News press agencies w Brukseli. W 2006 r. przeprowadził się na stałe do afryki. W roku 2008 wydał album Scarification poświęcony rytualnym bliznom w Beninie w afryce Zachodniej.

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się