Śladami Boga Słońca Peru

22 kwiecień 2010
Lima Peru

Nad Limą unosi się gęsta szara mgła zwana garúa. Powstaje wskutek opadania zimnego powietrza, które nie może się przedrzeć przez barierę Andów. Peruwiańczycy wierzą, że to klątwa zesłana przez bóstwa na Hiszpanów. Za karę, że wymordowali ich lud, mieli już nigdy więcej nie zobaczyć słońca.

Nad Limą unosi się gęsta szara mgła zwana garúa. Powstaje wskutek opadania zimnego powietrza, które nie może się przedrzeć przez barierę Andów. Peruwiańczycy wierzą, że to klątwa zesłana przez bóstwa na Hiszpanów. Za karę, że wymordowali ich lud, mieli już nigdy więcej nie zobaczyć słońca.

Olbrzymie ośmiomilionowe miasto atakuje zewsząd rykiem klaksonów i nieustannym nawoływaniem sprzedawców. W gęstym od mgły i spalin powietrzu daje się wyczuć zapach palonego kadzidła. Co roku w październiku procesje ubranych na fioletowo wiernych przechodzą ulicami na pamiątkę cudu, jaki miał miejsce właśnie w październiku 1655 r. Miasto zostało wówczas zrujnowane przez straszliwe trzęsienie ziemi, przetrwała jedynie ściana kościółka Nazarenas z malowidłem ukrzyżowanego Chrystusa. Mieszkańcy zanoszą teraz modły do Jezusa, prosząc go o ocalenie w czasie kolejnych trzęsień ziemi, które regularnie pustoszą ten piękny kraj. 

Większość z 43 dzielnic Limy to nowo powstałe obszary biedy, dokąd sprowadziła się ludność z odległych prowincji w poszukiwaniu lepszego życia. Miasto stanowi swoisty mikrokosmos, gdzie obok siebie egzystują światy nie mające ze sobą kontaktu – od peryferyjnych slumsów, gdzie ludzie mieszkają w nędzy, bez bieżącej wody i prądu, do opływających w luksusy dzielnic nadmorskich.

Zobacz również: Peru - przewodnik

Nasza społeczność też tam była:

 

 

 

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-06-15 11:48

    Publikujemy odpowiedź autorki artykułu: "Śladami Boga Słońca Peru" na poniższy post: Witam! Polecam jeszcze raz uważną lekturę tekstu. Nie nazywam bowiem Puno „wioską”, ani nawet „miasteczkiem”, tylko „miastem” - por. cytat „Puno to niemal całkowicie wyludnione miasto, po którym hula przejmująco zimny wiatr”. Nie bazowałabym też na Waszym doświadczeniu „2 nieprzespanych nocy”, bo po moich kilkunastu pobytach w Puno, mimo, że zaliczyłam tam zarówno Sylwestra jak i karnawał, to wciąż uważam, że przez większość roku - nie licząc trzech głównych uliczek – to bardzo wymarłe miasto. Co do tematu czapek to śpieszę wyjaśnić, że każda wizyta na Taquile wiąże się z obowiązkowym wykładem na ich temat ze strony lokalnych przewodników. Co najmniej kilkakrotnie zostałam więc przez nich dokładnie poinstruowana w kwestii jak odróżnić kawalera od żonatego J I kilkakrotnie usłyszałam, że oprócz kolorów i wzorów na czapce, znacząca jest też pozycja czapki na głowie. To tyle. A może aż tyle. Czy kwestia odmiennej wizji „życia nocnego” w Puno i „sposobu zakładania czapki” można nazwać „znaczącymi przekłamaniami”? Widzę w tym lekką przesadę. Proszę więc o skorygowanie swoich zarzutów. Z poważaniem Barbara Radwańska

  • Do moderacji
    2010-05-12 10:17

    Niestety autorka artykułu mimo podobno rozległej wiedzy na temat Peru nie ustrzegła się kilku znaczących przekłamań w tekście. Chodzi głównie o informacje dotyczące jeziora Titicaca i jego okolic. Po pierwsze Puno to nie jakaś wymarła wioska ale miasteczko, które tętni życiem, wystarczy być w odpowiednim miejscu. 2 noce nie spaliśmy, bo trwała wieczna impreza, ludzi pełno. Powiedziałbym,że życia było więcej niż w innych peruwiańskich miasteczkach. Po drugie wielki błąd popełniła Pani przy opisie ludności na wyspie Taquile. W artykule autorka informuje nas, iż po sposobie założenia charakterystycznej czapki rozpoznaje się stan cywilny danego Pana. Błąd. Stan cywilny rozpoznaje się po kolorach tego nakrycia. Czapka kolorowa oznacza żonatego, czapka biało-czerwona kawalera. Poza tym, jest wiele innych atrybutów określających pozycje danej osoby w społeczeństwie na podstawie koloru i rodzaju nakrycia.

  • Do moderacji
    2010-04-28 20:40

    Świetny artykulik, przystępny i fajnie się go czyta. Zdjęcia super, świetnie dobrane. Gratulacje dla autorki :)))

  • Do moderacji
    2010-04-28 17:38

    Przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Napisane dostępnie i ze swadą. Informacje większe niż znalazłam w przewodnikach. Fotografie świetne.

  • Do moderacji
    2010-04-22 21:42

    W rzeczy samej wszystko znane, a jednak sympatycznie, z osobistymi wstawkami opisane. Bardzo przyjemna lektura. Dobrze dobrane fotografie reportażowe.

Autor

  • Barbara Radwańska

    Barbara Radwańska

    Podróżnik, filmoznawca, tłumacz języka hiszpańskiego, znawca kultury latynoskiej. Od lat prowadzi wyprawy po Ameryce Południowej, od Wenezueli po Ziemię Ognistą.

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się