Reklama

Spis treści:

  1. Tanger pachnie miętą, solą i przyprawami
  2. Samochodem z Tangeru do Szafszawan. Tu zaczyna się prawdziwa podróż
  3. Jak jeździ się samochodem po Maroku?
  4. Szafszawan nie jest błękitne przez przypadek. Ale nie ma jednego wyjaśnienia
  5. Najlepszy sposób na Szafszawan? Wyjść bez planu
  6. Co zjeść w północnym Maroku?
  7. Maroko samochodem – praktyczne informacje

Maroko kojarzy się z Marrakeszem, pustynią i Atlasem. To jednak tylko część miejsc, które warto uwzględnić, planując podróż po Maroku. Tymczasem jego północ oferuje zupełnie inną podróż: bardziej zieloną, chłodniejszą i momentami niemal śródziemnomorską. W ciągu kilku dni przemierzam trasę z Tangeru do Szafszawan, zaglądam do medyn, próbuję lokalnych smaków i sprawdzam, jak w praktyce wygląda podróż samochodem po Maroku.

Tanger pachnie miętą, solą i przyprawami

Pierwsze wrażenie? Światło jest tu ostrzejsze niż w Europie. Wydobywa z białych fasad każdy szczegół, odbija się od szyb i rozjaśnia wąskie uliczki starego miasta. Tanger leży między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym i od dawna żyje na styku światów afrykańskiego, arabskiego i europejskiego. Ta kulturowa różnorodność jest jedną z wielu rzeczy, które wyróżniają Maroko – kraj pełen zaskakujących miejsc i ciekawostek.

Wchodzę do medyny i niemal natychmiast tracę orientację. Przejścia zwężają się, schody prowadzą raz w górę, raz w dół, a między ścianami pojawiają się niewielkie piekarnie, sklepy z oliwkami i stragany pełne przypraw. Pachnie świeżym chlebem, kolendrą, skórą i dymem z grilla. Co kilka kroków ktoś nalewa do małych szklanek bardzo słodką herbatę z miętą.

Nie próbuję „zaliczać” kolejnych zabytków. To miasto lepiej działa, kiedy pozwalam sobie zwolnić. Nieprzypadkowo Tanger znalazł się wśród najlepszych kierunków National Geographic na 2026 rok. Zaglądam na place, przechodzę przez kasbę i obserwuję codzienne życie. Dopiero później ruszam w stronę wybrzeża.

Tangier
fot. Tuul & Bruno Morandi/Getty Images

Warto pojechać na przylądek Spartel, gdzie spotykają się wody Atlantyku i Morza Śródziemnego. W pobliżu znajdują się także Groty Herkulesa – jedno z najpopularniejszych miejsc w okolicach miasta. Oba punkty wymienia wśród najważniejszych atrakcji Tangeru marokańska organizacja turystyczna.

Samochodem z Tangeru do Szafszawan. Tu zaczyna się prawdziwa podróż

Z Tangeru wyjeżdżam rano. Droga N2 którą docieram do Szafszawanu to czteropasmówka z ładnie wyprofilowanymi licznymi zakrętami. Liczne ronda obstawione są policją, bo okolicę odwiedził właśnie król i trzeba jednak zdjąć nogę z gazu. Przede mną około dwóch godzin jazdy, ale w Maroku czas przejazdu należy traktować elastycznie. Nie dlatego, że drogi są złe. Główne trasy na północy mają zazwyczaj przyzwoitą nawierzchnię. Powodem są widoki, miasteczka, przydrożne kawiarnie oraz zakręty, za którymi co chwilę pojawia się coś wartego postoju.

Najpierw krajobraz jest szeroki i otwarty. Widać pola, pojedyncze domy i pasące się zwierzęta. Potem droga wspina się coraz wyżej. Ziemia przybiera rdzawy kolor, zbocza stają się bardziej strome, a na horyzoncie wyrastają góry Rif.

Poruszam się Volkswagenem Amarokiem, przygotowanym zarówno do jazdy po asfalcie, jak i po trudniejszym terenie. Na zwykłej drodze największe znaczenie ma dla mnie jednak nie moc silnika, lecz wysoka pozycja za kierownicą i dobra widoczność. Na lokalnych trasach trzeba stale obserwować pobocza, motocykle, pieszych i samochody włączające się do ruchu. Sam Amarok ma napęd pozwalający wybierać ustawienia przeznaczone między innymi do zwykłej jazdy, śliskiej nawierzchni, piasku czy stromych podjazdów. W testowanej wersji zastosowano silnik 3.0 V6 TDI, automatyczną skrzynię dziesięciobiegową i napęd 4x4.

Nie oznacza to jednak, że każdy podróżnik potrzebuje dużego auta terenowego. Na trasę Tanger–Szafszawan wystarczy zwykły samochód osobowy, o ile nie planujemy opuszczać utwardzonych dróg. Mniejszy model będzie nawet wygodniejszy podczas parkowania w miastach. Tak wyposażone auto świetnie sprawdza się na górskiej drodze, poprzecinanej koleinami powstałymi po gwałtownych acz krótkotrwałych opadach. A warto wybrać się w wyższe partie Atlasu ze wspaniałymi stokami, które porasta makia i lasy dębowe.

Jak jeździ się samochodem po Maroku?

W Maroku obowiązuje ruch prawostronny. Znaki drogowe są najczęściej zapisane po arabsku i francusku, a wypożyczalnie samochodów działają między innymi przy lotniskach.

Sama jazda nie jest szczególnie trudna, ale wymaga większej koncentracji niż w większości państw Europy. Na drodze spotykają się samochody, skutery, rowerzyści, piesi, ciężarówki, a czasem również zwierzęta. Najważniejsza zasada brzmi: nie spiesz się i nie jedź po zmroku, zwłaszcza na mniej uczęszczanych trasach.

Kontrole prędkości są częste. Nie warto sugerować się tempem lokalnych kierowców ani zakładać, że brak wyraźnego znaku oznacza możliwość szybkiej jazdy. Ograniczenia mogą zmieniać się przy wjazdach do miejscowości, skrzyżowaniach i posterunkach policji.

Zasady bywają podobne jak w innych krajach, dlatego przed podpisaniem umowy warto przypomnieć sobie, na co zwracać uwagę podczas wynajmu samochodu za granicą. Przed odebraniem samochodu sprawdzam:

  • zakres ubezpieczenia i wysokość udziału własnego,
  • stan opon, świateł i koła zapasowego,
  • politykę paliwową,
  • zasady wyjazdu poza drogi utwardzone,
  • numer alarmowy wypożyczalni,
  • sposób dokumentowania ewentualnych uszkodzeń.

Fotografuję samochód ze wszystkich stron, także felgi, szyby i wnętrze. To kilka minut, które mogą oszczędzić problemów przy zwrocie.

Szafszawan kot
Koty są prawdziwymi gospodarzami Szafszawanu. fot. Joanna Kopka

Szafszawan nie jest błękitne przez przypadek. Ale nie ma jednego wyjaśnienia

Szafszawan pojawia się między górami niemal nagle. Białe i niebieskie domy wspinają się po zboczu, a nad nimi wyrastają skaliste szczyty. Już z daleka miasto wygląda jak scenografia – tyle że po wejściu do medyny okazuje się żywym, gwarnym organizmem.

Po kilku krokach w medynie mam wrażenie, że koty są prawdziwymi gospodarzami miasta: leżą w bramach, na murkach, schodkach a nawet na środku chodnika. A na pewno są elementem lokalnej społeczności i w krótkim czasie stają się częścią krajobrazu – trudno wyobrazić sobie marokańskie ulice bez ich obecności.

Błękit nie ma tutaj jednego odcienia. Jedne ściany są turkusowe, inne kobaltowe albo niemal szare. Niebieskie są schody, drzwi, framugi i donice. Na tle murów wiszą dywany, kolorowe tkaniny i skórzane torby.

O pochodzeniu błękitnych fasad krąży kilka teorii. Więcej o historii miasta i odpowiedziach na pytanie, dlaczego Szafszawan jest niebieski, pisaliśmy w osobnym przewodniku. Według jednej błękit wprowadzili żydowscy mieszkańcy miasta, dla których kolor miał symbolizować niebo i boskość. Inna mówi o praktycznym znaczeniu farby, która miała odstraszać owady lub chłodzić budynki. Najuczciwiej powiedzieć, że nie istnieje jedno bezsporne wyjaśnienie, a obecny wygląd miasta jest rezultatem wielu lat odnawiania i rozwijania lokalnej tradycji.

Marokańska organizacja turystyczna wskazuje w Szafszawan między innymi medynę, muzeum etnograficzne, lokalne rzemiosło oraz źródło Ras El Maa. I prawdą jest, że w Szafszawan nie ma tak uprzykrzających życie komarów.

Najlepszy sposób na Szafszawan? Wyjść bez planu

Samochód zostawiam poza najgęstszą częścią starego miasta. Do medyny nie warto próbować wjeżdżać. Ulice są wąskie, zatłoczone i często zamieniają się w schody. Najwygodniejsze rozwiązanie to hotel z własnym parkingiem albo strzeżony plac na obrzeżach centrum.

Wchodzę między błękitne mury rano, zanim uliczki wypełnią się grupami zwiedzających. Sprzedawcy dopiero otwierają sklepy. Ktoś ustawia przed drzwiami kosze pomarańczy, ktoś inny rozwiesza tkaniny. Z piekarni wychodzi zapach ciepłego placka, a z niewielkiej kawiarni – aromat mocnej kawy z kardamonem.

Nie potrzebuję dokładnej trasy. W Szafszawan zgubienie drogi jest częścią zwiedzania. Każdy skręt prowadzi do kolejnego zaułka, małego placu albo punktu widokowego. Trzeba jednak pamiętać, że medyna nie jest dekoracją. Ludzie mieszkają tu na co dzień, dlatego nie należy zaglądać przez otwarte drzwi ani fotografować mieszkańców bez pytania. To jedna z najważniejszych zasad dla osób, które chcą fotografować ludzi w Maroku.

Najbardziej znany plac miasta, Outa el-Hammam, otaczają restauracje i kawiarnie. To dobre miejsce na odpoczynek, ale niekoniecznie na najspokojniejszy posiłek. Kilka ulic dalej łatwiej znaleźć niewielki lokal, w którym obiad jedzą również miejscowi.

Co zjeść w północnym Maroku?

Najczęściej na stołach pojawia się tadżin – danie przygotowywane w glinianym naczyniu ze stożkowatą pokrywą i jedna z potraw najlepiej reprezentujących kuchnię marokańską. Zamawiam wersję z kurczakiem, kiszoną cytryną i oliwkami. Sos jest gęsty, słony, kwaśny i intensywnie ziołowy, a pieczywo zastępuje sztućce.

Warto spróbować również:

  • hariry, gęstej zupy z pomidorów, soczewicy i ciecierzycy,
  • marokańskich sałatek podawanych w kilku małych miseczkach,
  • pieczonych mięs i szaszłyków,
  • lokalnego koziego sera, charakterystycznego dla regionu Szafszawan,
  • naleśników msemen,
  • soku z pomarańczy,
  • herbaty miętowej, która bywa bardzo słodka.

W turystycznych restauracjach dobrze zapytać wcześniej o cenę zestawu, napojów oraz dodatków. Nie każdy talerzyk postawiony na stole jest bezpłatny. Wodę piję wyłącznie butelkowaną. Wybieram butelki fabrycznie zamknięte, zwłaszcza podczas krótkiej podróży, gdy organizm nie ma czasu przyzwyczaić się do lokalnych warunków.

Punkt widokowy nad Szafszawan. Warto zostać do zachodu słońca

Późnym popołudniem idę w stronę Hiszpańskiego Meczetu, stojącego na wzgórzu ponad miastem. Podejście nie jest długie, ale w upale lepiej zabrać wodę i nakrycie głowy. Z góry widać, że Szafszawan nie jest po prostu niebieską plamą. Między dachami wyrastają minarety, dalej rozciągają się zielone zbocza, a całe miasto wciska się w dolinę u podnóża gór. Gdy słońce zaczyna opadać, błękitne ściany zmieniają kolor na srebrny i fioletowy.

To jeden z tych widoków, dla których warto mieć samochód. Nie muszę dopasowywać dnia do rozkładu autobusu ani wracać przed zachodem. Mogę zostać dłużej, a później spokojnie zjechać do hotelu – choć właśnie po zmroku jadę szczególnie ostrożnie.

Czy warto wynająć samochód w Maroku?

Na krótki pobyt wyłącznie w Tangerze samochód nie jest potrzebny. Większość miejsc można zobaczyć pieszo lub dojechać taksówką. Auto zaczyna mieć sens, gdy chcemy połączyć kilka miejsc, zatrzymywać się na trasie i docierać do punktów położonych poza centrami miast.

Przejazd z Tangeru do Szafszawan jest dobrym początkiem samodzielnej podróży po kraju. Trasa nie jest ekstremalna, odległości pozostają rozsądne, a krajobraz szybko się zmienia. Kilkudniowy program wyjazdu obejmujący Tanger, przejazd do Szafszawan, jazdy po okolicy i powrót do Tangeru pokazuje, że taki odcinek można wygodnie przejechać nawet podczas krótkiego urlopu.

Podczas tej podróży Volkswagen Amarok daje mi większą swobodę wyboru dróg i poczucie bezpieczeństwa na nierównej nawierzchni. Jednak największą zaletą samochodu pozostaje coś bardziej uniwersalnego: możliwość zatrzymania się dokładnie tam, gdzie zaczyna się najciekawszy widok.

amarok
Maroko najłatwiej eksplorować samochodem. fot. Joanna Kopka/National Geographic Polska

Maroko samochodem – praktyczne informacje

  • Dokumenty: do wynajęcia auta potrzebne są paszport, prawo jazdy i karta płatnicza. Warunki dotyczące wieku kierowcy, stażu oraz depozytu zależą od wypożyczalni. MSZ podaje, że międzynarodowe prawo jazdy jest pożądane, choć nie obowiązkowe; przed wyjazdem należy jednak zweryfikować aktualne wymagania konkretnej firmy.
  • Nawigacja: warto pobrać mapy offline. W medynach nawigacja samochodowa ma ograniczone znaczenie, ponieważ wiele ulic jest niedostępnych dla aut.
  • Paliwo: na północy kraju stacje są łatwo dostępne, ale poza dużymi miastami nie czekam, aż zapali się rezerwa.
  • Parkowanie: wybieram parkingi strzeżone. Niewielka opłata jest zwykle pobierana przez obsługę na miejscu. Cenę najlepiej ustalić przed pozostawieniem auta.
  • Pora jazdy: staram się pokonywać dłuższe odcinki za dnia. Po zmroku piesi, rowerzyści i nieoświetlone pojazdy mogą być słabo widoczni.
  • Ubiór: w czerwcu potrzebne są krem z filtrem, okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy, ale w górach warto mieć także lekką kurtkę. Organizator opisywanego wyjazdu zalecał przygotowanie się na temperatury od około 18 do 29°C oraz zabranie solidnego obuwia.
  • Bezpieczeństwo: przed podróżą trzeba sprawdzić aktualne komunikaty polskiego MSZ. Resort zaleca obecnie szczególną ostrożność w Maroku i publikuje osobne ostrzeżenia dotyczące wybranych obszarów Sahary Zachodniej.

Źródła: Moroccan National Tourist Office – materiały dotyczące Tangeru, Szafszawan oraz podróżowania po Maroku; Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP – informacje dla podróżujących do Maroka.

Nasza autorka

Joanna Kopka

Kartografka magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler. Od lat związana z tymi dwoma tytułami. Odwiedza miejsca, w których może obserwować zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Szczególne miejsce w jej wyborach zajmują kotowate i ptaki. Swoje zainteresowania rozszerza na aktywne uczestniczenie w działaniach na rzecz ich dobrostanu i ochrony, angażując się w wolontariat.
Joanna Kopka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...