Powstała jedna z najdłuższych tras pieszych Europy. Prowadzi z Bałtyku nad Adriatyk przez sześć państw
Trekking i wielodniowe wędrówki przeżywają prawdziwy renesans. W mediach społecznościowych nie brakuje relacji z długodystansowych szlaków, a coraz więcej osób zamiast klasycznego urlopu wybiera aktywny wypoczynek z plecakiem na ramionach. W odpowiedzi na rosnącą popularność tego trendu marka outdoorowa Jack Wolfskin stworzyła nowy, liczący niemal 3,5 tys. kilometrów szlak, który prowadzi z polskiego wybrzeża Bałtyku aż nad włoski Adriatyk.

Nowo uruchomiony Wolf Trail (Szlak Wilka) łączy sześć europejskich państw – Polskę, Niemcy, Austrię, Szwajcarię, Słowenię i Włochy – w jedną, nieprzerwaną trasę dla miłośników długodystansowych wędrówek. Całość liczy około 3493 kilometrów, a przejście jej zajmuje od czterech do sześciu miesięcy. Szlak wykorzystuje istniejące trasy, prowadząc przez legalne kempingi, schroniska górskie i niewielkie miejscowości. Jego twórcy chcą zachęcić piechurów nie tylko do pokonywania spektakularnych górskich odcinków, ale także do odkrywania mniej znanych regionów Europy w rytmie slow travel.
Szlak Wilka połączył Bałtyk z Adriatykiem. Jak przebiega nowa trasa?
Choć Wolf Trail liczy niemal 3,5 tys. kilometrów, jego twórcy podkreślają, że nie został zaprojektowany wyłącznie z myślą o osobach gotowych spędzić na szlaku nawet pół roku. Trasa została podzielona na siedem odrębnych etapów, dzięki czemu można pokonać ją w całości lub wybrać tylko jeden z odcinków – zarówno podczas kilkutygodniowej wyprawy, jak i krótszego urlopu.
Początek wyznaczono na Półwyspie Helskim, skąd szlak prowadzi przez nadmorskie lasy, piaszczyste plaże i wydmy aż do Świnoujścia. Następnie wiedzie przez północne Niemcy, dolinę Łaby, Lüneburską Pustać, Schwarzwald i okolice Jeziora Bodeńskiego, by dalej wkroczyć w Alpy Algawskie, Dolomity i Alpy Julijskie.
Finał wyprawy wyznacza włoski Triest nad Adriatykiem – miasto od wieków będące miejscem spotkania różnych kultur i jednym z najważniejszych portów tej części Europy. Po drodze wędrowcy mają okazję zobaczyć m.in. ruchome wydmy Słowińskiego Parku Narodowego, stare lasy bukowe nad Bałtykiem, regiony winiarskie Palatynatu, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO Dolomity czy Park Narodowy Triglav w Słowenii.
Wolf Trail nie jest zupełnie nowym szlakiem – wykorzystuje istniejące trasy dalekobieżne (w tym E1, E9 oraz Via Alpina), łącząc je w jedną spójną trasę prowadzącą przez jedne z najbardziej zróżnicowanych krajobrazów Europy. Dzięki temu każdy etap ma własny charakter – od spokojnych, nizinnych odcinków nad Bałtykiem po wysokogórskie przełęcze położone na wysokości nawet 2500–3000 m n.p.m. To właśnie ta różnorodność sprawia, że szlak ma być nie tylko sportowym wyzwaniem, ale również podróżą przez przyrodę, historię i kulturę sześciu europejskich państw.
Dla kogo powstał Wolf Trail i dlaczego nie jest to szlak tylko dla ekspertów?
Największym wyzwaniem nie jest sam dystans, lecz konsekwencja, odpowiednie przygotowanie i umiejętność planowania wielomiesięcznej wyprawy. Przejście całej trasy oznacza pokonanie około 78 400 metrów przewyższenia, co odpowiada blisko dziesięciokrotnej wysokości Mount Everestu liczonej od poziomu morza. Z tego względu twórcy rekomendują rozpoczęcie wędrówki między kwietniem a wrześniem, kiedy ryzyko wystąpienia śniegu na alpejskich przełęczach jest najmniejsze.
Jednocześnie Jack Wolfskin przekonuje, że Wolf Trail nie jest przeznaczony wyłącznie dla najbardziej doświadczonych piechurów. Pierwsze etapy biegną po stosunkowo płaskim terenie i mogą stanowić dobre wprowadzenie do długodystansowych wędrówek, natomiast trudność stopniowo rośnie wraz z przemieszczaniem się na południe Europy.
Co ważne, trasę zaplanowano tak, aby odpowiadała europejskim przepisom dotyczącym nocowania w terenie. Zamiast promować dziki biwak, który w wielu krajach jest ograniczony lub całkowicie zakazany, prowadzi ona przez legalne pola namiotowe, schroniska górskie i miejscowości, w których można odpocząć, uzupełnić zapasy lub przenocować.
Twórcy zachęcają do tzw. thru-hikingu, czyli pokonywania całego szlaku podczas jednej, nieprzerwanej wyprawy, ale równie mocno podkreślają, że każdy może odkrywać go we własnym tempie – od jednodniowych spacerów, po kilkutygodniowe trekkingi na wybranych odcinkach.
Mimo nazwy na trasie znacznie łatwiej spotkać jelenie, kozice, koziorożce czy dziki niż same wilki. Przy odrobinie szczęścia można jednak natknąć się również na rysia euroazjatyckiego, żubra lub niedźwiedzia brunatnego, co dodatkowo podkreśla dziki charakter wielu fragmentów nowego europejskiego szlaku.
Źródła: Jack Wolfskin, TVP World, Euronews
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

