Reklama

Mount Everest – najwyższy szczyt świata – od kilku lat staje się niezwykle popularną atrakcją. Biura turystyczne z całego świata oferują odważnym (i zamożnym) śmiałkom możliwość zdobycia „dachu świata”. Himalajska komercjalizacja doprowadziła do pobitego 20 maja rekordu: w ciągu jednego dnia na Czomolungmę wspięły się 274 osoby. Środowisko doświadczonych himalaistów studzi jednak ten entuzjazm. Obserwując tłumy w „strefie śmierci”, eksperci zadają kluczowe pytanie: czy w pogoni za prestiżowym trofeum nie zapomnieliśmy o potędze góry, która wciąż pozostaje śmiertelnie niebezpieczna?

Rekord na dachu świata

Sezon wiosenny na Mount Evereście można uznać za rozpoczęty. Ogromna bryła lodu, która od tygodni uniemożliwiała turystom zdobycie szczytu od strony Nepalu, wreszcie „zlitowała się” nad wspinaczami, otwierając „autostradę” na dach świata. Tłumne wspinaczki aspirujących zdobywców Czomolungmy rozpoczęły się 20 maja o 3:00 i trwały przez 11 godzin. W tym czasie aż 274 śmiałków mogło cieszyć się ze zdobycia najwyższego ośmiotysięcznika.

Pozostaje pytanie, jak długo utrzyma się nowo ustanowiony rekord. Patrząc na największą w historii liczbę wydanych pozwoleń na wspinaczkę dla zagranicznych turystów – nepalski rząd udostępnił póki co wejście 500 osobom – można spodziewać się rychłego pobicia tego wyniku. Aspirujących wspinaczy nie zniechęcają też podwyżki cen za pozwolenia na wspinaczkę. Koszt ten wzrósł z poziomu 11 000 dolarów do 15 000. Nic więc nie wskazuje na to, by słynne kolejki ustawiające się pod najwyższym szczytem globu miały w najbliższych latach ulec zmniejszeniu.

Komercjalizacja najwyższego szczytu

Zyski wpływające do nepalskiego budżetu w związku z wydawaniem pozwoleń na wspinaczkę opiewają na milionowe sumy. Nic więc dziwnego, że mieszczący się w Katmandu rząd nie spieszy się z regulacjami dotyczącymi ruchu turystycznego na dachu świata. Po dwuletniej przerwie od komercyjnych wspinaczek, która w zeszłej dekadzie została wymuszona tragicznymi wypadkami uśmiercającymi łącznie kilkadziesiąt osób, himalajska turystyka nie może sobie pozwolić na kolejne przestoje. Dość powiedzieć, że liczba wspinaczy, którym udało się stanąć na szczycie, podwoiła się w ciągu ostatnich 30 lat.

W sezonach po pandemii COVID-19 możemy również zauważyć stały wzrost liczby wydawanych pozwoleń na wejście. Śmiałków nie zniechęcił nawet 2023 rok – rekordowy pod względem tragicznych wypadków zakończonych śmiercią. Podczas wspinaczki na szczyt zginęło wtedy 18 osób. Dodatkowym obciążeniem dla nepalskich szlaków jest fakt, iż Chiny od kilku lat regularnie zamykają drogi prowadzące na Mount Everest. W związku z tym każdy chętny na zdobycie Czomolungmy turysta musi ubiegać się o pozwolenie, a później podejmować wspinaczkę po nepalskiej, zatłoczonej stronie Himalajów.

Środowiskowe koszty wielkiego trofeum

W 2019 roku w mediach pojawiło się słynne zdjęcie przedstawiające kolejkę składającą się z dziesiątek wspinaczy czekających na swój moment wejścia na najwyższy szczyt świata. Groteskowa fotografia jest zwieńczeniem kilkutygodniowego okresu aklimatyzacji, w trakcie którego jedna osoba generuje średnio około ośmiu kilogramów śmieci, a większość tych odpadów zostaje na górze. W efekcie zbocza Himalajów usiane są porzuconymi pustymi butlami tlenowymi, zostawionymi namiotami, pojemnikami po żywności, a nawet ludzkimi odchodami.

Turystyczny ruch na Mount Evereście generuje tony odpadów, które co roku spiętrzają się w Parku Narodowym Sagarmatha. Tam, gdzie kiedyś nie mogła dotrzeć ludzka stopa, obecnie znajdziemy pozostałości po obozowiskach. Problem potęgują dodatkowo zmiany klimatyczne, w efekcie których wiele lodowców co wiosnę ulega roztopieniu. Topniejący śnieg odsłania kolejne odpady, przez lata zatopione w zamarzniętej wodzie. Nagromadzone nieczystości degradują środowisko naturalne i stanowią realne zagrożenie dla zdrowia społeczności zamieszkujących dorzecze Everestu.

Kolejne rekordy w liczbie wdrapujących się na Mount Everest turystów oznaczają nie tylko kolejne milionowe wpływy do nepalskiego budżetu, ale również kolejne kilogramy śmieci, które mogą pozostać na najwyższym szczycie globu. Nie zapominajmy, że w Nepalu co czwarta osoba żyje poniżej granicy ubóstwa, a wpływy z pozwoleń na wspinaczkę oraz obecność turystów mają kluczowe znaczenie dla lokalnej gospodarki. Mimo to zrównoważona turystyka – szczególnie w tak wyjątkowych miejscach – jawi się jako jedno z największych wyzwań środowiskowych tej części Azji.

Źródła: BBC, National Geographic

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...