Saleta kontra Australia

30 sierpień 2011
Saleta kontra Australia

Na bezdrożach tego kontynentu wszyscy są równi. Ale ci na motocyklach są równiejsi, bo na dwóch kółkach łatwiej pokonać niedostępne szlaki outbacku. I tylko szkoda, że nie udało się nam powiedzieć diabłu dobranoc.

Fauna wręcz sama pcha się w Australii pod  koła. Dlatego podstawowa zasada poruszania się po tamtejszych drogach brzmi: nie jedź po zmroku. Powód? Chodzi o kangury. Spłoszone dźwiękiem silnika mogą skoczyć prosto pod nadjeżdżający samochód. – Nic dziwnego, skoro nawet w ciągu dnia trudno dostrzec te zwierzaki żerujące przy poboczach. Kolor ich sierści zlewa się z suchymi trawami – mówi Przemysław Saleta, jeden z uczestników Orlen Australia Tour. – Trzeba też uważać na pasące się stada bydła. Raz krowa przestraszona przez pierwszy z motocykli wybiegła na drogę przed następny. To właśnie kwestia bezpieczeństwa na dwóch kółkach stała się myślą przewodnią wyprawy Polaków do Australii. Nagrany wówczas materiał filmowy ma pokazywać wyzwania, z jakimi spotykają się motocykliści podczas eksploracji bezdroży w odległych krajach. Oprócz Przemysława Salety wzięli w niej udział Adam Badziak i Jarosław Stec, a pod koniec dołączył jeszcze Jacek Czachor – wielokrotny uczestnik Rajdu Dakar, najbardziej doświadczony ze wszystkich w jeździe off-road.

 

Sprawdź swoją wiedzę na temat Australii i rozwiąż nasze quizy:

Australia

Fauna Australii

Kontynent wielkiej przygody

W Australii wyzwań nie brakuje ze względu na chociażby  zmienność stref klimatycznych i warunków panujących na drogach. Jazdy nie ułatwia też ruch lewostronny. Trzymanie się lewego pasa zawsze nastręcza niewprawionym trochę trudności, o czym szybko przekonał się Jarosław Stec. Zaledwie kilkaset metrów po wystartowaniu całej wyprawy w Cairns wjechał na rondo pod prąd. Trzeba więc uważać nie tylko na kangury, ale również na przybyszów z Europy. I na mieszkańców tego kontynentu – mają oni zwyczaj jeździć w nocy bez świateł.

Czasem słońce, czasem deszcz

Polski pięściarz nigdy wcześniej nie był w Australii. – Podczas jazdy motocyklem  wrażenia są wyjątkowe, czuje się na przykład zapachy – wspomina. – Trzeciego dnia wyprawy przecinaliśmy plantacje bananów i trzciny cukrowej. Powietrze było przesycone specyficznym aromatem. No i te krajobrazy, które czasami zmieniały się z kilometra na kilometr.

Podróżowanie motocyklem miało też swoje gorsze strony.  Połowę z prawie 8 tys. km Polacy przejechali w deszczu – Kilka razy przemokliśmy i przemarzliśmy – opowiada Saleta. – Kiedy jest mokro i chłodno, chce się przycisnąć gaz, żeby szybciej mieć ten koszmar za sobą. Oczywiście wtedy natychmiast robi się zimniej i tak powstaje błędne koło.

Uczestnicy Orlen Australia Tour pokonywali dziennie  nawet do 700 km. Jadąc z północy na południe, posmakowali różnych stref klimatycznych. Im dalej się zapuszczali, tym robiło się zimniej (w okolicach Melbourne zaledwie 12°C) i bardziej dżdżyście. Z Cairns wyruszali w 40-stopniowym upale, ubrani jedynie w T-shirty, szorty, do tego obowiązkowo kask, buzer (ochraniacz na klatkę piersiową) i ochraniacze na kolana. Dzięki takiemu wyposażeniu Saleta niemal bez szwan- ku wyszedł z groźnego wypadku. – Jechaliśmy wąską drogą. Zamyśliłem się, moment nieuwagi i w ostatniej chwili zobaczyłem ostry zakręt. Miałem świadomość, że nie dam rady się złożyć, i pojechałem prosto. Wierzyłem, że terenowy motocykl bez problemu pokona rów. Dalej był lasek, a przed nim – drut kolczasty, o którym niestety nie wiedziałem.

Na szczęście skończyło się tylko na skaleczeniach i urwanej  szybie w motocyklu. Jej ponowne zamocowanie okazało się nie lada problemem – nawet w firmowych serwisach nie można było dostać odpowiednich zacisków. Dopiero Jacek Czachor sobie tylko znanym sposobem zainstalował szyby w dwóch maszynach. W dwóch, ponieważ Jarek Stec także miał bliskie spotkanie z australijskim szutrem. Silny wiatr zepchnął go na pobocze, które po intensywnych opadach stało się grząskie.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

  • Barbara Żukowska

    Barbara Żukowska

    Redaktor Travelera. Pierwsza wyprawa na wschód i pierwsze zetknięcie z buddyzmem zrobiły na niej duże wrażenie.

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się