Przepis na tratwę

22 marzec 2009
Przepis na tratwęZdjęcie: Piotr Sadurski

Adventure: tratwą po Wiśle.

Kolejne zimowe spotkania przebiegały na dyskusjach. Spłynąć – świetnie. Ale czym? Jachtem? Nie – lepiej tratwą! Szukaliśmy w głowach opowieści o tratwach – z bali, PET-ów, rur plastikowych. Nie pamiętam już, kto wpadł na ten pomysł: beczki po oleju! To idealne rozwiązanie. Jumbo rysował kolejne projekty, a my odmierzaliśmy krokami: raz, dwa – miejsce na ster, trzy, cztery – namioty, bagaże, pięć, sześć... dziesięć. Czy aby nie za duża? Chyba w sam raz.

Rozpoczęcie rejsu zaplanowaliśmy na 14 sierpnia. Tydzień wcześniej ekipa zebrała się na przystani klubu PTTK Wodnik. Ja z córką Kasią, Lechu z synami – Benkiem, Jankiem i Maciusiem – oraz pomysłodawca i niemianowany kierownik budowy – Jumbo z córką Hanią. Trzech ojców, pięcioro dzieci... Przed nami – ponad 400 km przygody. Za niewielką opłatą dostaliśmy pozwolenie na zajęcie strategicznego terenu w okolicy slipu. Zwoziliśmy materiały: beczki, deski, płyty wiórowe, plandeki. Czwartego dnia zwodowaliśmy platformę tratwy. Widok był imponujący: osiem metrów długości, cztery szerokości, 32 m². Kolejne dwa dni pracy i pojawiła się konstrukcja domku, skrzynie, relingi. Siódmego dnia wszystko było gotowe. Staliśmy dumni, podziwiając nasze dzieło.
I wtedy zrodziła się wątpliwość – może potrzebne jest jakieś pozwolenie, karta bezpieczeństwa? Sprawdzić nie zawadzi. W Inspektoracie Rzecznym w Porcie Praskim zdziwienie: – Tratwą do Gdańska? Proszę złożyć plany, dokumentację budowy, przyślemy inżyniera, jednostkę zbada, certyfikat wyda... – Taaak? To my... jeszcze wpadniemy.
Zajrzeliśmy jeszcze na komisariat policji rzecznej. – Certyfikaty? Pierwsze słyszę. Kapoki, reling, silnik macie? To sternika motorowodnego na pokład i płynąć, bon voyage...
Następnego dnia pakujemy bagaże: skrzynki z narzędziami na wszelki wypadek, benzynę, beczki z wodą, jedzenie. Wreszcie próba obciążenia: wchodzimy na pokład, „okręt” trochę przysiadł na wodzie, ale do pokładu zostało jeszcze jakieś 20 cm. Będzie dobrze!
Na brzegu zebrali się znajomi. Żegnamy się, oddajemy cumy i wychodzimy na rzekę. Mijamy kolejne mosty, Stare Miasto i korki na Wisłostradzie. Nad nami słońce, a wokół tylko woda. Będzie pięknie. Za Poniatoszczakiem podpływa policja. – A to wy, w porządku. Za Spójnią uważajcie na kamienie – ostrzegają.
Pierwsze kilometry za nami. Żoliborz, Bielany, klasztor kamedułów. Przy brzegu uwija się stado ptaków i parunastu wędkarzy. Dalej z lasu wystaje wielka rura; z siłą wodospadu kolektor wyrzuca odpady z europejskiej stolicy wprost do rzeki. W powietrzu unosi się smród. Jeszcze dwie godziny i Warszawa znika za kolejnym zakrętem.

Zbliża się wieczór. Widoczność jest coraz gorszai z trudem odnajdujemy farwater pomiędzy wyspami. Ale chcemy przepłynąć jeszcze trochę... Szukamy przyjaznej zatoczki na nocleg. Nagle w ciemnościach wpadamy na wystające z rzeki konary zatopionego drzewa. Wokół gałęzie, woda szumi groźnie, zrobiło się naprawdę gorąco. Próbujemy odejść na wste-cznym – nie idzie. Na pych też ciężko. Powoli, mozolnie, siłami całej załogi uwalniamy tratwę. Na dzisiaj koniec. Stajemy na kotwicy, zapalamy lampę.
Rano oglądamy tratwę. Na beczkach niewielkie wgniecenie po uderzeniu w drzewo. Konstrukcja wytrzymała, ale obiecujemy sobie nie pływać już po zmierzchu.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

  • Piotr Sadurski

    Piotr Sadurski

    Jest fotografem i z wrodzonej skromności długo bronił się przed napisaniem tekstu.

Ostatnio czytali

  • pierzgal
  • bartekj
  • Patulatko

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się