Pozdrowienia z Kenii

12 maj 2011
Pozdrowienia z Kenii

Dla mnie Kenia to kwaśna kapusta twardej rzeczywistości, przecier pomidorowy czerwonych dróg zaraz po deszczu, przyprawa ostrego słońca. Spróbujcie mojego bigosu po kenijsku!

Zaczynam kroić poszczególne składniki do bigosu, tego polskiego, i przed oczami pojawia mi się Kenia. Odwiedziłam ją rok temu w maju. Mogłam tam być dzięki mojej siostrze i jej rodzinie, która pomaga w kilku projektach przeprowadzanych przez wspólnotę St. Martin w Nyahururu.

KAPUSTA

Jest kwaśna i takie też wydało mi się na  początku życie w Kenii. Bieda, trudne warunki, wszędzie śmieci, jedna wielka prowizorka. Ludziom większość życia mija tu na chodzeniu. Chodzą boso. Chodzą po ciemku. Oczywiście bez światełek odblaskowych i to paradoksalnie dla bezpieczeństwa, by nie być widocznym dla rabusiów. Noc równa się strach przed napadem. Oczywiście są wtedy niewidoczni dla kierowców, ale tych nocnych można policzyć na palcach jednej ręki.

Miasteczka. W księgarni można zrobić ksero, kupić zegarek, znaczki pocztowe, szyldy God bless our home. A wszystko to na 8 m2. Małe supermarkety to też historia. Jest w nich właściwie wszystko prócz chleba, bo go się tam nie jada. Jest za to marmolada firmy Zesta, ze skórką pomarańczową. Gorzka i słodka zarazem – dokładnie smak Kenii.

Ulice. Chaos, ale uporządkowany. Podobno jest ruch lewostronny, ale ciężko mi w to uwierzyć. Każdy jedzie tak, by ominąć dziurę i przejechać przez próg zwalniający w dogodnym miejscu.

Dla mnie Kenia to kwaśna kapusta twardej rzeczywistości, przecier pomidorowy czerwonych dróg zaraz po deszczu, przyprawa ostrego słońca. Spróbujcie mojego bigosu po kenijsku!

PRZYPRAWY

Ostre, czyli słońce! Nadaje smaku i koloru temu, co może nie takie piękne. Było, już nie pamiętam gdzie, takie miasteczko pełne czarnego błota. Normalnie ziemia jest wszędzie czerwona i sucha. Rudery pomalowane ostrymi kolorami reklamowały trzech najważniejszych dostawców internetu i tyle. Nie lubiłam tego miejsca. Choć w oświetlonym tym słońcem miasteczku nawet bieda nie wydała mi się taka biedna – raczej spokojna i dość szczęśliwa. Pamiętam pana piekącego kukurydzę przy drodze. W pochmurny  dzień żal mi go było, ale jak świeciło słońce, pomyślałam: spokojne ma życie. Grilluje sobie kukurydzę, może kilka sprzeda, a co nie sprzeda, to zje na kolację. Ma czas na rozmowy z kupującymi i sąsiadami z drugiego straganu.

GRZYBKI

Lake Elementaita. To powulkaniczne jezioro od razu mi się spodobało. Na dru gim brzegu widać było wzgórze łudząco podobne do Giewontu. Ponoć to śpiący wojownik, który się zbudzi, gdy ziemia Masajów będzie w niebezpieczeństwie. Niestety zaspał, bo tereny wokół jeziora zostały odebrane Masajom, a ich samych przesiedlono do pobliskich rezerwatów.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się