Podróż na stalowym rumaku

18 styczeń 2010

Afryka


Palące Piaski sahary to wyzwanie nawet dla wytrawnego motocyklisty.

Każdy rozsądny podróżnik, który wybiera się motocyklem na Saharę, zdaje sobie sprawę, że przed wyprawą musi potrenować jazdę w piachu i przećwiczyć upadki. Jednak każdy podróżnik, który przejechał Saharę, wie, że w Polsce nie da się wyszkolić tak, żeby nic go już nie zaskoczyło.

Wojciech Wilk na motorze jeździ od 40 lat, z samotnej wyprawy do Afryki wrócił w czerwcu 2009 r. Przez Europę przejechał do Maroka, kierował się najpierw do granicy Nigru w Mali, potem na południe, do Senegalu. Miesiąc spędził na Saharze.

– Tam przede wszystkim liczy się doświadczenie – przyznaje Wilk. Wbrew pozorom wiele trudnych miejsc jak piaszczyste głębokie koleiny należy pokonywać z dużą prędkością. Na afrykańskiej tralce (nierównej drodze) trzeba jechać ponad 80 km/godz. Ostrożna jazda gwarantuje upadek. Pokonywanie trudności technicznych i zmęczenia umilały mu kontakty z tubylcami. Na afrykańskiej wsi, gdzie panują tradycyjne wzorce społeczne i życie jest kontrolowane przez starszyznę, nie ma obawy o bezpieczeństwo. – Gdy chciałem odejść od motoru, po prostu stawiałem go przy grupie starszych osób i machałem do nich z uśmiechem – wspomina. Nic mu nie zginęło, choć luzem zostawiał kask, rękawiczki i bagaż. Linki do przymocowania motocykla użył tylko raz, w Dakarze.

Pomocna okazała się też misja humanitarna, która wiozła karetki do Burkina Faso. Żartuje, że misjonarze uratowali mu życie, gdy nocował na granicy między Saharą Zachodnią i Mauretanią. Dali mu zimny tonik, a on w kufrze trzymał gorący dżin...

Niebezpiecznie się zrobiło raz, gdy przez nieuwagę na parę godzin pozostawił włączone podgrzewane manetki, przez co rozładował się akumulator w motorze. Musiał sam kilkaset metrów w głębokim piachu i w żarzącym słońcu pchać 200-kilogramowy pojazd. Jeśli ktoś nie próbował tego robić choćby na trawie, nie wyobraża sobie, jaki to wysiłek.

Chociaż kraje Afryki uchodzą za niebezpieczne, przejazd przez Saharę Zachodnią, w której są rozruchy, Wilk wspomina jako spokojny: – Droga prowadzi klifowym wybrzeżem nad pięknym oceanem. Oprócz patrolów wojskowych nie ma tam żywego ducha.

Porady afrykańskie

  • Na piaski najlepiej nadaje się lekki motor – Wojtek zabrał 15-letnią (jeszcze produkowaną w Japonii) yamahę XTZ660.
  • W krajach Afryki Zachodniej nie obowiązują przepisy drogowe, w dużych miastach nie ma drogowskazów. Trzeba zdać się na intuicję i niepewne wskazania GPS-a (dostępne mapy są bardzo mało dokładne).
  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-03-09 17:33

    Yamaha XTZ660- niezły motor, miśki.

  • Do moderacji
    2010-01-21 05:21

    Hej Artykuł ukazał się kilka mięsięcy temu, w momencie kiedy myśleliśmy w planach naszą podróż. I oto jesteśmy w drodze! Od Kolumbii jedziemy sobie powolutku na południe aż na kraniec kontynentu do Ziemi Ognistej. Powiem jedno, najwazniejsze to chec. My poszlismy spontanicznie i planujemy wszystko po drodze, jak rowniez uczymy sie jezdzic i obslugiwac naszego "stalowego rumaka". Zapraszamy na naszego bloga: www.pelikanochomik.blogspot.com pozdrawiam Michał

Autor

  • Wojciech Wilk

    Wojciech Wilk

    Jazda na motocyklu wymaga nieustannej koncentracji. Najgorsze były momenty, gdy sobie odpuszczałem, przekonany, że na tym odcinku nic się nie może wydarzyć, wtedy zwykle musiałem się ratować od wywrotki. Jest plastykiem, projektantem wnętrz, zajmuje się „obserwacją fenomenu życia, przy okazji zarabiając na nie w sposób różny”.

Ostatnio czytali

  • artur
  • andrzej
  • pierzgal
  • roxa1
  • ARTI
  • Egii
  • machy
  • soltanifar
  • Gniewosz
  • Eathan
  • kriwy
  • ewand
  • sahielos
  • ireton
  • Andzia23
  • dkglobetrot
  • Tessa_48
  • MarikaJ
  • Zabokrzycki
  • Michal1410

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się