Jaki kolor oczu ma kawka? Czy gęsi są głupie? Dlaczego można się wybierać jak sójka za morze? Ten, kto obserwował ptaki, zna odpowiedzi. A jeśli ktoś chce zacząć, nie powinien zwlekać. Wiosna idzie!
Muszę się do czegoś przyznać – często gapię się przez okno w redakcji Travelera. Jeszcze w zeszłym roku podpatrywałam kulczyka, który siedząc na czubku topoli, śpiewał swoją zgrzytliwą piosenkę. Teraz redakcja mieści się w budynku, wokół którego drzew jest jak na lekarstwo, a najczęstszymi obiektami widzianymi za oknem są samoloty startujące z lotniska Okęcie (wiosną wzbudzają we mnie chęć, by polecieć do ciepłych krajów). W tej urbanistycznej dżungli oprócz gołębi, srok i kawek widuję kopciuszka i pustułki – sokoły, które regularnie zakładają gniazda na wysokich budynkach.
Takie ciągłe podpatrywanie ptaków zostało zdiagnozowane i ma swoją nazwę – birdwatching, a cierpiący na tę przypadłość to ptasiarz lub birdwatcher. W przeciwieństwie do ornitologa zwykle nie prowadzi on badań naukowych, choć jego obserwacje mogą być uwzględniane w fachowych opracowaniach. Podróżuje, by móc oglądać ptaki w ich naturalnym środowisku, często je fotografuje. Birdwatcherzy z Europy Zachodniej często przyjeżdżają do Polski – mogą u nas zobaczyć gatunki, które na Zachodzie stały się bardzo rzadkie lub wyginęły z powodu zniekształcenia środowiska przez człowieka. Ciągle mamy na przykład wodniczkę – ptaka żyjącego na podmokłych łąkach turzycowych. Z kolei na Wyspach Brytyjskich jesienią zdarzają się odwiedziny rzadkich gości z Ameryki Północnej przygnanych silnymi zachodnimi wiatrami. Birdwatching ma u nas coraz więcej zwolenników, daleko mu jednak do rangi hobby narodowego, jakim stał się w Wielkiej Brytanii. Obserwowaniem ptaków zajmuje się na Wyspach ok. 3–4 mln osób. W żadnym innym europejskim kraju nie zyskał tak dużej popularności.
Specjalnym przypadkiem birdwatchera jest tłiczer (ang. twitcher), czyli łowca gatunków. Sprawę traktuje wyczynowo i często odbywa dalekie wyprawy, by móc wydłużyć swoją listę zaobserwowanych ptaków. Przykładem może być pewna brytyjska para, Alan Davies i Ruth Miller, która w 2008 r. sprzedała dom i wyruszyła w ptasiarską podróż dookoła świata. W ciągu roku odwiedzili 27 krajów i „zaliczyli” 4341 gatunków, co w takim czasie jest nie lada osiągnięciem. Jednak jak na razie tłiczerem numer jeden na świecie jest 80-letni Anglik Tom Gullick – jego „kolekcja” wynosi blisko 8,8 tys. spośród ok. 10 tys. wszystkich gatunków żyjących na Ziemi.
W Polsce liczby te są dużo skromniejsze. Stwierdzono u nas ponad 430 gatunków, z których najlepsi łowcy widzieli jakieś 330. Z myślą o wszelkich ptakolubach, a tłiczerach w szczególności, została uruchomiona Ptasia Poczta Pantoflowa – serwis SMS-owy (www.birdwatching.pl/ppp). Każdy, kto wykupi w nim abonament (koszt 25 zł rocznie), otrzymuje nadsyłane przez ptasiarzy informacje o najświeższych obserwacjach rzadkich gatunków w Polsce.
Mądra jak gęś Kiedy, gdzie i jak szukać ptaków? Można je oglądać wszędzie i zawsze, ale niektóre miejsca i pory szczególnie temu sprzyjają. Jest to przede wszystkim czas migracji, kiedy ptaki lecą wiosną na swoje tereny lęgowe, a jesienią na zimowiska. Na przykład stada kaczek, gęsi i różnych siewkowców (m.in. czajki) zatrzymują się na odpoczynek i żerowanie na nadrzecznych łąkach i rozlewiska – to najlepsze miejsca do ich obserwacji. Skoro o gęsiach mowa – chociaż istnieje powiedzenie „głupia gęś”, nie ma ono pokrycia w rzeczywistości. Ptaki te należą do bardzo inteligentnych w przeciwieństwie na przykład do sów, które – paradoksalnie – stały się symbolem mądrości.
Birdwatcher powinien być „rannym ptaszkiem”. Większość tych stworzeń najbardziej aktywna jest przez dwie godziny po wschodzie słońca i o zmierzchu. W najcieplejszych godzinach dnia ptasi świat zamiera, ale dobrze się wtedy obserwuje myszołowy czy bociany krążące w kominach nagrzanego powietrza.
Ach, te błękitne oczy Lornetka jest tylko narzędziem do obserwowania, trzeba jeszcze odnaleźć się w gąszczu nazw, kolorów upierzenia, głosów i zachowań. Dlatego na początek najlepiej zdać się na doświadczonego ptasiarza lub ornitologa. Podpowie on, na jakie cechy ptaka zwracać uwagę – na przykład kolor nóg, dzioba, głowy, oczu – żeby rozpoznać konkretny gatunek, a także w jakich środowiskach go szukać. Wiele osób ma problem z odróżnieniem chociażby kawki, wrony i gawrona (kawka jest z nich najmniejsza i ma błękitne lub białe tęczówki). Nawet duże miasta nie są ptasią pustynią. W parkach można obserwować m.in. sikory, kowaliki, zięby, dzwońce, pełzacze, różne drozdy, pokrzewki, niektóre dzięcioły. I oczywiście wrony. Wrona jako gatunek w całej Europie pospolity rzecz jasna rarytasem nie jest, ale obserwowanie jej poczynań może sprawić nie lada frajdę. Należy ona do rodziny krukowatych, znanych z inteligencji. Kiedyś w parku byłam świadkiem, jak fachowo podeszła do kwestii wyżywienia. Przejrzała opakowania w koszu na śmieci i wyjęła kawałek pizzy. Był to twardy, wyschnięty brzeg placka, przeskoczyła więc przez murek nieczynnej fontanny i wrzuciła ciasto do kałuży. Szczwane ptaszysko zjadło pizzę dopiero wtedy, gdy ciasto namiękło.

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
Supcio.....supcio, i w ogóle, Pozdr......D.
Redaktor Travelera. Pierwsza wyprawa na wschód i pierwsze zetknięcie z buddyzmem zrobiły na niej duże wrażenie.
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.