Mongolia

25 marzec 2009
MongoliaZdjęcie: Agencja Forum

W Mongolii brak dróg, kolei, miast. Ma za to bezkresny step i nomadyczną tradycję.

Któż z nas nie marzy, by porzucić cały ten cywilizacyjny zgiełk, wsiąść na konia i galopować przez bezkresny zielony step, wdychać krystalicznie czyste powietrze, a nocą przy ognisku wpatrywać się godzinami w rozgwieżdżone niebo. I spotykać tam tylko ludzi dobrych, prostych, gościnnych i zżytych z naturą, a nie jakichś zepsutych telewizją, telefonami i komputerami popaprańców. Czy są jeszcze na świecie takie miejsca? Niestety, coraz mniej. Ale wciąż jeszcze możemy dziękować Bogu za Mongolię.
Mongolia chyba wszystkim kojarzy się ze stepem, jurtami i Czyngis-chanem, którego wojownicy – znani u nas jako Tatarzy – dotarli do ziem polskich w XIII wieku. W tym roku mija zresztą 800. rocznica stworzenia zjednoczonego państwa mongolskiego przez Temudżyna, obwołanego Wielkim Chanem, czyli Czyngis-chanem. Jego wojownicy podbili Chiny, Azję Środkową, Persję, Indie, Rosję oraz Europę Wschodnią i choć to jedno z największych imperiów w dziejach ludzkości szybko upadło, a Mongolia stała się potem częścią cesarstwa chińskiego, to życie w stepie jeszcze dziś toczy się prawie tak jak za czasów Czyngis-chana.
W mongolskiej stolicy Ułan Bator jest już, oczywiście, sporo nowoczesności. Rosną nowe budynki, otwierają się nowe hotele, restauracje, dyskoteki i banki, po ulicach jeździ mnóstwo japońskich i koreańskich samochodów. Młode pokolenie Mongołów, wyrośniętych i modnie ubranych, potrafi już rozmawiać z cudzoziemcami po angielsku. Ale tym, co najbardziej rzuca się w oczy – i to nie tylko w Ułan Bator – jest jednoczesny powrót starego, czyli ogromny wysiłek Mongołów na rzecz odbudowy tożsamości narodowej i tradycji. Tu zaś kluczowe znaczenie ma kult Czyngis-chana.
Kiedy byłem po raz pierwszy w Mongolii ćwierć wieku temu, o Czyngis-chanie najlepiej było nie mówić wcale, a jeżeli już, to tylko źle. Ówczesne komunistyczne władze porównywały go do Hitlera, wcześniej zaś za jakąkolwiek wzmiankę o Czyngis-chanie lądowało się w więzieniu. Takie było polecenie władz sowieckich, które traktowały Mongolię jak swoją kolonię. Szczególną nienawiścią do wodza Mongołów pałał Stalin. W drugiej połowie lat 30. XX w. na jego rozkaz unicestwiono niemal totalnie mongolską kulturę, która przez stulecia opierała się na kulcie Czyngis-chana i kombinacji szamanizmu z buddyzmem. Zrównano z ziemią ponad 700 klasztorów, zostawiając tylko kilka. Wymordowano niemal wszystkich mnichów i intelektualistów, spalono miliony ksiąg i obrazów, zniszczono lub przetopiono prawie wszystkie posągi i figury. Nawet tradycyjny mongolski alfabet Stalin kazał zastąpić cyrylicą. W rezultacie Mongolia stała się kulturalną pustynią i dopiero teraz desperacko usiłuje powrócić do korzeni. O tym, jak potwornej zbrodni dokonali Sowieci na mongolskiej kulturze, trzeba wiedzieć i pamiętać, zwiedzając kilka zrekonstruowanych i bardzo ubogich, jak na Azję, klasztorów czy muzeów – by nie wysnuć błędnego wniosku, iż Mongołowie nie potrafili stworzyć nic pięknego i wartościowego.

    • Oceń:
      1. 1
      2. 2
      3. 3
      4. 4
      5. 5
    • Średni wynik:
      1. ocena: 1
      2. ocena: 2
      3. ocena: 3
      4. ocena: 4
      5. ocena: 5

Dodaj komentarz

Gość Gość
  • Przepisz kod z obrazka poniżej.
  • captcha image Jeżeli nie potrafisz przeczytać słowa, kliknij tutaj.

Komentarze

  • Gość Gość
    2009-06-23 15:25

    fajnie jest tam mam tam ciotke to czesto tam jestem

  • 2009-04-28 08:09

    Jeżeli miałbym kolejny raz odwiedzić Mongolię to tylko koleją transsyberyjską.Podróż pociągiem z Moskwy do Ułan Bator dostarczy tyle wrażeń że nawet po latach trudno zapomnieć!!!!

Autor

  • Krzysztof Darewicz

    Krzysztof Darewicz

    Autor jest sinologiem, dziennikarzem i podróżnikiem, posiadaczem największej w Polsce kolekcji egzemplarzy magazynu National Geographic.

Ostatnio czytali

  • anik
  • amrr
  • jedrekxy
  • Artek
  • Hathor

Aktualności

Blogi NG

Sklep poleca

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.