Szybko odnajdujemy linę poręczową przypiętą do pionowej ściany. Na 60 m znajduje się wejście do Kafejki Ślepych Ryb Jaskiniowych. Nie mogę odszukać kolejnej poręczówki, wchodzę więc do pasażu z własną liną. Po chwili Czarek zwraca mi uwagę na strop – poręczówka jest właśnie tam. Gdyby Matt wspomniał, że trzeba jej szukać na sklepieniu, a nie na dnie, zaoszczędzilibyśmy dużo czasu. A tak już przy pierwszym rozwidleniu pasażu poziom gazów zmusza nas do powrotu.
Nie możemy codziennie schodzić pod wodę. Używamy wielu butli, a samo ich nabijanie trwa 8 godzin. Robi to Matt zgodnie z naszymi wytycznymi. Na drugi dzień zaplanowaliśmy zanurzenie na 150 m z etapem na 100 m, ale... butle przygotowane przez Matta nie pozwalają na to!
Powietrze składa się z ok. 79 proc. azotu i 21 proc. tlenu. Poniżej 66 m poddane działaniu wysokiego ciśnienia staje się jednak zabójcze. Tlen może spowodować u nurka tzw. toksyczność tlenową (jej objawami są drgawki i utrata przytomności), zaś azot wywołuje niebezpieczną narkozę. Dlatego szykując mieszankę do nurkowań głębokich, pozbywamy się części tlenu i azotu i dopełniamy butlę helem, który ma małe właściwości narkotyczne. Taka mieszanka (tlen, azot, hel) nazywa się trimiksem. I tak trimiks 16/40 (16 proc. tlenu i 40 proc. helu) jest idealny na 80 m, ale już nie na 100 m, bo tlen osiągnąłby zbyt wysokie ciśnienie. Tam potrzebujemy trimiksu 12/50.
Po pewnym czasie wszystko staje się jasne – firma dostarczająca hel popełniła błąd i zamiast czystego helu otrzymaliśmy jego miks z 20 proc. tlenu. A Matt nie dopełnił obowiązków i nie sprawdził zawartości butli. Zaczynamy się nie lubić... Kiedy chcemy „doprawić” mieszanki, Matt informuje nas, że nie zamówił wszystkich butli z helem – pozostałe będą dopiero za dwa dni. Teraz nie lubimy się już bardzo. Poślizg oznacza wzrost kosztów i nieobecność Darka Kożucha na ostatnim nurkowaniu (musi wcześniej wrócić do Polski). Projekt zaczyna się sypać już na powierzchni. Co jeszcze czeka nas w jaskini?
Matt jakimś sposobem załatwia wcześniej kilka butli helu. Szybko ustalamy więc plan nurkowania. Z Czarkiem zejdziemy na głębokość 100 m. Tam zostawimy po dwie butle boczne i wejdziemy do korytarza Czarnej Otchłani. Mamy nadzieję osiągnąć 150 m. W tym czasie Robert i Darek spenetrują Pasaż Ślepych Ryb Jaskiniowych.
Koło południa schodzę z Czarkiem pod wodę. Po chwili otacza nas chmura siarkowodoru, który powstaje w wyniku gnicia glonów i innej materii organicznej opadającej na dno. Poniżej znajduje się haloklina, czyli granica między wodą słodką i słoną. Wrażenie jest piorunujące – słona woda niemal zatrzymuje mnie w miejscu. Widoczność spada do zera. Zmącona płetwami woda o różnej gęstości wywołuje „efekt cukru”. Muszę spuścić całe powietrze z worków wypornościowych i kombinezonu, by w ogóle ruszyć w dół. Na dno studni docieram dwie minuty później, niż planowaliśmy. Po przymocowaniu butli bocznych do liny jaskiniowej płyniemy w głąb Czarnej Otchłani. Opóźnienie rośnie do sześciu minut. To bardzo dużo, bo gazu wystarczy na 12 minut płynięcia i eksploracji...
Dookoła nas widoki jak z horroru. Dno pokrywa warstwa brunatnego pyłu. To dlatego jest tak ciemno – światło latarek nie odbija się od skał, jak to było w cenotach w Playa. Tam białe wapienie działały jak lustro rozświetlające okolicę. Tu z dna wystają złowieszczo poskręcane konary drzew. Nie widać bocznych ścian ani sufitu, więc brak nam punktów odniesienia. Opadamy w czarną czeluść. Za pierwszym zakrętem schodzimy w dół. Wolno. Zbyt wolno. Według mapy powinniśmy już osiągnąć uskok, tymczasem ciągle go nie widać. Po kilku minutach, na 115 m, poziom gazów zmusza nas do odwrotu.
Wniosek jest jeden – trzeba zmodyfikować plany. Wprawdzie czasu i funduszy nie zostało wiele, ale na szczęście dotarły do nas pozostałe butle z helem. Ze względu na opóźnienia musimy postawić wszystko na jedną kartę. A właściwie na dwie. Planowana eksploracja 200 m w głębinie Czarnej Otchłani nie jest możliwa w zespole dwuosobowym ze względów finansowych – koszt jednego nurkowania to ponad 2500 dolarów na głowę! Stawiamy na dość ryzykowny plan. Ja w asyście nurka zabezpieczającego spróbuję dotrzeć do dna Czarnej Otchłani. W tym czasie Czarek – samotnie, bo Darek wrócił już do Polski – zbada szerokość jej korytarza. Zakładamy, że będzie to nasze ostatnie nurkowanie.

Bystra! – kierowca szarpie mnie za rękaw. Transport czeka. Z...

Słyszeliście o ski bums? To narciarscy włóczędzy. Kręcą się ...

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...

Ciekawe, czy 65 lat temu, gdy nikomu nieznany kapitan francuskiej Marynarki wojennej Jacques Yves Costeau konstruował pierwszy reduktor, pozwalający na swobodne oddychanie i poruszanie się człowieka pod wodą, ktokolwiek potrafił przewidzieć, że już pod koniec XX wieku nurkowanie stanie się niezwykle popularnym i powszechnie dostępnym sportem.
Bardzo ekscytujące hobby! Niedawno w kinach ukazał Sie nowy film Jamesa Camerona „Sanctum”3D, który jest oparty na autentycznych wydarzeniach ekspedycji do głębin podwodnej jaskini Esa’ala w Papua-Neuguinea. Ten artykuł mógłby także posłużyć jako scenariusz filmu dokumentalnego...
trochę ryzykowne te nurkowania..
*cudowny artykuł*
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.