Madera

10 wrzesień 2010
Maderscy "gondolierzy"Zdjęcie: Wojciech Franus

Na tej wyspie w ciągu jednego dnia można przeżyć cztery pory roku i podczas każdej z nich zjechać na sankach obsługiwanych przez "gondolierów"

Na tej wyspie w ciągu jednego dnia można przeżyć cztery pory roku i podczas każdej z nich zjechać na sankach obsługiwanych przez "gondolierów"

To jeden, wielki, wygasły wulkan. I jak mawiają jej dowcipni mieszkańcy, nie znajdziecie tu zbyt wielu wykształconych ludzi, bo każdy ma do szkoły pod górkę. Można by to uznać żart ciężkiego kalibru, ale gdziekolwiek byśmy się nie wybrali, rzeczywiście częściej się wspinamy, niż schodzimy. Największy względnie płaski teren portugalscy osadnicy wykorzystali pod budowę Funchal, stolicy Madery. A ponieważ wszyscy się tam nie zmieścili, reszcie pozostała kolonizacja stoków okolicznych wzgórz. Wąchocku każdy chce siedzieć w autobusie koło kierowcy, a w Funchal każdy chce mieć widok na morze. Dlatego niewielkie domki stoją jeden nad drugim, tworząc tarasy, powyrzynane w bazalcie niczym azjatyckie pola ryżowe. Schodzę do centrum Funchal. Logika podpowiada, że powinno być położone nad samym morzem. I jest. Podobnie jak promenada z widokiem na port, okupowany przez ogromne wycieczkowce i jachty lokalnych krezusów. Wśród nich wypatrzyłem skromny stateczek, który swego czasu należał do Beatlesów. Teraz jego historia okrasza serwowane tu dania. Mam wyjątkowe szczęście. Trafiłem w sam środek obchodów Święta Kwiatów, reklamowanego jako największe widowisko na wyspie. Promenada na kilka godzin zamienia się w krzykliwy sambodrom. Przede mną podrygują w rytm aktualnych przebojów udekorowane kwiatami Maderki. Mimo nazwy, kwiaty, które zdobią imprezę, są najczęściej sztuczne, a trzon pląsających tancerek stanowią dwunastolatki oraz ich nauczycielki i mamusie (wraz z babciami). Gdyby było więcej wina, mógłbym się poczuć niemal jak na antycznych bachanaliach, a tak impreza przypomina nasze dożynki. Każdy festyn najpierw intryguje, zachęca do integracji, prowokuje wspólną zabawę, by w końcu zmusić do ewakuacji w angielskim stylu.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Madera - Koncert na smak i zapach

    Madera - Koncert na smak i zapach

    Moją podróż zaczynam od łyczka madery, trunku bardziej znanego w świecie niż wyspa, z której pochodzi. I już rozumiem, co ściągnęło Napoleona, Piłsudskiego, Kolumba i... Warneńczyka na ten spłachetek ziemi, szturmowany falami Atlantyku.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-04-15 21:02

    Wiecie jak ciężko jest to zrobić?...Takie zdjęcie?...pozdrawiam

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-04-15 21:00

    Każdy z tych panów żyje własnym życiem- złapanie tego na jednym kadrze w sensowną, to tego, całość, to bardzo trudna rzecz. Proszę spojrzeć- jeszcze facet z przodu patrzy się prosto w obiektyw- to dość trudno jest wszystko, suma sumarum, zrobić. Czyli tak- jest sześcioro panów, każdy z nich "żyje swoim życiem", do tego spotkali się na jednym kadrze, bardzo estetycznie, klatka też jest jakaś taka "pod górę" do tego wszystkiego, pan z przodu to przecież całkiem dobry portret też do tego, całość ma fajny, jak dla mnie, i klimat, to kurczę...to chyba dość ciężko jest to zrobić, prawda...No proszę się zastanowić przez moment...Prawda, dość ciężko jest to zrobić według mojej oceny...D, pozdrawiam

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-03-02 23:15

    I akurat ja mam tą świadomość - świadomość skali trudności tego zdjęcia...To mój faworyt za tamten rok, jeden z "czołówki"...A oglądam tego!??? No dość trochę...I to tych przez większe f niż portale fotograficzne...Inna sprawa czy my ten rodzaj fotografii "łapiemy" :D, ale oglądamy oglądamy masę "masności"...I powiem szczerze, fakt faktem, większość fotografów z wielkich tytułów światowej pracy jak NG, Time, NYT, Stern, GEO itp., faktycznie jest warta tych tytułów...Oczywiście łącznie z audi TT, oczywiście, że tak, jak najbardziej...I nie mówię tego tylko dlatego, że jestem akurat na portalu związanym z tym Panem- Panem Franusem, to mój "ulubieniaszek ulubieńszy", w sensie pierwsza 5 czy 10, no tak jak się ma zazwyczaj bardziej lubiane rzeczy...I ja, Proszę Państwa, wszem i wkoło - mam świadomość jak ciężko jest pstryknąć takie zdjęcie - zdjęcie, które niekoniecznie przeszłoby przez ten portal z tytułem Zdjęcia Dnia, ale , które bije wszystko co tutaj jest u amatorów na łeb. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i może kiedyś się uda takie zrobić, drogie Śpioszki czy Gadulce czy wędrowcy zaspani, ehh...Patrz i ucz się drogi użytkowniku. Piękna fotografia. Piękna i bardzo trudna do wykonania. Cóż, w końcu byle kogo to by Pani Wojciechowska tam nie posadziła raczej! :)... Piękna rzecz

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-30 13:25

    Ktoś mi może nie szczędzić pomocy? Widział ktoś gdzieś mój tlen z krwi? Potrzebuje go- bez niego moje ciało umrze. I mózg i miliardy mych małych przyjaciół z pod brzucha, kończyny, mięśnie, włosy, paznokcie, oczy, uszy, wszystko poumiera jeśli nie będę miał zaraz tlenu w żyłkach...Bo w zamian, takie coś mi płynie z krwinkami za tlen, tego typu rzeczy, alleluja Panie Boże, ponoć plan masz doskonały, to gdzie u diabła jasnego, jest tlen mój z żyły!!! Aaaaaaaaa! Umieram!

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się