Herbata

25 marzec 2009
HerbataZdjęcie: Agencja Forum

Herbata w paście do zębów i kremach przeciwzmarszczkowych. Herbata na odchudzanie, miażdżycę, raka. Jak najbardziej, ale dlaczego to drogerie i apteki odkrywają za nas nowe kontynenty świata herbaty, o której my, tak rozlubowani w jej piciu Polacy, wiemy – wydawałoby się – już niemal wszystko? A może to właśnie najlepsza pora wyruszyć na wyprawę i samemu odkryć herbatę na nowo?

Ludzi Zachodu długo dręczył dylemat – kawa czy herbata? Już w XVIII w. usiłował go rozwikłać szwedzki król Gustaw III, który skazanym na śmierć za morderstwo braciom bliźniakom zaproponował ułaskawienie w zamian za udział w eksperymencie. Jeden bliźniak miał więc pić codziennie cztery filiżanki kawy, drugi herbaty, zaś grono profesorów z założonej właśnie przez króla Akademii Nauk miało obserwować efekty działania tych napojów i wydać ostateczny werdykt, co jest lepsze dla zdrowia. Bliźniacy pili i pili, w międzyczasie króla zamordowano, poumierali też profesorowie, a bracia dalej pili. W końcu pierwszy zmarł ten pijący herbatę, kawosz żył kilka lat dłużej. Ale – uwaga, uwaga!!! – ten od herbaty i tak dożył 84 lat, co na ówczesne czasy, gdy średnia długości życia oscylowała wokół czterdziestki, było niesłychanym osiągnięciem.
Wtedy kawa formalnie wygrała, jednak dziś nauka wie już tak wiele o zdrowotnych zaletach herbaty, że dla ludzi dbających o siebie ów dylemat stracił znaczenie – oczywiście herbata! Co więcej, dylematu takiego nigdy nie mieli ludzie Wschodu, którzy pierwsi poznali się na dobroczynnych właściwościach herbaty. Również statystyki mówią same za siebie – dziś na świecie wypija się prawie 300 mld litrów herbaty rocznie. Więcej spożywa się tylko czystej wody, natomiast kawa, a nawet wszędobylska coca-cola, zdecydowanie z herbatą przegrywają. I nie powinno być inaczej, gdyż herbata to napój zawierający o połowę mniej kofeiny niż kawa, i co najważniejsze, ponad 450 pożytecznych substancji, w tym witaminy i naturalne antyoksydanty. To dzięki nim ma właściwości regulujące metabolizm i wzmacniające system odpornościowy, a przez to zapobiega nowotworom i infekcjom, chorobom układu trawienia i krążenia, kamicom, otyłości i starzeniu się. Herbata jest – co nauka coraz bardziej potwierdza – bezcennym darem natury dla człowieka. Chińczycy, którzy odkryli herbatę, posługują się na jej określenie w swym piśmie hieroglifem przedstawiającym człowieka wśród roślin, bo dla nich herbata od zawsze symbolizuje harmonię ludzi z naturą.
Niestety, burzliwa historia ostatnich dwóch stuleci sprawiła, że nasze pojęcie o herbacie jest dotąd bardzo ograniczone. Z powodu ciągłych wojen i stopniowej utraty dostępu do Chin Anglicy, którzy rozpowszechnili chińską herbatę w Europie i Ameryce, musieli zainwestować w plantacje w Indiach i na Cejlonie oraz tak przyspieszyć produkcję, żeby sprostać rosnącej konsumpcji. W rezultacie Zachód pije niemal wyłącznie herbatę czarną, zbieraną maszynowo, szybko suszoną i fermentowaną, wygodną w transporcie i sprzedaży. W roku 1904 rękę do upodlenia herbaty przyłożyli zaś obsesyjnie wszystko „upraszczający” Amerykanie. Pewien handlarz w Bostonie zaczął wtedy wysyłać klientom próbki herbaty w jedwabnych saszetkach i tak zaczęła się zawrotna popularność herbaty w „torebkach”. Dzięki nim producenci mogli szybko i tanio zasypać rynek porcjowanymi mieszaninami pokruszonych herbat pośledniejszych gatunków. Również latem 1904 r., z powodu upałów panujących w St. Louis, gdzie trwały stanowe targi, kilku barmanów zaczęło wrzucać do herbaty kostki lodu. Tak zapoczątkowali modę na „ice tea”, czyli „herbatę mrożoną”, która jest teraz nafaszerowana sztucznymi aromatami i konserwantami. Oto jak Amerykanie odwdzięczyli się herbacie, której, poniekąd, zawdzięczają niepodległość, jeśli pamiętać, że niepodległościowy ferment zaczął się w Bostonie od wyrzucenia do morza z trzech angielskich statków całego ładunku herbaty, za którą Londyn domagał się sążnistego podatku.
Oczywiście, to wszystko nie oznacza, że powinniśmy przestać pić herbatę czarną i torebkowaną. Z położonych u stóp Himalajów indyjskich plantacji Asamu i Dardżylingu oraz z upraw na Cejlonie pochodzi kilka bardzo szlachetnych czarnych herbat, o wspaniałym smaku i aromacie. Liście tych najlepszych powinny być całe, a nie kruszone czy granulowane, no i jak największe – w rozmiarze „orange pekoe”, który to termin często mylnie uważany jest za określenie gatunku herbaty. Renomowane firmy, głównie brytyjskie, oferują też całkiem szlachetne mieszanki z liści kruszonych i kilka dobrych herbat „torebkowanych”, których wyższa jakość odzwierciedlana jest przez cenę. Czarna herbata wprawdzie traci część zdrowotnych właściwości z powodu szybkiej fermentacji liści, ale ma tę zaletę, że jest bardziej aromatyczna.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-05-04 15:21

    Kawa równie dobra co herbata

Autor

  • Krzysztof Darewicz

    Krzysztof Darewicz

    Autor jest sinologiem, dziennikarzem i podróżnikiem, posiadaczem największej w Polsce kolekcji egzemplarzy magazynu National Geographic.

Ostatnio czytali

  • pilar1991

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się