14 lipca Roku Pańskiego 1410 żar leje się z nieba. Jagiełło przyjmuje krzyżackie poselstwo. Wielki Mistrz przysyła dwa nagie miecze.
Do Boju!
Chce sprowokować walkę. Tymczasem polski król wysłuchuje mszy w zacienionym lesie. Czas to jego sprzymierzeniec. Słońce wyciska siódme poty z zakutych w stal wrogów, których hufce czekają w otwartym polu.
Tej sceny nie może zabraknąć w historycznym show autorstwa Krzysztofa Góreckiego z Konfraterni Świętego Wojciecha z Gniewu. Współczesna inscenizacja oparta jest na wybranych epizodach prawdziwej bitwy. Konne popisy harcowników i starcie chorągwi, rozpadające się na szereg spektakularnych pojedynków, przyciągają tłumy turystów. W sobotę 15 lipca przypada 596. rocznica bitwy. Chorągwie wyjdą w pole o godz. 14.
Kto żyw spieszy jednak, by wcześniej zająć dogodne miejsce. Już godzinę przed bitwą rozpoczyna się przegląd wojsk. Armie formują szyki na wyznaczonym polu, w zagłębieniu terenu, dzięki czemu więcej ludzi ma szansę obserwować widowisko. Wielu jednak, wbrew zakazom, schodzi na dół i próbuje przekroczyć linię bezpieczeństwa. A przecież historyczny teatr to nie tylko zabawa. Szczęk broni, błysk tarcz, pot, pył i krew (gdy karetka na sygnale przedziera się przez szeregi walczących do wypadku) są prawdziwe.
– Koń ma stać, ale płoszy się od huku bombard i wrzasków – przyznaje Władysław Jagiełło, czyli Jacek Szymański z warszawskiego Bractwa Miecza i Kuszy. – Od czasu upadku sprzed 6 lat boję się, by znów się coś nie stało...
Przez większość miesięcy nie ma tu żywego ducha; nim ciszę spłoszą stopy wielotysięcznego tłumu, pola zaczną się budzić za sprawą braci rycerskiej ze wschodu i zachodu Europy: – Przyjeżdżają Białorusini, Rosjanie, Litwini, Czesi, Włosi, Francuzi, Anglicy i Finowie – wylicza Krzysztof Górecki.
Odtwórcy historii rozbijają kolorowe namioty, nad którymi powiewają proporce i sztandary bractw. Wszyscy noszą się historycznie, obowiązkowe są tuniki, dublety, kaftany i ciżmy. Adidasy wystające spod lnianej kiecki to wstyd. Cała brać je drewnianymi kopyściami z misek, trze ziarno na żarnach i piecze placki na rozgrzanych kamieniach, a wieczorami przy dźwiękach liry, harfy lub rotty pije wino z ozdobnych rogów i gawędzi do świtu. To tu bije serce Grunwaldu, choć oko turysty nie zobaczy wszystkiego, bo wejścia do żywego skansenu są limitowane.
– Spotykam znajomych z całej Polski, cały rok nas dzieli, ale przepaści nie ma – opowiada Kamil. – Przy ognisku siada prawnik, student, piekarz i robotnik. Normalnie byśmy się nie dogadali, ale tu animozje znikają – mówi Maciej Sztuka zwany Geraltem, neurochirurg, namiestnik Bractwa Orlich Gniazd. – Oni czasem więcej znaczą niż rodzina. Emocje wyzwolone w czasie bitwy mogą sprawić, że w postaci giermka rozpoznasz turystę sprzed roku. I nic w tym dziwnego, bo eksperyment trwa!
Ulrich Von Jungingen polegnie jak co roku 100 tysięcy turystów i 1,5 tysiąca walczących; 550 kg zjedzonego smalcu ze skwarkami oraz 200 bochnów chleba; 2 wodzów i 2 nagie miecze – liczby nie oddadzą wszystkiego. Co sprawia, że mimo peryferyjnego położenia (40 km do najbliższego miasteczka – Ostródy) i braku reklamowej kampanii tysiące ludzi co roku obiera cel: Grunwald? – To już styl życia – stwierdza Geralt, krakowski neurochirurg. – Na co dzień jestem raczej wygodny; ciepłe łóżko, łazienka, a tu... 20 przenośnych kibelków na 3 tysiące osób i 15 km do najbliższej stacji. To wyzwanie!

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.