Możemy tam dojść piechota, ostro wspinając się pod górę, albo dojechać kolejką za 1,5 TL, oszczędzając siły. Na Istiklâl dotrzemy też, wsiadając na placu Bajazyta w autobus 61B lub 46H – wówczas przejedziemy się malowniczym bulwarem Atatürka biegnącym pod arkadami starożytnego akweduktu Wallensa, którym dostarczano wodę do Konstantynopola. Zobaczymy gwarne ulice, zaduch i domy powciskane obok siebie, tak że nawet chudy stambulski kot by się nie przecisnął. Co jakiś czas między kamienicami stercza zgliszcza starych drewnianych domostw bez dachów, ze spalonymi ścianami i z powybijanymi oknami. Bez względu na to, który środek transportu wybierzemy, wylądujemy albo na początku, albo na końcu ulicy Istiklâl. Szybko wtopimy się w tłum płynący niczym rzeka tym szerokim wyłączonym z ruchu deptakiem. Co jakiś czas ludzkie mrowie się rozstępuje, robiąc miejsce sunącemu powoli, czerwonemu zabytkowemu tramwajowi. Obie strony Istiklâl zajmują sklepy, restauracje i kawiarnie. W jej okolicach znajduje się klasztor Mevlevi, gdzie przy odrobinie szczęścia możemy doświadczyć ekstatycznego tańca derwiszów. Jeżeli nie zniechęca nas ostry zapach martwych morskich stworzeń na targu rybnym w Galatasaray, zamówmy jakieś pyszne, zrobione na naszych oczach danie. Blask Istiklâl zdecydowanie przygasł. Pozostałe dzielnice dogoniły Beyoglu, podczas gdy ona nie bardzo wie, w jakim kierunku podążać.
To restauracja położona w jednej z bocznych uliczek odchodzących od Istiklâl. W witrynie pani w kwiecistej chustce na głowie rozwałkowuje ciasto na stolnicy, z którego sklei nadziewane mięsnym farszem pierożki. To podstawa mity, zamówionego przeze mnie dania podawanego w pierzynie ayranu, doprawionego mięta, oliwa, pieprzem i czymś jeszcze, czego nie rozpoznaje. Jego smak to esencja Orientu.
Warto się na nią wspiąć, by z wysokości 62 m obejrzeć panoramę Stambułu. Kiedyś dotarcie tu przypominało przedzieranie się przez slumsy, gdzie umorusane dzieci bawiły się zniszczonymi oponami, w powietrzu unosił się zapach uryny, a na ziemi walały się stosy śmieci. Dziś plac uporządkowano, a na ławkach siedzą sędziwi starcy i czytają gazety, zapewne sprawdzając wyniki ligi tureckiej; w rzadko, którym kraju ludzie tak bardzo ekscytują się piłką nożną jak w Turcji. Spod Galaty uliczką zajętą przez sklepiki z instrumentami muzycznymi, a potem z elektroniką, zejdziemy wprost na most Galata. Spacerkiem przejdziemy do Eminönü, gdzie możemy wsiąść w metro, by przemieścić się do hotelu w Sultanahmet. Tam ostatni raz rzucimy okiem na Hagia Sophie i Błękitny Meczet, a potem z żalem wrócimy do domu.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Zastępca redaktor naczelnej National Geographic oraz Traveler. Od lat zafascynowana krajami arabskimi.

Miejsce akcji: Vanuatu, archipelag wysp na Pacyfiku Bohatero...

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...

Środek dnia, mocne słońce oświetla kolorowe kamienice przy r...

Mit to prawdziwa historia, która kiedyś zdarzyła się naprawd...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.