Droga na szczyt

31 marzec 2009
Droga na szczyt

Minęły dwa lata, odkąd stanęłam na Dachu Świata. Przez ten czas wiele się wydarzyło…

Miejsce akcji: Nepal, najwyższa góra świata
Obsada: ja i Everest

Zostałam redaktor naczelną National Geographic i Travelera, napisałam książkę Przesunąć horyzont i cykl artykułów „Z życia naczelnej”, zobaczyłam goryle w Wirundze (o czym marzyłam od dawna), omal nie przeprowadziłam się ze wsi do Warszawy, ostatnio – zostałam szczęśliwą mamą, zmieniłam samochód, skróciłam trochę włosy… Jestem spełniona, ale…

Jeśli mam być szczera, to głowę stale mam zaprzątniętą myśleniem o Górach… O wyprawach moich i kolegów, którzy przysyłają mi „gorące pozdrowienia” z wyjazdów wspinaczkowych. Jakby chcieli mi zrobić na złość, wiedząc, że nie mogę się teraz ruszyć z domu. W zeszłym roku zdobyłam Mount McKinley i Elbrus (oba zaliczane do Korony Ziemi), ale jeszcze zanim wróciłam do domu, myślałam o kolejnych Górach. Po prostu nie mogę się doczekać spotkania z Nimi.

Wiele osób zamęcza mnie pytaniem, dlaczego postanowiłam zdobyć Everest… Mogłabym odpowiedzieć, jak George Leigh Mallory zapytany o to w 1923 r. podczas jednej z niezliczonych prelekcji, podczas której zbierał fundusze na kolejną ekspedycję: „Ponieważ istnieje”…

Należałoby się zastanowić, po co ludzie w ogóle się wspinają? Całkiem niedawno prowadziłam adventurowe życie, ciągle byłam w podróży, zmieniały się krajobrazy, a ja traktowałam je jak scenografię do kolejnych pasjonujących przygód (i nieźle się przy tym bawiłam). Tak było do dnia, gdy po raz pierwszy pojechałam wspinać się w Alpach. Szłam granią pod szczytem Mont Blanc i gdy dochodziliśmy do wierzchołka, wiatr rozwiał chmury nad Chamonix – dookoła odsłoniły się alpejskie szczyty… Stało się. Wiedziałam, że rajdy, nurkowanie czy sporty powietrzne pozostaną miłą odskocznią od tego, co miało stać się moją najważniejszą pasją.

Człowiek ma chyba zakodowaną potrzebę zbliżania się do nieba. Wszystko, co boskie i wspaniałe, jest zawsze w górze – począwszy od Olimpu, a na Królestwie Niebieskim skończywszy. Pomijając jednak wątek religijny – co może skłaniać ludzi do wspinaczki? Niech pomyślę. Rozrywka!?

Na początku człowiek ma w sobie dość godności, żeby w nocy wstać, wygrzebać się z ciepłego śpiwora, założyć goreteksowe spodnie, kurtkę, rękawiczki, wciągnąć zimne buty, budząc przy tym wszystkich współmieszkańców namiotu, wyczołgać się na dwudziestostopniowy mróz i wysikać się. Po kilku dniach, nie wychodząc ze śpiwora, nie zważając na to, że wszyscy słyszą, załatwia się do butelki. I jeszcze zostawia butelkę w śpiworze, bo daje dodatkowe ciepło...

O nie, to zdecydowanie nie jest zabawne! Może więc zwykła przyjemność w obcowaniu z naturą?

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-24 13:19

    Niezła cena za to wszystko

  • Do moderacji
    2009-05-06 23:52

    Coś w tym jest.. Ja bym chciała zdobyć biegun :)

Autor

Ostatnio czytali

  • Redakcja
  • radosny
  • artur
  • agnieszka
  • krzysztofs
  • Bog_danek
  • czarownica

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się