Kitesurfing

1 maj 2011
KitesurfingZdjęcie: Shutterstock

Kitesurfing

SZKOLENIE NA SUCHO

Z brzegu kitesurfing wydaje się dziecinnie łatwy. Jednak na początku należy się spodziewać: wielu godzin w zimnej wodzie (na szczęście pianka trzyma ciepło), przeciągnięcia przez latawiec po piasku lub szuwarach, lądowania w krzakach, kontuzji od uderzeń deską... Ale gdy już ten etap minie, poczujesz prawdziwą frajdę z latania i adrenalinę.
Najlepiej uczyć się na kursach wakacyjnych i podczas długich weekendów, a terminy rezerwować z wyprzedzeniem. Szkoła powinna mieć licencję IKO (Międzynarodowej Organizacji Kiteboardingu), co zapewnia profesjonalizm instruktorów. Legitymacja, którą otrzymasz po ukończeniu kursu, ułatwi wypożyczanie sprzętu. Zajęcia podzielone są zwykle na teorię, naukę na sucho i na mokro.
Pierwsze cztery godziny kursu to sztuka rozkładania latawca i techniki ustawiania się z kajtem do wiatru. Dobre warunki to wiatr on shore (do brzegu) i side shore (wzdłuż brzegu). Siła wiatru dla początkujących nie powinna przekraczać 39–49 km/godz. Idealna jest „czwórka” w skali Beauforta. Przy „siódemce” i „ósemce”, czyli powyżej 60 km/godz. na wodzie zostają tylko zahartowani w bojach wyczynowcy. Na tym etapie szkolisz się w sterowaniu i poznajesz zasady bezpieczeństwa (nigdy nie pływaj samotnie, lataj w takiej odległości od brzegu, by moc do niego dopłynąć wpław, unikaj wiatru off shore, który może znieść cię daleko od lądu, nie łap kajta za linki).
Potem trenujesz z małym latawcem szkoleniowym robienie ósemek w powietrzu. Niełatwo się przyzwyczaić, że latawiec reaguje z kilkusekundowym opóźnieniem. – Ósemki to podstawa – mówi Różana Opalińska, w pracy stylistka, po godzinach kajterka, która właśnie wróciła z Brazylii, gdzie szlifowała kiteloopy (skoki). – Jeśli ósemki będą za małe, latawiec wyrwie cię z wody. Za duże – niestety leżysz. Potem przychodzi czas na prawdziwy kajt. Najpierw dwie osoby rozkładają na ziemi płachtę o powierzchni 12 m2, układają linki, przytrzymują skrzydło tak, by jak najbardziej wypełniło się wiatrem, i je stawiają. Kilka energicznych szarpnięć drążkiem i cofnięcie się o kilka kroków wystarczy, by latawiec powędrował do góry.

  •  
  1. Do ulubionych

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-17 14:28

    i kropka.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-17 14:27

    Pieprzę to- też wyjeżdżam z kraju.Najpierw tylko kupię sobie aparat fotograficzny.

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Windsurfing - z wiatrem we włosach

    Windsurfing - z wiatrem we włosach

    Windsurfing to balansowanie na krawędzi dwóch żywiołów – wiatru i wody. Choć brzmi to groźnie, podstawy można opanować nawet w 3-4 dni

  • Artykuł

    Kitesurfing - latawce nad El Gouna

    Kitesurfing - latawce nad El Gouna

    To bajeczne egipskie miasto zbudowane na wyspach nazywane bywa „Wenecją Afryki”. Innym jego atutem jest pasat – stały wiatr z północy

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się