W 2004 r. odbył się on pod nazwą „Transsyberia Gigant Atlantyk-Pacyfik-Atlantyk”. Trwał 39 dni, a trasa liczyła 30 000 km! Była to najdłuższa i najtrudniejsza impreza tego typu na świecie.
W 2002 roku Koperski zorganizował zimową wyprawę dla pięciu osób, której celem było dotarcie do grobu Jana Czerskiego. Była to 110. rocznica śmierci polskiego zesłańca i bardzo zasłużonego dla Syberii badacza. – Brałem udział w tej ekspedycji – mówi Krzysztof Spandowski. – Chcieliśmy odszukać grób Czerskiego i umieścić tam pamiątkową tablicę z brązu ufundowaną przez Senat RP dzięki staraniom Romka. O miejscu tym wiadomo było tylko tyle, że leży na lewym brzegu Kołymy, naprzeciw dopływu rzeki Omołon oraz że w 1941 r. postawiono tam obelisk. Nie było natomiast żadnych informacji, czy obelisk ten jeszcze stoi, czy można spotkać tam kogoś zimą. Wskazówka „naprzeciw dopływu rzeki Omołon”, znając wielkość syberyjskich rzek i ich dziki, nieuregulowany charakter, była, delikatnie mówiąc, mało precyzyjne. Przebyliśmy 180 km po zamarzniętej Kołymie, piechotą, po części psimi zaprzęgami, ostatni odcinek skuterem śnieżnym. Mróz –52°C, bezludna tundra. Zdani byliśmy na siebie. Każdy inaczej to znosił, każdy na coś narzekał. Tylko nie Romek. Nigdy nie mówił, że przemarzł, a miał najgorsze buty; nie mówił, że jest zmęczony, a najdłużej dźwigał tablicę.
– Na rajdzie Transsyberia 2006 jechaliśmy jednym samochodem 6 dni non-stop – opowiada Jakub Miciński z Gdyni. – Zawsze ubrany był w spodnie moro i koszulkę w czarno-granatowe paski z rosyjskiego demobilu. Z milicją umiał rozmawiać z takiej pozycji, że szybko przestawali wymuszać łapówki. Przedstawiał się im jako kamandir Koperski. Wkrótce wszyscy zaczęliśmy się tak do niego zwracać. Gdybym miał go określić jednym słowem, powiedziałbym: watażka.
Ze szlaków „Transsyberii” ma też wspomnienia Martyna Wojciechowska. – Romek Koperski jest jedną z najbardziej interesujących postaci, jakie w życiu poznałam – mówi. – To pilot akrobatyczny, muzyk, a jednocześnie podróżnik przez duże „P”. Jego prawdziwe oblicze zobaczyłam w Wierszynie, polskiej wsi na Syberii. Nieprawdopodobne miejsce, niemal wszyscy mieszkańcy mówią po polsku. Romek od lat tę wieś wspiera, zawozi tam książki, zabawki, rowery. Mieszkańcy ugościli nas chlebem i solą, dosłownie i w przenośni, no i oczywiście samogonem, bo taka jest Rosja. Z kolei w Jakucku Romka i nasz rajd witał komitet powitalny. Jakutki w strojach ludowych, przemówienia, kwiaty. Wszyscy go znają, jeżdżąc tam od lat, zdobył olbrzymie zaufanie tych ludzi.
– Gdy pytałam go, czy spływając po Lenie nocą, nie bał się, że wpadnie na jakieś żelastwo, poprzecina ponton i zatonie, odpowiedział, że nie, bo „przecież... ma łatki”. A to największa rzeka Syberii! Genialny poziom absurdu – dodaje Martyna Wojciechowska. – Żeby zdobyć środki do dalszego spływu Leną, w Kireńsku zagrał koncert. Ludzie nie płacili pieniędzmi, bo jest tam bieda, ale przynosili jedzenie: ryby, ziemniaki, chleb. Po koncercie zabrał worek jedzenia, spakował się i popłynął dalej.

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.