Południowoamerykańska przygoda Borysa Malkina zaczyna się w 1957 r. Wtedy jeszcze nie wie, że poświęci jej połowę swojego życia. Wspomnienia z wypraw zapisał po latach w wydanej niedawno książce Odchodzący świat. Tropem kultur indiańskich i świata przyrody Ameryki Południowej. Ta Ameryka zdarzyła mu się przypadkiem.
– Pewnego dnia po powrocie do domu w Seattle zastałem list od nieznanego mi wówczas studenta medycyny Sterlinga Bunella Jr. Człowiek ten zaproponował mi wspólny wyjazd do Brazylii, a zarekomendował mu moje towarzystwo nasz wspólny znajomy, dr Edward Ross. W pierwszej chwili uznałem ten pomysł za niedorzeczny. Wtedy najbardziej fascynowała mnie Afryka, a o Ameryce Południowej niewiele wiedziałem. Wydawało mi się, że nie byłem właściwą osobą do tego rodzaju przedsięwzięcia. Poradziłem się przyjaciela, a on rozwiał moje wahania krótkim: „Nad czym się zastanawiasz, głupcze. Jedź do Brazylii!”.
Wyrusza więc i odtąd regularnie wraca do krajów Ameryki Południowej. Nieraz godzinami krąży nad puszczą, by dotrzeć do wybranego plemienia. Ma ulubione szczepy indiańskie: Tapirape, Karaja, Urubu Kapoor z Brazylii. Zostaje w wioskach na kilka miesięcy, czekając na możliwość powrotu do cywilizacji jakąś zabłąkaną awionetką. I dzięki temu może obserwować życie puszczańskich nomadów.
Roque skoczył na drzewo, napiął łuk i posłał strzałę prosto w koronę. Po chwili, z głuchym łoskotem, spadła jeszcze jedna małpka przeszyta strzałą, po drodze ciężko uderzając o gałęzie. Kobiety udały się w głąb lasu w poszukiwaniu czerwi chrząszczy palmowych. Zrąbywały niezbyt grube palmy, potem odłupywały duże części ich pni, wydłubując ze środka, za pomocą patyka, tłuste czerwie (...). Są to larwy bardzo dużego chrząszcza ryjkowca Rhynchophorus palmarum, pasożytującego najczęściej na drzewie palm pindo. Kobiety przystąpiły do konsumpcji tych czerwi – żywych: chwytały takiego za głowę, odgryzały resztę (miękką, słodkawą), a twardą schytynizowaną głowę wyrzucały. Resztę zdobyczy zabrały ze sobą, aby w nocy podpiec ją na ogniu i podzielić się z pozostałymi. Trzy ustrzelone małpki obciążyły dodatkowo kosze kobiet. Ruszamy. Poza małpkami i tym, co zdobyły kobiety, nie mamy nic – wspominał Malkin swój pobyt wśród paragwajskich Indian Ache.
Mieszkanie w indiańskich chatach znacznie ułatwiało mu obserwacje. Tubylcy zaciekawiali go sposobem bycia, obyczajami. Brał udział w ich świętach, tańczył z Indianami Tukuna, podziwiał rytualne maski Karaja, których wyrób był zastrzeżony tylko dla mężczyzn (ciekawskie kobiety karano śmiercią, później już tylko… zbiorowym gwałtem).
Malkin swoją pracę terenową nazywał żywą archeologią. Przed wyjazdem do puszczy starał się nie stykać z nikim przeziębionym, wiedząc, że infekcja może dla Indian skończyć się źle. Nie traktował dzikich protekcjonalnie, nie próbował też stać się jednym z nich.
– Nastawienie Indian było uzależnione od ich wcześniejszych doświadczeń. A te były raczej niefortunne. Kiedy po raz pierwszy zjawiłem się u Indian Karaja, ich kacyk zapytał mnie, czy nie będę kraść – opowiada podróżnik.
Biali przybysze, z którymi Indianie się dotąd zetknęli, byli zachłanni – na ziemię, drewno, kobiety. Ale ten biały jedynie łowił drobne zwierzęta, a nawet płacił za przynoszone mu węże, jaszczurki, ważki. Oprócz zbierania okazów fauny skupował też przedmioty kultury materialnej: broń, narzędzia, ozdoby, kosze, gliniane naczynia, instrumenty muzyczne. Za najcenniejsze swoje zdobycze uważa tipiti Karaja – wyciskacz do usuwania z manioku trującej substancji, oraz trapiche – prasę do wyciskania soku z trzciny cukrowej.
– Często był jedyną lub ostatnią osobą, która dokumentowała kulturę ludów indiańskich w latach 50. i 60 XX w. Spośród ponad 40 kultur, które badał, do dziś większość przeobraziła się tak bardzo, że trudno je odróżnić od lokalnego wariantu kultury narodowej danego kraju. Niektóre, jak Ishconahua z Peru, niemal przestały istnieć – mówi dr Mariusz Kairski z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu, przyjaciel podróżnika.
Po wielu latach nieobecności Malkin przyjechał do Polski w 1959 r. Współpracował z pismem Poznaj świat, gdzie zamieszczał swoje relacje. Szybko nawiązał kontakty, często przyjacielskie, ze środowiskiem naukowym. Na początku lat 80. zamieszkał w Warszawie.
Ostatnia wyprawa Malkina, w 1994 r. do Boliwii i Paragwaju, nie spotkała się z aprobatą jego lekarza. Podróżnik, mimo słusznego wieku, pozostaje jednak niepokorny. Twierdzi, że w puszczy nie ma stresów.
Trudno dziś przecenić rangę kolekcji zebranej przez Malkina, a podarowanej przezeń Muzeum Etnograficznemu w Krakowie. Miał szczęście udokumentować to, co dziś jest już tylko wspomnieniem.
– Największą satysfakcję sprawia mi świadomość, że mogłem poznać osobiście i chyba dość dobrze ten odchodzący świat – mówi podróżnik.

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.