Nigdy więcej...

18 kwiecień 2011
Nigdy więcej...

Swojski kwas z kiszonych ogórków, amerykański tost czy wietnamska zupa phofi. Kac dopada wszystkich z podobną siłą, jednak w każdym kraju są na niego inne sposoby. Oto krótki poradnik dla podróżników na czas karnawału.

Nie ma mocnych. Jeśli dawka alkoholu wypitego w ciągu 4–6 godzin przekracza 1,5 grama na każdy kilogram ciała (czyli ćwiartka wódki lub pięć piw w przypadku osoby o wadze 80 kg), będziemy cierpieć. I to niezależnie, w którym miejscu na świecie się znajdujemy i jakim trunkiem świętujemy. Następnego dnia przyrzekamy sobie, że... już nigdy i... aż do następnego razu.

Zacznijmy od naszych wschodnich sąsiadów, którzy jak wiadomo – mają spore  doświadczenie w temacie. W Rosji zdecydowanie na pierwszym miejscu pija się sok z kiszonej kapusty lub ogórków, ale również z kiszonych pomidorów, papryki i wielu innych warzyw, gdyż tam kisi się wszystko, co się da. Po drugie, Rosjanie ordynują sobie coś, co pomaga na wszelkie smutki i dolegliwości, czyli banię. Wygrzać się, wypocić, osmagać brzozowymi witkami po plecach i na koniec wskoczyć do beczki z zimną wodą. Znawcy twierdzą, że już po 45 min takich zabiegów wychodzi się trzeźwym, jakby się nigdy nie piło.

Podobne do rosyjskiego menu znajdziemy na niemieckich stołach. Kac w kraju, w którym piwo leje się strumieniami, jest określany mianem katzenjammer, co oznacza „pisk kociaków”. Aby je uciszyć, Bawarczycy zajadają się kiszoną kapustą, popijają ją sokiem z kiszonej kapusty, a zakąszają kiszonymi ogórkami i marynowaną papryką. Generalnie jednak Niemcy uważają, że przede wszystkim należy wypić zimne piwo, a dopiero potem zastanowić się nad resztą życia, czyli np. zjeść lody (tłuste, chłodne, poza tym mleko odtruwa) lub śledzia w cebulce (którego u nas je się w trakcie, a nie po).

Słowacy twierdzą, że klinec sa klincom vybija, czyli klin klinem, a potem dopiero rosołek. Gruzin zaproponował zupę charczo o konsystencji gulaszu i ostrym, wyrazistym smaku, przygotowywaną z wołowiny lub jesiotra z dodatkiem migdałów i orzechów.

Hiszpan piłby micheladę, czyli koktajl,  którego bazą jest piwo doprawione sokiem z limonki i przeróżnymi ostrymi przyprawami, a Grek jadłby musakę, popijając ouzo.

Włosi na kaca stosują to samo co na każdą niestrawność i zatrucie, czyli po prostu herbatę. Zakąską do niej może być jakieś twarde ciasteczko, żeby żołądek zaczął pracować.

Amerykanie lubią solidne, kaloryczne śniadania składające się z burritos wypełnionych fasolą i mięsem, opiekanych ziemniaków oraz garści alka seltzerów. Jeśli nie pomaga, jedzą jeszcze konkretnie przypalonego tosta, ponieważ związki węglowe pomagają wchłaniać rozkładający się alkohol. A jeśli i spalony tost nie pomaga, pozostaje już tylko Krwawa Mary.

A co na to medycyna? Lekarze twierdzą, że na kaca jest bardzo prosty i niezawodny sposób: dużo wody. Ponieważ alkohol wysusza nasz organizm, musimy zapewnić mu dostateczną ilość wody zarówno w trakcie spożywania alkoholu, jak i po jego wypiciu. Tak więc na każde 100 ml alkoholu powinniśmy wypić 200 ml wody, a przed snem dodatkowy litr. Jedynym miejscem, gdzie może być z tym problem, jest Sahara (m.in. Libia, Algieria, Mauretania). Ale tam również z alkoholem zwykle jest cienko.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się