Niezwykłe owoce

1 kwiecień 2009

Waleczna guarana z Brazylii

Na długo przed dotarciem do Brazylii pierwszych Europejczyków Indianie z plemienia Guarani nauczyli się prażyć nasiona guarany (zbieżność nazw jest, oczywiście, nieprzypadkowa), ścierać na proszek, używając jako tarki języka jednej z największych ryb słodkowodnych świata, pirarucu, i zabierać na długie wyprawy wojenne i myśliwskie. Po zmieszaniu z wodą otrzymywali napój, który nie tylko zaspokajał głód, ale także dodawał sił i pozwalał wędrować bez odpoczynku. Stosowali go również jako lekarstwo na uporczywe biegunki.

Nasionami guarany (Paullinia cupana), pnącza zwanego też paulinią lub osmętą, przywiezionymi do Europy zajął się w XVIII w. Niemiec Theodore von Martius. Wyodrębnił z nich gorzką, krystaliczną substancję o niezwykłych właściwościach pobudzających. Nazwano ją guaraniną, a niedługo później przemianowano na kofeinę.

Współcześni Brazylijczycy mieszkający w miastach nad Amazonką twierdzą, że guarana odmładza, odchudza i dodaje wigoru, zarówno w dzień, jak i w nocy. Dlatego na każdym rogu ulicy stoi budka z mikserem, gdzie przygotowuje się wzmacniające koktajle z guarany z dodatkiem mleka, cukru i orzechów. W Europie guaranę dodaje się do napojów orzeźwiających, a także herbaty i kawy, co potęguje ich pobudzające działanie.

Królewicz Cupuaçu

 

Po raz pierwszy spotkałam go kilka lat temu w Wenezueli. Z daleka przypominał wydłużony orzech kokosowy. Z bliska wyglądał jak gruby wałek długości ok. 20 cm i średnicy 10 cm, zaokrąglony na końcach i okryty aksamitną, brązową, twardą łupiną. Był królewiczem wśród miejscowych owoców, stojącym na progu międzynarodowej kariery.

Mało jest takich rzeczy na świecie, których nie można porównać do czegoś innego albo przynajmniej powiedzieć, że jest to „coś pomiędzy” jednym a drugim. Cupuaçu ma smak wyjątkowy i charakterystyczny, a przy tym zupełnie nowy, niepodobny do niczego, z czym się zetknęłam wcześniej.

Wnętrze królewicza nie wygląda zachęcająco – jest białe i śliskie. W miąższu o konsystencji galaretowato-krochmalowatej tkwią duże, płaskie, czarne pestki. Należy je usunąć – widziałam, jak tubylki wykrawały nasiona za pomocą nożyczek do paznokci. Resztę najczęściej pakuje się w foliowe torebki i wrzuca do zamrażarki, bo cupuaçu raczej nie jada się na surowo. Stanowi on główny składnik lodów, koktajli, cukierków, dżemów czy konfitur. Moim codziennym śniadaniem podczas pobytu w Manaus nad Amazonką były dwie wielkie szklanki vitamina do cupuaçu com banana, czyli koktajlu przygotowanego ze świeżego cupuaçu zmiksowanego z bananem, kostkami lodu i odrobiną wody.

Cupuaçu (Theobroma grandiflorum), bliski krewny kakaowca, rośnie tylko w regionie Amazonii w Ameryce Południowej. Uwielbiają go ptaki i małpy. Indianie mieszkający nad Negro i górnym biegiem Orinoko dają kobietom w ciąży sok z cupuaçu specjalnie zaklęty przez szamana, co ma ułatwić poród. Indianie Tikuna zjadają pulpę cupuaçu na ból brzucha. To najpyszniejsze lekarstwo, jakie można sobie wyobrazić!

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-11-07 14:35

    Powinni ten owoc rozkładać na ulicach w godzinach szczytu - natychmiastowa likwidacja korków drogowych gwarantowana :):):)

Autor

  • Beata Pawlikowska

    Beata Pawlikowska

    Pisarka, podróżniczka, przewodniczka wypraw do Amazonii i innych egzotycznych miejsc. Autorka audycji Świat według Blondynki w Radiu Zet oraz 11 książek, w tym pierwszej polskiej książki opublikowanej przez National Geographic.

Ostatnio czytali

  • Redakcja
  • radosny
  • artur
  • agnieszka
  • JoJo99
  • Grajka
  • Ola Sieczka
  • karlajn
  • Andrej23
  • Amused
  • andrea
  • darylka
  • EwaCzu
  • monika p
  • pietya
  • golisz
  • wagrodzki

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się