Idziemy na plac Praça de Camóes, skąd tramwaj nr 28 zawiezie nas do romańskiej katedry Sé Patriarcal. Świątynia z 1147 r. jest jedynym zabytkiem Lizbony z początków państwa portugalskiego. Wytworne wnętrza prowadzą do gotyckich krużganków oraz imponującego skarbca znajdującego się w kapitularzu. Skrywa on m.in.: monstrancję wysadzaną w całości kamieniami szlachetnymi i relikwiarz św. Wincentego.
Spod katedry do wzniesionego na wzgórzu zamku św. Jerzego zawiozą nas kursujące co kilka minut tramwaje nr 12 i 28. Obejście budowli murami obronnymi pamiętającymi Rzymian zajmuje trochę czasu. Warto się jednak o to pokusić, aby zobaczyć morze dachów ciągnące się aż po Tag i zawieszony nad rzeką most 25 kwietnia upamiętniający bezkrwawą rewolucję goździków z 1974 r.
Do imponującego zamku z V w. wchodzi się przez plac z pomnikiem króla Portugalii, Alfonsa I Zdobywcy, który w 1147 r. przepędził muzułmanów. Częścią majestatycznego kompleksu zamkowego jest też Alcáçova, mauretański pałac będący przez trzy stulecia (od XIII do XVI w.) królewską rezydencją. W zrekonstruowanych pozostałościach budowli można obejrzeć ciekawy pokaz multimedialny przybliżający dzieje Lizbony.
Tramwajem 28 dojedziemy do Feira da Ladra, największego pchlego targu (wtorki i soboty). Kolekcjonerzy starej chińskiej porcelany, afrykańskich rzeźb, ceramiki i kafelków azulejos spędzą tu wiele godzin, podziwiając piękne i oryginalne przedmioty. Najciekawsze są jednak zdjęcia lizbończyków z pocz. XX w. i pocztówki z byłych portugalskich kolonii.
Z Feira de Ladra do Museu do Fado najlepiej dojść na piechotę krętymi i wąskimi uliczkami Alfamy wzniesionej w XI w. przez Maurów. Spacer pozwala poczuć atmosferę najstarszej dzielnicy miasta, w której na pocz. XIX w. narodziło się fado, portugalska odmiana bluesa. Po drodze mijamy niskie budynki o ścianach ozdabionych mozaikami z azulejos. Przedstawiają historię miasta i codzienne życie dawnych mieszkańców. Zwyczaje lizbończyków nie zmieniły się. Wciąż lubią przesiadywać przed domem, rozmawiać z sąsiadami lub pić kawę w pastelariach.
Museu do Fado znajduje się na terenie starych doków na placu Largo do Chafariz de Dentro 1. Podczas zwiedzania zobaczymy fragmenty filmów z Amálią Rodrigues, najsłynniejszą pieśniarką fado, poznamy tajniki produkcji 12-strunowej gitary portugalskiej, posłuchamy też starych nagrań z płyt analogowych. W muzealnym sklepiku kupimy niedostępne gdzie indziej płyty.
Zwiedzanie kończymy w oceanarium, jednej z największych atrakcji Lizbony. Dotrzemy tu metrem: najpierw zieloną linią do stacji Alameda, potem – czerwoną do stacji Oriente. Futurystyczny gmach wzniesiony nad wodą przypomina podwodny okręt, prowadzi do niego podwójna kładka.
We wnętrzu ze stali i szkła znajduje się gigantyczny basen (1 000 m2 powierzchni) i cztery mniejsze reprezentujące florę i faunę z wód arktycznych oraz oceanów. W głównym akwarium pływają m.in. rekiny młoty, jeżowce, płaszczki i rozgwiazdy. W strefie Pacyfiku – możemy podziwiać wydry morskie, w Oceanu Indyjskiego – egzotyczne ryby tropikalne, a w antarktycznej – rybitwy wąsate, pingwiny Magellana i skocze złotoczube. Zwiedzającym towarzyszą dźwięki charakterystyczne dla każdej strefy klimatycznej – szum fal, odgłosy zwierząt zamieszkujących dany obszar.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Ja po raz kolejny wróciłem do Lizbony i przysięgam sobie, że nei po raz ostatni. Tym razem zaprzyjaźniony z miejscowym literatem zwiedziałem miasto "śladami portugalskich pisarzy", wystarczy przecież wspomnieć książki Saramago. Miasto ma jednak urok, o którym trudno mówić, trudno nawet oddać go na zdjęciach, bo wielu z naszych rodaków dostrzega na pierwszym planie naruszone zębem czasu azulejos, zamiast wejść i dać się zaczarować. http://wiecejmumu.blogspot.com/2011/05/lisbon-diary-part-2.html
Miasto absolutnie wciągające.. spędziłem w nim dobrych parę lat mojego życia. Opis bardzo rzeczowy - konkluzja jedna - 2 dni to stanowczo zbyt mało ... :)
Też byłem zachwycony tym miastem
ciekawie napisane. pojechać ale na dłużej :) pozdrawiam
48 godzin to mało. Byłem o kilka dni dłużej i też było za mało. I mam wrażenie, że całe życie tam to też byłoby za mało.
Dzień dobry. Wspomnienie ( powracające). -Gdybym miał dwa bilety do dowolnej stolicy Europy, dokąd byś chciała polecieć na 2-3 dni- zaczepiam pytaniem Żonę. Wiem dokąd sam bym chciał. Słyszę Lizbona w odpowiedzi. Jestem trafiony i wyłączony z codzienności na kilka godzin.
Dzień dobry. Wspomnienie ( powracające). -Gdybym miał dwa bilety do dowolnej stolicy Europy, dokąd byś chciała polecieć na 2-3 dni- zaczepiam pytaniem Żonę. Wiem dokąd sam bym chciał. Słyszę Lizbona w odpowiedzi. Jestem trafiony i wyłączony z codzienności na kilka godzin.

Miejsce akcji: Vanuatu, archipelag wysp na Pacyfiku Bohatero...

Wyłonił się z bagien i szalonej wyobraźni Piotra I. Przez po...

Środek dnia, mocne słońce oświetla kolorowe kamienice przy r...

Te komentarze dotyczą jednej osoby. Mnie. Pochodzą z forum i...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.