Czy Twoja pasja budzi zainteresowanie mediów? Przeczytałem na którymś z serwisów plotkarskich, że jako nurek techniczny zadzierasz nosa, jesteś wyniosły w stosunku do nurków rekreacyjnych.


To kompletna bzdura! O to, czy zadzieram nosa, trzeba by zapytać nurków rekreacyjnych, którym jako przewodnik pokazywałem rybki w Morzu Czerwonym – bycie instruktorem daje mi ogromną satysfakcję.

Taka jest cena popularności...

Popularność? Chyba żartujesz! Jeśli komuś zależy na rozgłosie w tym kraju, to powinien zostać piłkarzem lub kierowcą rajdowym, a nie nurkiem technicznym.

Szykujesz się do następnego poważnego projektu?

Cały czas nurkuję. Niedawno w Czarnej Hańczy zszedłem na 40 m. Być może w tym roku pojadę do Meksyku i zanurkuję w cenotach, podwodnych grotach na Półwyspie Jukatan. Oczywiście, jeżeli będę miał okazję zrealizować większy projekt, w który zaangażują się sponsorzy, nie wykluczam, że zejdę jeszcze głębiej i jeżeli da się pobić kolejny rekord, z pewnością to zrobię. Obecnie przygotowuję projekt badawczy, który m.in. ma pokazać, jak można pod kątem medycznym monitorować organizmy nurków znajdujących się poniżej 200 m. Nurkowanie głębinowe jest w gruncie rzeczy dość świeżą dziedziną. Zejście na taką głębokość oznacza odkrywanie nie do końca poznanych możliwości ludzkiego organizmu i eksperymentowanie na sobie samym.

Masz córkę. Czy to Cię nie hamuje?

Przed narodzinami córki wszyscy mówili: jak będzie dziecko, przestaniesz ryzykować własnym życiem. Gdyby powiedział to np. Piotr Pustelnik, wybitny himalaista, uwierzyłbym mu. Ma dwóch synów, a mimo to wyjeżdża w wysokie góry. Nic się nie zmieniło w mojej mentalności. Co więcej – chcę, żeby córka była ze mnie dumna, dlatego nie mam zamiaru stać się naleśnikiem siedzącym przed telewizorem.

Jest w tym pierwiastek egoizmu?

Pewnie wiele osób powie, że jestem nieodpowiedzialny czy egoistyczny. Myślę jednak, że na tym właśnie polega pasja: nie da się jej zlikwidować, działa jak narkotyk. To chyba Grzegorz „Banan” Dominik powiedział: Pasja w sportach ekstremalnych często przeradza się w obsesję, a obsesja ma to do siebie, że zwykle prowadzi do śmierci. Zbulwersowało mnie to i zastanowiło, ale on rzeczywiście zginął, nurkując. Ja też potrzebuję nurkowania jak inni powietrza, ale uważam, że trzeba mieć podejście zdroworozsądkowe. Bardzo dużo czasu poświęcam kwestiom bezpieczeństwa.

Czy nie jest tak, że w sportach ekstremalnych podczas największych wyczynów pojawia się, nazywane tak już przez Freuda, pragnienie śmierci? Chęć sprawdzenia, co będzie?

Nie podzielam takiego poglądu. Nuno Gomes powiedział kiedyś, że trzeba naprawdę kochać życie, żeby ten sport uprawiać i wracać na powierzchnię. Jeżeli ktoś nie ma szacunku do życia ani chęci życia, to się zatraci i nie przeżyje.

Kochasz życie?

Bardzo.

Jerzy Błaszczyk (rocznik 1970)

Nurkuje od 1999 r. Pięć lat później zdobył certyfikat instruktora nurkowania. Pasjonat, jakich mało. Ma na koncie ponad tysiąc nurkowań (potem przestał liczyć, zna tylko przybliżoną liczbę zejść pod wodę), w tym ok. 50 na głębokość poniżej 100 m. Jego ukochaną destynacją jest Dahab na półwyspie Synaj – w Canyon, Little Canyon czy Blue Hole mógłby nurkować codziennie do końca życia. Założył grupę nurkową DeepExplorers (www.deepexplorers.pl), z którą penetruje głębiny Morza Czerwonego. Laureat Travelerów 2007 w kategorii „Wyprawa roku”. Uwielbia „grzebać” w komputerze i tworzyć własne oprogramowanie. Nowym ulubionym zajęciem jest wpatrywanie się godzinami w trzymiesięczną córeczkę.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • Marylka
  • pierzgal
  • busiek
  • Emilia31

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się