Pewnego ranka chodziłam po starej części Bogoty, fotografując pierwsze promienie słońca na murach. Nagle zobaczyłam sklep. Na każdej półce widniała twarz farmera z osiołkiem. Słynny kolumbijski farmer to Juan Valdez, obecny w reklamach kawy na całym świecie. Postanowiłam odnaleźć jego plantację znajdującą się w regionie Zona Cafetera. To główny obszar upraw kawy w Kolumbii, leżący 300 km na zachód od stolicy tego kraju.
Podróż lokalnym autobusem była długa i ogłuszająco głośna. Kierowca zgodnie z miejscowym zwyczajem na cały regulator słuchał przebojów w rytmie salsy, z fantazją pędząc po krętej górskiej drodze. Kiedy po dziesięciu godzinach dojechaliśmy wreszcie na miejsce, marzyłam tylko o jednym: napić się kawy. Na jej brak nie mogłam na szczęście narzekać.
Na świecie liczą się dwa gatunki kawy – kongijska (Coffea canephora), bardziej znana pod nazwą robusta, oraz arabska (Coffea arabica) nazywana arabicą. Pierwszą można uprawiać nawet w niezbyt sprzyjających warunkach – jest bardziej odporna na choroby i zmiany pogody, a przez to tańsza. Produkuje się z niej m.in. kawy rozpuszczalne. Druga to szlachcianka o dużych wymaganiach, zawierająca mniej kofeiny i dająca napój o bardziej wyrafinowanym, głębokim smaku. To właśnie arabica stanowi większość (ponad trzy czwarte) światowej produkcji kawy. Rząd Kolumbii w trosce o utrzymanie renomy swoich zbiorów całkowicie zakazał uprawy robusty.
Pierwsze kwiaty pojawiają się na krzewach po 3–4 latach, ale arabica w pełni zaczyna owocować dopiero po siedmiu. Najbardziej odpowiadają jej tereny wyżynne lub niewysokie góry, gdzie nie ma upałów, a nocą temperatura nie spada zbyt nisko (optymalna to 16–24oC przez cały rok). Drzewka kawy lubią ciepło, ale niedobrze się czują w pełnym słońcu, dlatego sadzonki osłania się odpowiednimi daszkami. Dojrzałe krzewy ukryte są w cieniu liści i gałęzi specjalnie posadzonych tam drzew, najczęściej palm, kakaowców albo bambusów. Idealna ilość opadów to 1 500–2 500 mm deszczu w ciągu 9 miesięcy (pozostałe to pora sucha – czas zbiorów). Takie warunki panują m.in. w Meksyku, Zimbabwe, na Jamajce i w południowo-wschodniej Brazylii. Kolumbijska Strefa Kawy, leżąca blisko równika, ma jednak dwie pory suche, kawa jest tam więc zbierana dwukrotnie w ciągu roku: między kwietniem i lipcem oraz wrześniem i grudniem.
Arabica, wywodząca się z Etiopii i Jemenu, oraz mniej szlachetna robusta, pierwotnie występująca w Zachodniej Afryce, to nie jedyni przedstawiciele rodzaju kawowiec. W sumie należy do niego ok. 10 gatunków wiecznie zielonych drzew i krzewów, m.in. kawa liberyjska (liberika), a także sztucznie otrzymany mieszaniec arabiki i robusty, który został nazwany arabustą.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Pisarka, podróżniczka, przewodniczka wypraw do Amazonii i innych egzotycznych miejsc. Autorka audycji Świat według Blondynki w Radiu Zet oraz 11 książek, w tym pierwszej polskiej książki opublikowanej przez National Geographic.
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.