W kulturze indyjskiej od najdawniejszych czasów zauważalne były ścisłe związki między magią a seksem.

Rytuały erotyczne oraz ich wizerunki w sztuce miały na celu – najogólniej rzecz ujmując – zapewnienie dobrobytu oraz ochronę przed złymi mocami. Przez stulecia wyobrażenia par w miłosnych uściskach (mithuna) oraz w trakcie aktu seksualnego (majthuna) umieszczane były na murach sanktuariów. W okresie, w którym powstawały świątynie w Khadźuraho (głównie X–XI w.), nastąpił znaczny wzrost popularności tego typu motywów, co wynikało głównie z rozwoju tantryzmu. Na pewno nie jest to jednak sztuka tantryczna sensu stricto, gdyż ta nie była eksponowana publicznie. Co więcej, charakterystyczne dla niej przedstawienia mają głównie aikoniczny charakter, koncentrują się na symbolicznych wizerunkach, np. jantrach (rysunkach służących do koncentracji). Tymczasem wykonywanie dokładnych ilustracji aktów seksualnych miało na celu raczej wywołanie podniety niż mistycznych doznań. Rzeźby erotyczne przedstawiane na murach świątyń pozostają zatem jedynie wynikiem inspiracji tantryzmem. Pod wpływem tantry do głosu doszły też rozmaite wierzenia magiczne, także te związane z płodnością i pomyślnością. W sztukach plastycznych ponownie spotykamy więc sceny porodu, kopulacji ze zwierzętami, orgie. Konsekwencją rozprzestrzeniania się nurtów tantrycznych było także powszechne przyzwolenie na obrazowanie scen seksualnych. A wraz z coraz szerszym wykorzystywaniem motywów erotycznych traciły one często swe pierwotne znaczenia. Artysta niekiedy mógł po nie sięgać odruchowo, niekoniecznie uświadamiając sobie wszystkie głębsze przesłania.

Waranasi, miasto Śiwy, jedno z najświętszych w Indiach, wita mnie mglistą poświatą poranka.

Całe życie koncentruje się tu nad Gangesem. Niemal każdy hindus chce umrzeć właśnie tu i tu zostać spalonym i wrzuconym w oczyszczające nurty Gangi. Hotele tuż nad rzeką nie mają wysokich standardów, ale widok z okna rekompensuje nawet ścianę z blachy, która czasem tylko do połowy oddziela malutki pokój od łazienki. Spacerując po zatłoczonych uliczkach miasta i ghatach – schodach prowadzących do wody, wszędzie napotykam lingi, falliczne symbole Śiwy. Mniejsze, większe, umieszczone w świątyniach lub przenośne. Postanawiam kupić sobie jedną, na straganie z pamiątkami dla pielgrzymów i turystów. Linga wychodzi z piedestału wyrzeźbionego w kształcie organu kobiecego – joni. Połączenie pierwiastka męskiego i żeńskiego reprezentuje tu pierwotny akt kreacji, związek boga ojca i bogini matki. Linga symbolizuje boską, kreacyjną siłę, której ucieleśnieniem jest właśnie Śiwa. Boga tego rzadko czci się w formie antropomorficznej. Spotykamy co prawda wiele jego wyobrażeń na murach świątyń, jednak ofiara religijna skierowana do niego koncentruje się właśnie na owym fallicznym symbolu. Najbardziej rozbudowane obrzędy na cześć lingi odbywają się w świątyni Wiśwanathy, której wieżowy dach pokryty jest złotem ważącym 750 kg. Wieczorem na ghatach odbywają się ofiary na cześć Gangi, zewsząd dobiegają mnie odgłosy konchy, bębnów; patrzę, jak ludzie oddają cześć świętej rzece. Rankiem pobożni hindusi witają wschodzące słońce, na ghatach rozpoczyna się też normalne, codzienne życie. Wschód słońca, pracowity dzień wypełniony obowiązkami i modlitwą, a tuż obok rytuały pośmiertne. Kreacja – destrukcja. Tego w Waranasi doświadczamy bardzo silnie. Idee te najlepiej wyraża wizerunek bogini Ćhinnamasty: siedzi ona (lub stoi) na kochającej się parze, w jednej ręce trzyma swoją obciętą głowę; z szyi tryskają jej trzy strumienie krwi, z których dwa spływają do ust jej towarzyszek, a jeden do jej własnych. Bogini stanowi uosobienie idei, że życie, seks i śmierć są częścią jednego systemu. Życie karmi się śmiercią, seks zmierza do życia, życie do śmierci, a śmierć jest z kolei pożywką dla innego życia. Czyż nie czujemy tego intuicyjnie?

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Pozdrowienia z... Indii

    Pozdrowienia z... Indii

    Dotarłam do Bombaju, mój bagaż też. Ze znajomymi spędzę w tym kraju miesiąc. Chcemy odwiedzić kilka miejsc, na przykład rajskie plaże Goa.

Dodaj komentarz

Autor

  • Dorota Kamińska

    Dorota Kamińska

    Dorota Kamińska jest doktorem nauk humanistycznych, wykłada na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się sztuką i kulturą Indii, a także sztuką nowoczesną. Uwielbia podróżować w rozmaite zakątki świata, kocha też muzykę – odtwarzacz mp3 to nieodłączny towarzysz jej wypraw

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się