Hipis na bardzo dzikim zachodzie

Zachodnie Wybrzeże to KONIEC Ameryki. Ten kraj założyli ludzie, którzy wędrowali na zachód. Po prostu szli przed siebie tak długo, aż doszli do Pacyfiku. Dziś ich statystyczny potomek zmienia miejsce zamieszkania kilkanaście razy w ciągu życia. Codziennie pokonuje kilkadziesiąt kilometrów w drodze do pracy, a podczas wakacji jedzie samochodem tysiące kilometrów, aby zobaczyć, na przykład, największy na świecie kłębek włóczki lub miejsce, gdzie podobno wylądowali kosmici.

Myśląc o podróży do Ameryki, nie planowaliśmy zobaczyć największego na świecie kłębka włóczki, nie marzyliśmy też, aby się przespać w motelu o wyglądzie psa bernardyna. Myśleliśmy o przestrzeniach bez ludzi, bezkresnym niebie oraz o Indianach, którzy przybyli piechotą z Azji, a także o „matce wszystkich dróg”, czyli Drodze 66. Myśleliśmy też o książce Kerouaca W drodze, którą spisał na kilkunastometrowym zwoju papieru, oddając w ten sposób hołd idei niekończącej się wędrówki…

Po blisko 12 godzinach lotu dotarliśmy do miasta świętego Franciszka. Kolorowy tłum przetaczał się po labiryncie lotniska. Ortodoksyjni Żydzi z pejsami mijali arabskie kobiety w czadorach i Murzynów o dredach we wszystkich kolorach tęczy. Biznesmeni ściskali swoje palmtopy niczym Święte Graale, matki uciszały dzieci, sezonowi robotnicy o zmęczonych oczach pili kawę z papierowych kubków, policjanci przegryzali pączki, turyści pchali przed sobą załadowane lotnisko-we wózki, a w nich maski z Papui-Nowej Gwinei, matrioszki z Moskwy i starannie zapakowane butelki polskiej wódki.

Tereny dzisiejszego San Francisco były zamieszkane już 3 000 lat p.n.e. Gdy jednak w poszukiwaniu El Dorado przybyli tu Hiszpanie, natrafili jedynie na kilka wiosek Indian Yelamu. Siedem lat po przybyciu pierwszych białych, w 1776 r., powstała tu „Mission San Francisco de Asís” (Mission Dolores). Potem przyszły: gorączka złota, kryzys związany z jego brakiem, odkrycie srebra i wreszcie odkrycie zalet klimatu – Kalifornia stała się krajem wina. Kolejne fale najazdu na te tereny miały miejsce w czasie recesji w początkach XX w. oraz w latach 60., gdy do Kalifornii zaczęli zjeżdżać hipisi.

Niektóre miejsca otwierają nam szufladki w głowach – Egipt to piramidy, Paryż to Luwr, a San Francisco to kwiaty we włosach (jak w piosence), rewolucja hipisów i poeci bitnicy – Ginsberg, Kerouac, Bukowski. Ginsberga spotkałem swego czasu w warszawskim Kino-Teatrze Tęcza, gdzie deklamował Skowyt. W przerwie staliśmy na korytarzu i podając sobie skręta, rozmawialiśmy o Jacku Kerouacu i jego książce W drodze oraz o San Francisco, gdzie w małej księgarni na zapleczu China Town z kilku poetyckich wieczorów urodziła się rewolucja hipisów.

Parę godzin później wyjeżdżaliśmy z lotniska w stronę rozrzuconego na wzgórzach miasta. San Francisco przywitało nas upałem i dzwonkami tramwajów zjeżdżających z uliczek. Zaczęliśmy zwiedzanie. Najpierw Golden Gate i położony na pobliskim wzgórzu cmentarz dla zwierząt. Potem rzut oka na wyspę Alcatraz. Wille w stylu meksykańskim. Plaża z surferami. Centrum biznesowe. Podrabiane antyki China Town, gdzie na rogach ulic wirowały w powietrzu czerwone balonyz chińskimi znakami… Mieliśmy dość. Postanowiliśmy rozpocząć sentymentalną podróż śladami Ginsberga. W samolocie spisaliśmy kolejne punkty naszej pielgrzymki. Najpierw dom na 1010 Montgomery Street – tu powstał Skowyt i tu Ginsberg mieszał buddyzm z peyotlem. Później księgarnia City Lights Bookstore (261 Columbus Ave – koło uliczki Kerouaca) z murami pokrytymi graffiti i wmurowanymi w chodnik fragmentami wierszy. Weszliśmy do środka z nieśmiałością charakterystyczną dla ludzi wkraczających w sferę sacrum, by na pięterku, w Sali Poetów, usiąść na podłodze i czytać wzięty z półki Skowyt: (…) którzy studiowali Plotyna Św. Jana od Krzyża telepatię i bon kabałę, ponieważ kosmos instynktownie wibrował pod ich stopami w Kansas (…).

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-03-31 21:16

    Świetna relacja!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-03-20 00:37

    A gdzie konkretnie sa te wille w stylu meksykanskim w San Francisco?

Ostatnio czytali

  • Tatiana
  • Phiotro
  • Kat_g

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się