Himba

31 styczeń 2010


Mężczyźni budują ochoto, prowizoryczne zadaszenie z gałęzi i koźlich skór, pod którym będą siedzieć najważniejsi goście weselni, czyli… oni sami – przyszły mąż, jego brat i przyjaciele, bynajmniej nie panna młoda. Wszyscy czekają teraz w milczeniu, aż ugotuje się zabity i poćwiartowany W surowych warun kach przezywaja tylko najsilniejsze dzieci. Powyżej: tańce w trakcie weselnej uroczystości. specjalnie na tę okoliczność baran. Jeden z mężczyzn co chwila miesza w kociołku mięso, właśnie na samym wierzchu pojawił się łeb zwierzęcia. Wyłupiaste oczy ofi ary zalewane są co chwila bulgoczącą wodą. Zapowiada się fantastyczny i pożywny posiłek. Himba rzadko mają okazję najeść się do syta, a mięso to już prawdziwy rarytas! Wpatruję się w kości, fragment szczęki nieszczęsnego barana, kawałki mózgu i modlę się w myślach, żeby tylko nikt mnie tym przysmakiem nie poczęstował… Jednak mężczyźni i kobiety jedzą oddzielnie, więc nie muszę się niepokoić. Podczas ślubu wspólnie odbywają się jedynie tańce.

W tym czasie kobiety ustawiają się w półokręgu – są eleganckie, świeżo wymalowane ochrą, słowem, wyszykowane na przyjęcie… Rozpoczyna się taniec ondjongo, który otwiera uroczystości i zwołuje na wesele gości z okolicy. Dziewczyny same sobie akompaniują; gulgoczą, robią „brrr” ustami, klaszczą niczym w utworach Piotra Rubika (sic!). Próbuję naśladować te dźwięki, jednak kompletnie mi to nie wychodzi, skupiam się więc na ruchach. Tupaniem wzniecam tumany kurzu, podryguję, macham rękami, przewracam oczami. Początkowe skrępowanie zdaje się mijać, a ja coraz swobodniej pląsam pomiędzy półnagimi tancerkami. Panowie uśmiechają się szeroko, chyba podoba im się mój popis. Teraz kobiety i mężczyźni wywołują się na środek okręgu do tańca… Każda pieśń ma swoje znaczenie. Płyną hymny pochwalne – jaki wspaniały jest ten mężczyzna z pulchnymi policzkami, ten z kijem w dłoni; i ta dziewczyna z niesymetrycznym biustem; chwalą też ziemię i swoją okolicę. Ale każda ze stron chce też zwyciężyć w tańcu – rywalizują, kto ma więcej siły i kto jest najlepszym tancerzem. Panny młodej nie ma z nami. Tak nakazuje tradycja.

Mam już jedną żonę, Verihindę. Ona mnie kocha, umie ciężko pracować, pomaga mi, robi wszystko zgodnie z moją wolą. Mamy dwoje dzieci, ale z nową żoną chciałbym mieć z dziesięcioro. Planowałem wziąć drugą żonę już wcześniej, ale mój ojciec się na to nie zgadzał, więc musiałem czekać. A stać mnie było! Mam naprawdę dużo zwierząt, mogę sobie pozwolić na cztery żony, bo Himba może mieć tyle żon, ile chce, a ja chciałbym mieć cztery. Jak ojciec powiedział, że to już czas, to znalazł dla mnie kobietę. Za Raisiuę muszę dać byka i dwie owce. To jest pierwsza część. Kolejna zostanie zapłacona później; jak żona urodzi mi dzieci, jej rodzice dostaną pozostałe zwierzęta. Znam moją nową żonę, bo dorastaliśmy w tej samej okolicy. Jest pracowita i piękna. Widziałaś ją? O tak, jest piękna! Wiem, że Raisiua mnie nie kocha, bo nie była wcześniej moją dziewczyną. Ale pewnego dnia nastąpi zmiana w jej sercu. Na pewno tak będzie.

Wchodzę do chaty matki panny młodej, w środku siedzą jej przyjaciółki i gospodyni.
– Moro. Perivi? Jak się macie? – witam się w ich języku.
– Naua. Naua – wszystkie kobiety odpowiadają mi zgodnym chórem, że bardzo dobrze.
Raisiua siedzi zdenerwowana pod ścianą. Rzeczywiście jest śliczna! Ma pięknie wykrojony nosek, wydatne usta, duże oczy z długimi rzęsami... Jej piersi są małe, krągłe, jeszcze jędrne, nogi zaś długie. Wyczuwam jednak, że jest spięta, zresztą trudno się dziwić: w końcu ma pewnie około 14 lat (Himba nie znają swojego wieku), nie zna zbyt dobrze swojego przyszłego męża i nie miała nic do powiedzenia w sprawie ślubu.

W całej okolicy nie ma piękniejszej dziewczyny, ale też pan młody jest wyjątkowym kandydatem do ręki, w końcu to syn wodza wioski. Głowę panny młodej zwieńcza ekori – misterna konstrukcja z metalu, koźlej skóry, pokryta popiołem i ochrą. Z tyłu ma coś w rodzaju ogona, symbolizującego rogi i uszy krowy. Z przodu jest zwijany welon, który – kiedy dziewczyna przyjdzie do domu pana młodego – zostanie rozwinięty. Teraz rulon opada swobodnie po bokach, nadając jej dziecięcej twarzy absolutnie bajeczny wygląd.

Słońce zaszło, a przyjęcie weselne trwa. Mężczyźni zabijają kolejną owcę. Poćwiartowane mięso trafi a do kociołka. Kobiety gotują kaszkę kukurydzianą, lekko posłodzoną. Cukier to dla Himba prawdziwy rarytas, a dzisiaj jest wyjątkowa okazja – ślub, więc oczywiście się znalazł. Konsystencja kaszki przypomina klajster. Przez całe przyjęcie weselne pan młody i pozostali goście będą się objadać mięsem i kaszą. Tylko panna młoda, jako jedyna, nie może nic jeść. To ma jej przypomnieć, że nie ma wiele do powiedzenia...

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-05-07 18:30

    A na powrót do normalnego samopoczucia pooglądam sobie moją "pół Mona Lisę" na komuterze....może to taka trochę niby Mona Lisa, ale zawsze to Mona Lisa. Adijos amoros

  • Do moderacji
    2012-05-07 18:27

    Ps. "do dziecii"- w Polsce w tej chwili, zdaje się, przeczytałem w bardzo dobrej super gazecie, jest akcja "Słowa ranią na całe życie"- popieram tą akcję, dobra akcja, ja za "swoje słowa" zamierzam się odpłacić, i najlepiej "z grubej rury"... tak żeby nie było cienia wątpliwości haha, i po zawodach będzie na cacy, phi, i kiszka miszka zamontańcy...Pozdrawiam Pani Martyno, tak trzymań

  • Do moderacji
    2012-05-07 18:07

    O tyle o ile można momentami lekko..."objechać" Panią Maartynę za zbytnie racjonalizację, bez których raczej nie dać się zbytnio żyć, o tyle gdy mówi w wywiadach, że, rzeczy w stylu: Pani Martyno czy ciężko jest Pani zostawić córkę? A Pani M. odpowiada, że równie ciężko byłoby zostawić wyjazdy, o tyle Tutaj można tej Pani stawiać wódkę i kupić dobrą restaurację- bardzo dobrze jest gdy rodzic sam jest "egoistyczny" i dziecko z takim "egoizmem" bytuje każdego Dnia - znam przypadki odwrotne, gdy rodzic myśli, że jest "boski" niby bliski niemalże Jezusa jak nie chce nic dla siebie i "daje wszystko zdziecku"...To jest wtedy choroba a nie to co reprezentuje ta Pani- to postawa bardzo godna polecenia i naśladowania, i tego Pani szczerze i bardzo bardzo gratuluję, proszę tak ttrzymać!...Absolutnie, kategorycznie nie polecam postaw pt. "Nie chce nic dla siebie" ponieważ są bardzo "niezdrowe psychicznie", i to potwierdzają również i książki, a ja zawsze pytam w duchu takich ludzi "nieegoistycznych" za pewnym autoreem- dlaczego więc jesteś tak nieszczęśliwy całe życie skoro jesteś nieegoistyczny, prawda? To skąd ten smutek, nałogi, i brak uśmiechu od rana od ucha do ucha???:), to więc skąd to?...Tak? Prawda? No proszę pomyśleć w domu,,,:) Czy Po Powrocie Do Domu!!!.....Pozdrawiam, oczywiście egoizm nie może być i zbytnio w drugą stroną, ale to chyba jest jasne, wiadomo:)....

  • Do moderacji
    2010-12-17 01:34

    interesujące artykuły pani pisze, pani Martyno, tylko szkoda że tak rzadko

  • Do moderacji
    2010-05-01 21:47

    ja im zazdroszczę. Mimo, że to wszystko może wydawać się ciemnogrodem to mają swoją tradycję, kulturę , sa z tego dumni i szanują to i czują przynależność do swojego plemienia. a my co mamy? komputery .

  • Do moderacji
    2010-03-29 19:08

    Wypada życzyć dalszych takich przygód

  • Do moderacji
    2010-03-06 19:14

    interesujące

  • Do moderacji
    2010-02-04 20:43

    ciekawe

  • Do moderacji
    2010-02-04 14:28

    Super artykuł! Przeczytałem z przyjemnością!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-02-04 12:02

    naciągniete opowieści

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • monia
  • magg44
  • W.Wozinski
  • kameleo
  • Adem
  • elBarto
  • moaiddip
  • yankees
  • jan13
  • Grigorij
  • biegly
  • Tatiana
  • Buczas
  • roxa1
  • Phiotro
  • kolumbe
  • Andrej23
  • shameeka
  • zielonybraz
  • piotr_25
  • Vigoniusz
  • ARTI
  • Sztenke
  • ro44
  • ale_x_andra
  • dr_robo

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się