Ręcznie zbierane i rozłupywane owoce, ręcznie wydobywane z łupin miąższ i ziarenka, poddawane były kilkudniowej fermentacji pod przykryciem, gdzie nabierały czekoladowej barwy. Potem znów suszenie – albo na słońcu, gdzie ludzkie ręce nieustannie mieszają ziarna, by uniknąć zaparowania, albo w suszarniach, gorącym powietrzem. W transporcie nic się nie zmieniło – jak na statkach Kolumba i Corteza, tak i dziś wysuszone ziarna kakaowe podróżują do celu w jutowych workach. W naszych czasach głównie jednak z Afryki:
Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana, Kamerun i Nigeria dostarczają na światowy rynek trzy z każdych czterech worków ziarna. Te kraje produkują też najczęściej spotykaną odmianę forastero, z której powstaje 85 proc. wyrobów czekoladowych. Bardziej szlachetna odmiana, criollo, pochodzi z ojczyzny kakaowców – krajów Ameryki Środkowej, Ekwadoru i Wenezueli. To z niej powstają najznakomitsze wyroby znanych producentów. Odmiana trinitario jest krzyżówką obu gatunków.
Zanim powstanie czekolada, ziarna poddawane są prażeniu według receptury, która ma wydobyć ich walory smakowe i zapachowe, po czym oddziela się jądra od łusek. Olmekowie miażdżyli ziarna, potem je rozcierali, ciągle zawierały one jednak dużo tłuszczu. Aztekowie dodawali do napoju mąkę kukurydzianą, która częściowo wchłaniała masło kakaowe. Jednak dopiero wynalazek holenderskiego chemika Konrada van Houtena z 1828 r. był na tym gruncie prawdziwą rewolucją, umożliwiając odtłuszczenie masy kakaowej poprzez oddzielenie masła kakaowego za pomocą prasy hydraulicznej. Sypki, dobrze rozpuszczalny produkt dawał cukiernikom nieograniczone możliwości, a przy tym był względnie tani. Następnym krokiem musiało być stworzenie czekolady w postaci, jaką znamy dzisiaj – stałej tabliczki. Prace takie trwały zapewne w wielu wytwórniach czekolady, ale pierwszeństwo przyznaje się Anglikowi Francisowi Frayowi, który w 1847 r. w rodzinnym zakładzie zmieszał masę kakaową z cukrem i dodał do niej nie wodę, a tłuszcz kakaowy, pozwalający nadać czekoladzie dowolny kształt. W 1875 r. pojawia się na rynku czekolada mleczna, którą z dodatkiem mleka skondensowanego wyprodukował Daniel Peter, korzystając z receptury przyjaciela, Henriego Nestle. Cztery lata później Rudolf Lindt skonstruował konchę – urządzenie, które pozwala idealnie wymieszać masę czekoladową. Szorstka, zawierająca grudki czekolada przeistoczyła się w gładką tabliczkę o jednolitej strukturze. Proces konchowania – oprócz procentowej zawartości masy kakaowej – do dzisiaj decyduje o jakości wyrobu. 60–70 proc. zawartości kakao i tydzień dojrzewania masy w konchach daje najszlachetniejsze czekolady. Na rynek masowy trafiają tabliczki z zawartością kakao poniżej 30 proc., podczas produkcji których mieszanie składników trwa ledwie kilka godzin. O tzw. „wyrobach czekoladopodobnych” lepiej tu nie wspominać.
Listę sław, które zaprzedały duszę temu smakołykowi, można ciągnąć długo. Znalazłby się na niej i Mozart, którego wizerunki zdobią dziś opakowania austriackich specjałów, i francuski filozof oświecenia Voltaire, który raczył się tym napojem na berlińskim dworze w towarzystwie Fryderyka II, i sam Napoleon, który bez filiżanki czekolady nie wyruszał do żadnej bitwy...
Współczesne badania potwierdzają niezwykłą moc czekolady. Zawarta w niej fenyloetyloamina pobudza organizm do produkcji tzw. hormonów szczęścia, czego efekt jest podobny jak w stanie zakochania. Teotrombina i kofeina działają pobudzająco na układ nerwowy i rozszerzają naczynia krwionośne. Flawonidy neutralizują wolne rodniki, odpowiedzialne za choroby nowotworowe i proces starzenia, a także wpływają na obniżenie poziomu tzw. złego cholesterolu. Węglowodany dostarczają energii, magnez zwiększa sprawność komórek nerwowych, żelazo wpływa na produkcję czerwonych krwinek, cynk i selen pomagają zredukować poziom stresu, wapń wzmacnia kości... A znajdziemy w niej jeszcze potas, fosfor, miedę i witaminy. Wystarczy? Wobec tych faktów kariera czekolady wydaje się być czymś absolutnie oczywistym.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...

Capri to królewna olśniewającej urody, strojna, bogata, dumn...

RPA, przedmieścia dzielnicy Soveto w Johannesburgu. Z daleka...

Kiedy w maju dotarłem nad Rzekę Św. Wawrzyńca w Kanadzie, le...

U każdego bacy smakuje inaczej, bo jego walory zależą od zió...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.