Ateny w 48 godzin. W cieniu AkropoluZdjęcie: Agencja Forum

Wycieczka do Aten to podróż do źródeł naszej kultury – bardziej w czasie niż przestrzeni.

– Przepraszam Państwa, przylecieliśmy właśnie do Aten i szukamy darmowego noclegu. Najlepiej gdzieś blisko centrum – dukam w środku jednej z ateńskich restauracji ośmielony kilkoma łykami uzoe. Siedząca obok dziewczyna zerka na mnie i pyta: – Może być koło świątyni Zeusa? Patrzę na nią zaskoczony i po chwili radośnie kończę listę wydatków na pierwszy dzień: NOCLEG – ZA DARMO.

1 DZIEŃ
Rankiem, żeby nie obudzić Visy, naszej gospodyni, ja i moja żona Asia cicho robimy sobie kawę i siedząc na tarasie, dyskutujemy, jak najlepiej wydać 100 euro na osobę, przeznaczone na nasze wydatki przez redakcję travelera. W końcu uzgadniamy, że ograniczymy zwiedzanie do miejsc, do których zdołamy dotrzeć pieszo, najlepiej takich, gdzie można wejść za darmo. Co ustaliwszy kierujemy się w stronę... cmentarza.

PIERWSZY ATEŃSKI CMENTARZ
Leżą tu wszyscy znani zmarli albo ci, co znani nie są, ale załatwili sobie tutaj miejsce dzięki dobrym kontaktom. Nagrobki są białe, kremowe i czarne. Przy jednym z nich dwie ubrane na czarno kobiety trzymają w dłoniach tańczące na wietrze białe baloniki. Ołowiany kolor nieba sugeruje nadciągającą ulewę. Zaczepiony przypadkiem mężczyzna mówi nam, gdzie znaleźć grób Henricha Schliemanna. Nim docieramy do celu, deszcz, który w końcu się rozpadał, ustaje, a słońce przebija chmury. Na tle nieba odcina się nagrobna kaplica człowieka, który odnalazł legendarną Troję, opierając się na dziele Homera. Szczyt kaplicy zdobią płaskorzeźby z wojny trojańskiej. Przed małymi drzwiczkami leży róża.

PLAKA [15 minut piechotą od cmentarza]
Ikon się nie maluje. Ikony się pisze. Bo one nie tylko pokazują świętych, opowiadają również historię Boga – mówi Maria Manetta, malując jedną z nich. Spostrzegłszy ją siedzącą przed sztalugami na półpiętrze kamienicy na Agias Philotheis, pukamy w okno, a ona macha ręką, że mamy wejść. Tak trafiamy do wnętrza Biblii.
– W „pisaniu” ikon ważny jest każdy element. Twarz. Ułożenie rąk. Kolory. Czerwony oznacza życie i piękno, biel – czystość i boskie światło, zielony – płodność i młodość… Tu nie ma przypadków. Wszystko jest tak, jak było zawsze. Malarz nie tworzy nowych obrazów – on kopiuje. Powtarza.
Nie chcąc dłużej przeszkadzać Marii, wychodzimy na dwór. Wielu ludzi uważa, że prawdziwe Ateny to położona w „sąsiedztwie bogów“ Plaka – niewielka dzielnica pełna krętych uliczek, schodów, ruin, kolumn, kościołów, knajpek, świątyń, które od 3 000 lat jak plastry miodu obrastają wzgórze Akropolu. Tomas, poznany przez internet mistrz reiki, czeka na nas w knajpce blisko kościoła św. Katarzyny.
– Prawdziwi Ateńczycy są tu od zawsze – stwierdza. – Nasi praprzodkowie wyszli prosto z ziemi. Bogowie schodzili na to wzgórze z nieba i uczyli pierwszych mieszkańców, jak żyć.
Krętymi uliczkami idziemy za Tomasem w stronę kościoła św. Katarzyny wzniesionego na miejscu świątyni Hestii – bogini ogniska domowego, podróżnych, nowożeńców i sierot.
Przystajemy przed zamkniętymi drzwiami tej bizantyjskiej świątyni. Za naszymi plecami tkwią jak wykrzykniki stare jońskie kolumny.
– Stąd zaczniemy zwiedzanie, pokażę wam moje Ateny – Tomas głaszcze kolumnę. – Musicie wiedzieć, że całe miasto jest jak wielopiętrowy tort. Na jednej świątyni budowano drugą, a na tej trzecią. Dlatego na Place nikt rozsądny nie robi remontu w piwnicy. No, chyba że chce, by zaraz wpakowali się do niej pozbawieni poczucia humoru archeolodzy i rozkopali cały dom.
Kiedyś Plaka stanowiła centrum Aten, z agorami, łaźniami, bibliotekami, miejscami spotkań, potem zmieniła się w dzielnicę burdeli, a wreszcie stała się mekką turystów. Patrzymy na mapę. Z lewej strony mamy Teatr Dionizosa, z prawej – agory.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-05-12 19:31

    „Jedne z najtańszych opcji to noclegi w Youth Hotelach. Ceny 30–55 euro za łóżko.” W międzyczasie ceny hoteli w Atenach poszły sporo w dół. Kryzys w Grecji, ciągłe strajki i demonstracje maja niestety także wpływ na turystykę. Właściciele hoteli i restauracji schodzą z cen, aby zachęcić turystów do korzystania z ich usług. W marcu za nocleg w hotelu ze śniadaniem (trzy gwiazdki, dwie osoby) zapłaciłam 59 euro. Można było znaleźć jeszcze taniej, nawet od 30 euro za pokój dwuosobowy. Grecja jest tania jak nigdy jeszcze. Jeśli ktoś zwlekał z podróżą do Aten, to teraz albo nigdy!

  • Do moderacji
    2010-04-03 14:44

    ciekaweee ;)

Autor

  • Edi Pyrek

    Edi Pyrek

    Podróżnik, dziennikarz, terapeuta, specjalista od kreowania wizerunku, autor książek i filmów. Objechał cały świat, ale najbardziej lubi Indonezję, Birmę, Rosję i Stany Zjednoczone.

Ostatnio czytali

  • artur
  • Moniś
  • janwar
  • Stasiala
  • assza
  • paulinaw

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się