Wschodnie Wybrzeże to początek Ameryki. Tutaj powstały pierwsze miasta wybudowane na wzór Europy, jaką pamiętali pierwsi koloniści. Europy ulepszonej o ich marzenia, bujniejszą przyrodę i większą przestrzeń. W ciągu ostatnich kilkunastu lat miałam okazję zjeździć ten wspaniały kraj wzdłuż i wszerz i jeśli miałabym wybrać spośród zwiedzanych tylko jedno miejsce, z pewnością byłby to Nowy Jork. A jeśli miałabym polecić trasę na 14 dni (ostrzegam, lecimy w zabójczym tempie), dodałabym jeszcze Południe. To co? Zaczynamy?
Wschód w rytmach jazzu, country, bluesa – 14 dni
Zabierz mnie tam, gdzie się dużo dzieje – poprosiła taksówkarza Madonna, kiedy po raz pierwszy przyjechała do Nowego Jorku. I wiecie, gdzie ją zawiózł? Na Times Square. To skrzyżowanie o każdej porze dnia i nocy pulsuje feerią gigantycznych neonowych reklam, rozbrzmiewa klaksonami, wypełnia się zwartą masą przechodniów. Tutaj znajdują się słynne broadwayowskie teatry, redakcje kolorowych magazynów (m.in. Vogue’a), tutaj też nowojorczycy witają Nowy Rok. Stąd rozpoczynamy marsz w dół wyspy. Układ Manhattanu jest klarowny. Aleje, główne arterie miasta, przebiegają z południa na północ, a przecinające je pod kątem prostym ulice tworzą z nimi układ prawie idealnej szachownicy. Prawie, bo ukośnie biegnący Broadway zaburza nieco harmonię planu. Najlepiej zobaczyć to z lotu ptaka, wjeżdżając windą na 86. albo 102., ostatnie piętro Empire State Building. Mimo iż jakiś czas temu wieżowiec stracił tytuł najwyższego na świecie, w dalszym ciągu dominuje nad Nowym Jorkiem. Ma jednak wielu wspaniałych konkurentów, jak choćby spektakularny Chrysler Building – o rok młodszy (z 1930 r.) gmach w stylu art déco z niebanalnym zwieńczeniem ze stali. Warto pofatygować się do zbiegu Broadwayu i 5. Alei, żeby zobaczyć 22-kondygnacyjny Flatiron Building zaprojektowany na początku XX w. przez słynnego architekta Daniela H. Burnhama. Z perspektywy parku Madison Square ten trójkątny budynek wygląda jak płaska kartka papieru.
Mówiąc o wysokościowcach Manhattanu, nie sposób nie wspomnieć o tych, których już nie zobaczymy. Po bliźniaczych wieżach WTC pozostały tylko wielka dziura, bolesna pamięć rodzin ofiar i wystawa fotograficzna przy siatce odgradzającej spacerowiczów od Strefy Zero – obecnie wielkiego placu budowy. W ciągu najbliższych lat w otoczeniu trzech wieżowców stanąć ma ponad pięćsetmetrowa Wieża Wolności zaprojektowana przez Daniela Libeskinda. Projekt śmiały i kosztowny, ale właśnie takie tworzą to miasto.
Tego lata można było podziwiać cztery ogromne wodospady spływające kaskadami wody pompowanej z East River. Jeden z nich został umieszczony pod mostem Brooklyńskim, ściągając na nabrzeże rzeszę miłośników sztuki współczesnej. Rozliczne atrakcje Manhattanu najlepiej śledzić w tygodniku The Village Voice. My na wieczór wybraliśmy sobie wizytę w Smalls – klubie wielkości pokoju z kuchnią, w której samemu można sobie zaparzyć herbatę (gratis!) i posłuchać wschodzących gwiazd nowojorskiej sceny jazzowej. Ponieważ w tym klubie nie serwuje się alkoholu, można wskoczyć przed koncertem (ostatni zaczyna się grubo po północy) na martini do wytwornego Campbell Apartment, który znajduje się na równie eleganckim dworcu kolejowym Grand Central. Wchodząc po schodach do baru, warto zwrócić oczy ku górze, na rozgwieżdżone ponad 2 tys. złotych gwiazd niebo zdobiące sklepienie głównej hali dworcowej.
W Nowym Jorku po klubach i barach można w zasadzie włóczyć się przez całą noc, 365 dni w roku, i podobnie jak Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffany’ego skończyć wczesnym świtem z bułką w ręku pod najbardziej pożądanym sklepem jubilerskim w kraju.
Na prawdziwe śniadanie udajemy się w górę wyspy, do słynnych delikatesów Zabar’s. Składa się ono z kawy, bajgla (obgotowanej i upieczonej drożdżówki w kształcie opony) z serkiem śmietankowym i plastrem wędzonego łososia. Zaledwie trzy aleje dzielą nas od Central Parku. Brama Myśliwych usytuowana przy 81. Ulicy i Central Park West prowadzi prosto do Wielkiego Trawnika – miejsca gier i odpoczynku, a także letnich darmowych koncertów. Kierując się cały czas na wschód, docieramy do gmachu Metropolitan Musem of Art, którego bogactwo zbiorów może przytłoczyć ogromem. Do tej wizyty trzeba się zawczasu przygotować i wybrać interesującą nas epokę i kontynent. Zwiedzanie radzimy zakończyć na dachu obiektu, na którym obecnie stoją kolorowe rzeźby Jeffa Koonsa. Stąd roztacza się wspaniała panorama parku z okalającymi go drapaczami chmur. Tym żywym obrazem rozstajemy się z Manhattanem, żeby po trzech godzinach jazdy pociągiem zawitać do stolicy.
Pierwsze zetknięcie z Waszyngtonem może rozczarować. Nie znajdziemy w nim ani oszałamiających wieżowców (żadna z tutejszych budowli nie przewyższa Kapitolu), ani supermodnie ubranych ludzi (większość mieszkańców stanowią zuniformizowani urzędnicy państwowi), ani tym bardziej rozbuchanego życia nocnego. Zobaczymy natomiast majestatyczną architekturę, nietypowy jak na amerykańskie miasta promienisty rozkład ulic (pierwszy plan stolicy stworzył Francuz Pierre Charles L’Enfant), dużo zadbanej zielonej przestrzeni, a przede wszystkim wspaniałe darmowe muzea.
Mając do dyspozycji tylko jeden dzień, należy niezwłocznie udać się w kierunku The National Mall, ponadtrzykilometrowej parkowej promenady ciągnącej się między Kapitolem a pomnikiem Lincolna. Z dworca Union Station w linii prostej prowadzi do siedziby Kongresu 1. Ulica, przy której znajduje się też Biblioteka Kongresu (1800 r.), największa na świecie. Obchodząc neoklasycystyczny Kapitol, docieramy do tarasu widokowego, z którego można podziwiać wstęgę zieleni z aż 13 muzeami! Większość należy do Instytutu Smithsonian, którego centrum informacji turystycznej zorganizowano w „średniowiecznym” zamku po naszej lewej stronie. Stosunkowo nową atrakcją jest Muzeum Amerykańskich Indian. Podobno ma najlepszą stołówkę w okolicy.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.