Alpy. Zjazd z ceny!

2 luty 2011
Alpy. Zjazd z ceny!

Kraje alpejskie nie są tanie, zwłaszcza dla narciarzy. Jak szusować i nie zbankrutować?

Kiedyś wydawało mi się, że ceny narciarskiego wypadu w Alpy zależą od tego, którą stację wybiorę. Dziś wiem, że trudno zejść poniżej 2 tys. zł, niezależnie od miejsca. Do tego doliczcie dojazd i karnet, bądźcie oszczędni i bawcie się dobrze... przez tydzień. W przypadku Alp pytanie brzmi więc nie: jak najtaniej spędzić zimowy urlop (bo to jest właśnie najtaniej), ale co zrobić, żeby koszty zbytnio nie wzrosły?

Kluczem do oszczędności jest termin wyjazdu. Sezon w większości ośrodków dzieli się na wysoki i niski. W wysokim, od Bożego Narodzenia do Nowego Roku oraz podczas ferii szkolnych (połowa stycznia – luty), płacimy najwięcej. Za wszystko. Mianem sezonu niskiego określa się początek i schyłek zimy oraz styczeń. Konkretne terminy rozpoczęcia i zakończenia białego szaleństwa zależą od wysokości, na jakiej rozciągają się trasy (im wyżej, tym sezon dłuższy). W sezonie niskim płacimy mniej za zakwaterowanie oraz karnety, zazwyczaj o 10–20 proc. Czasem karnet dostaniemy gratis, a to – jakby w Alpach nie liczyć – oszczędność 800 zł.

Wybierając odpowiednio miejsce pobytu, też da się trochę zaoszczędzić. Nie chodzi mi o to, aby omijać St. Moritz. Tamtejsze tereny narciarskie są rewelacyjne. Czemuż więc, u licha, choć raz w życiu nie rzucić okiem na słynny kurort?! Wystarczy przecież znaleźć niezbyt odległą kwaterę w przytomnej cenie i korzystać z uroków całego regionu.

Można także przyjrzeć się uważnie narciarskiej ofercie biur podróży. Korzystają ze zniżek, jakie hotelarze i zarządcy wyciągów przyznają grupom, dzięki czemu cena razem z prowizją biura bywa porównywalna albo wręcz niższa od kosztów, jakie poniesiemy, wyjeżdżając do tego samego miejsca indywidualnie.

Ostatnia kwestia dotyczy strategii wydawania pieniędzy w ogóle. Konkretnie iście hamletowskiego dylematu: kupować czy wypożyczać sprzęt narciarski? Jeśli jeździmy nie częściej niż raz w roku i tylko przez tydzień, wypożyczanie jest korzystniejsze od kupowania. Zwłaszcza w Alpach, gdzie wypożyczalnie rozbudowanej sieci Intersport oferują najnowsze modele nart po progresywnej cenie. Tym niższej za każdy dzień, im dłuższy jest okres korzystania ze sprzętu. Wydając więc około 600–750 zł, cieszymy się przez tydzień modelem z najwyższej półki. W kieszeni zostają 3 tys.! A z ich wydaniem nie będziecie mieć w Alpach problemu.

Austria

Jeśli chcemy szybko dostać się w Alpy, jedźmy do Austrii. Lodowce Tyrolu kuszą najbardziej. Trochę w tym magicznego myślenia, ale śnieg pewny.

Dojazd

Połączenia lotnicze z Innsbruckiem, Salzburgiem i Klagenfurtem wymagają przesiadek. Ceny biletów Lufthansy, Austrian Airlines czy LOT-u to ok. 1 tys. zł. Drogą lotniczą do Vorarlbergu najwygodniej dostać się przez Zurych.

  • Od lodowca w Kaunertal dzieli nas 1274 km. Na podróż trzeba przeznaczyć 13 godzin, licząc się z kosztami przejazdu samochodem z silnikiem benzynowym (paliwo + opłaty) rzędu 520 zł w jedną stronę.
  • Znakomity dla dzieci ośrodek Katschberg-Rennweg jest oddalony o 1014 km. Przejazd ok. 11 godz. Koszt przejazdu w jedną stronę: 450 zł.
  • Do Kals am Grossglockner jest 1163 km. Czas przejazdu: 13 godz.; koszt: 520 zł.

 

  • Skibusy jeżdżą w godzinach pracy wyciągów non stop. Posiadacze karnetów narciarskich nie wnoszą za przejazd opłat. Dużo ośrodków rozrzuconych w promieniu 50 km od stolicy landu Innsbrucku jest dostępnych dzięki miejskim liniom autobusowym. Wjazdy do dolin takich jak Stubaital czy Kaunertal są płatne. Posiadacze karnetów narciarskich na trasy tamtejszych lodowców nie wnoszą żadnej dodatkowej opłaty.

 

  • Najtańsze miejsca noclegowe to pokoje w prywatnych domach. W Osttirolu taki nocleg ze śniadaniem kosztuje od 18 euro.
  • Bardzo przyjemne miejsca to jausenstazion, czyli coś pośredniego między agroturystyką a pensjonatem, ale zawsze z otwartą dla gości z zewnątrz gospodą. Mocną stroną jausenstazion jest zawsze domowa kuchnia. Od 30 euro za nocleg z dwoma posiłkami dziennie.
  • Bardzo popularne są w Austrii pakietowe oferty obejmujące kilka dni pobytu (noclegi + wyżywienie + karnety narciarskie). Cena zależy od kategorii kwatery, z jakiej korzystamy.

 

  • Za pełen obiad na stokach z napojem (np. piwem) zapłacimy 7–12 euro. W lokalach w dolinie podobnie, chyba że zapragniemy trochę luksusu.
  • Zawsze też gdzieś nieco na uboczu zlokalizowana jest gospoda typu  jausenstazion, do której na wieczorny posiłek przy ludowej muzyce dojeżdża się wyciągiem, często zjeżdżając później na sankach.

 

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Narty - gdzie warto jechać

    Narty - gdzie warto jechać

    Zbliżają się ferie zimowe. Wielu z nas ma już swoje ulubione miejsca, do których wraca co roku. Inni jeszcze szukają ciekawych ofert. Z chęcią wskażemy Wam miejsca w Europie, do których warto jechać na zimowe szaleństwa.

  • Artykuł

    Trasy narciarskie

    Trasy narciarskie

    Biegać na nartach można wszędzie: po śniegu w mazowieckich lasach, na Roztoczu, w dolinach Beskidu Niskiego czy we włoskich dolomitach

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-02-06 13:52

    Od kilku lat wyjezdzam w Aply i nie zamienie ich chyba nigdy na inne góry. ZAKOCHAŁAM SIE! place 19 euro za dobe ,warunki sa super;). Teraz da sie rade wyjechac w Aply za wcale nie duzo wiecej niż za Polskie góry. A Wspomnienia Widoki i STOKI nieporównywalne. Pozdrawiam.

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się