W 1845 roku sir John Franklin, zasłużony brytyjski admirał i badacz ruszył na wyprawę w poszukiwaniu bezpiecznego przejścia przez Archipelag Arktyczny do Ameryki Północnej. Po trzech latach bez wieści i 40 wyprawach poszukiwawczych zaprzestano poszukiwania zaginionego HMS "Terror". Właśnie go odnaleziono.

Odkrywcy donoszą, że statek jest w doskonałym stanie. W ubiegły weekend specjalny podwodny bezzałogowy pojazd wpłynął pod lodowiec i zajrzał do wnętrza okrętu. Okazało się, że wewnątrz zachowały się nawet talerze z żeglarskiej zastawy, butelka wina i inne, jeszcze niezidentyfikowane przedmioty. 
 

Odkrywcy statku to badacze z Arctic Research Foundation pod wodzą Martina Bergmanna. Co ciekawe, miejsce odkrycia podpowiedział im jeden z załogantów, który jest Innuitą. Sammy Kogvik miał kilka lat temu wypatrzyć coś przypominającego maszt w zatoce Terror. Nazwa zatoki pochodzi właśnie od zaginionego statku.   
 


 

Jego towarzysz, drugi statek wyprawy,  HMS "Erebus", został odnaleziony dwa lata temu.
 

Wyprawa sir Johna Franklina uznawana jest za jedną z największych tragedii w historii tego typu ekspedycji. Nikt ze 129-osobowej ekspedycji nie przeżył wyprawy.
 

Źródło: The Guardian


Obejrzyjcie kolejny odcinek naszego serialu "Warto spróbować"! Tym razem odkrywamy skarby w zatopionym kamieniołomie.