Korony Jagiellonów na wyjątkowej wystawie. Jedna zdradza zagadkę zielonej czaszki
To prawdziwa gratka dla pasjonatów polskiej historii. Od najbliższego czwartku (9 lipca) w Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie można zobaczyć trzy królewskie korony. Jedna z nich należała do Aleksandra Jagiellończyka – jedynego polskiego króla pochowanego na Litwie. Odkryto ją w sekretnej skrytce zaledwie dwa lata temu. To pierwsza okazja, by zobaczyć ją na żywo. I zrozumieć, dlaczego czaszka tego władcy jest zielonkawa.

Znalezisko korony Aleksandra Jagiellończyka (1461–1506) w podziemiach bazyliki archikatedralnej św. Stanisława Biskupa i św. Władysława w Wilnie ogłoszono w styczniu 2025 roku. Ale w skrytce było więcej cennych zabytków. Wśród nich dwie inne korony.
Jedna należała do Elżbiety Habsburżanki, a druga do Barbary Radziwiłłówny. Obie były żonami króla Zygmunta Augusta. Artefakty trafiły do pracowni konserwatorskiej. Już w lipcu będzie można je obejrzeć na żywo w Wilnie.
Królewska nekropolia pod katedrą
Korony odkryto kilka lat temu w specjalnej skrytce w kryptach świątyni, którą przygotowano w 1939 roku po wybuchu II wojny światowej. Później wiedza o tej lokalizacji została zapomniana. – Przechodziłam obok tego miejsca pewnie z 5 tysięcy razy i nawet się przy nim nie zatrzymałam – mówi Alina Pavasarytė, która jest kierowniczką podziemi Katedry Wileńskiej.
Skrytka znajdowała się w korytarzu, tuż za pompą służącą do odwadniania podziemi katedry. W ocenie Aliny Pavasarytė jest to zaskakujące, że ktoś, kto montował to urządzenie nie zwrócił uwagi na zamurowaną skrytkę, bo fragment ściany, który ją maskował wyraźnie się odróżniał. Być może nie chciano jej ujawnić w czasach sowieckiej okupacji.
Szczątki osób, do których należało wyposażenie skrytki, znajdowały się nieopodal w kryptach. Te precjoza były ich wyposażeniem na ostatnią drogę.
Zielona czaszka króla Aleksandra Jagiellończyka
Czy korony królewskie kojarzą się wam ze złotem? Słusznie, ale nie do końca. Królowie mieli kilka koron. Jednej używano do koronacji, innej w czasie pełnienia oficjalnych funkcji – na przykład podczas przyjmowania hołdów, a innych w czasie podróży. Były też korony grobowe, które władcy otrzymywali na ostatnią drogę.

W przypadku Aleksandra Jagiellończyka mowa właśnie o koronie grobowej. Wykonano ją nie ze złota czy srebra, ale z pozłacanej miedzi. 500 lat temu wyglądała zupełnie jak złota. Ale wraz z upływem czasu złoto zaczęło się łuszczyć. Natomiast utleniająca się miedź weszła w reakcję z ciałem. W momencie przenosin zwłok władcy w 1931 roku jego czaszka była kompletnie zielonkawa właśnie z powodu reakcji chemicznej z koroną. Od tamtej pory nie zaglądano już do wnętrza trumny.
Moneta i zagadkowe pierścionki
W skrytce były też inne bezcenne artefakty, a wszystkie można oglądać na wystawie w Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie. Gablota z koronami znajduje się w przestrzeni dawnego kościoła. Nie jest specjalnie wyeksponowana wśród innych witryn, więc początkowo musiałem jej poszukać, ale wzrok szybko padł na właściwe miejsce.
Wśród artefaktów prezentowanych w gablocie z koronami są m.in. dwa przecięte na swoim obwodzie pierścionki. Pierwotnie znajdowały się pod czaszką zmarłego Aleksandra Jagiellończyka. Prof. Giedrė Mickūnaitė, kuratorka wystawy, na której prezentowane są insygnia z krypty, nie zna takiej praktyki – jest ona dla niej zaskakująca. Sugeruje, że być może żona Aleksandra, Helena rozkazała je tam położyć i pierścionki należały do niej. Fakt ich przecięcia może mieć znaczenie symboliczne i oznaczać przerwanie relacji lub związku. Chociaż nie można wykluczyć praktycznego powodu przecięcia biżuterii.
Przy czaszce Aleksandra była też srebrna moneta wizerunkiem króla, która go identyfikowała. Widać na niej jego imię. Jest to półgrosz wybity w wileńskiej mennicy. Olbrzymie wrażenie robią również masywny łańcuch wykonany z litego złota dla Barbary Radziwiłłówny i medalion Elżbiety Habsburżanki.
Wyjątkowa korona Elżbiety Habsburżanki
W zbiorze trzech koron znalezionych w skrytce wyraźnie się odróżnia ta należąca do Elżbiety Habsburżanki. Wykonano ją z pozłacanego srebra. Poza tym w obwodzie widać, że możliwa była zmiana jej rozmiaru. Ale po co taka „funkcja” w przypadku korony grobowej? – Dlatego zakładamy, że była to korona Elżbiety, której używała w czasie pełnienia oficjalnych funkcji. Korony były zakładane na różne nakrycia głowy, dlatego potrzebna była możliwość zmiany ich rozmiaru – uważa prof. Mickūnaitė.

Badaczka powiedziała mi, że na 90% jest przekonana, iż nie jest to korona grobowa, ale taka, której królowa używała za życia. Taki artefakt to prawdziwa rzadkość. Wykonano ją zapewne w Krakowie, gdzie korowano Elżbietę w 1543 roku.
Znaczenie znaleziska w postaci skrytki królewskiej
Ciekawi mnie, jaka jest ranga znaleziska w postaci insygniów królewskich w Wilnie. Pytam o to ekspertkę zajmującą się historią Jagiellonów, historyczkę i mediewistkę z Uniwersytetu Śląskiego prof. Bożenę Czwojdrak.
– Jest olbrzymia. Niestety, praktycznie wszystkie polskie insygnia zostały bezpowrotne zniszczone. Jedyna szansa, aby dowiedzieć się, jak wyglądały to ich odwzorowanie jako tzw. insygnia grobowe. Niestety, ciągle jeszcze nie możemy otworzyć grobów naszych władców w katedrze krakowskiej i przebadać znajdujących się tam insygniów, choć wiemy, że się tam znajdują. Tym samym odnalezione insygnia Aleksandra Jagiellończyka oraz Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny dają niesamowite pole do badań – powiedziała badaczka.
W jej ocenie to znalezisko jest sensacyjne. – Myślę, że nie tylko dla historyków, ale dla każdego, kto interesuje się historią własnego kraju – podkreśliła.
Czy czeka nas więcej niespodzianek?
Prof. Czwojdrak uważa, że być może w innych grobach Jagiellonów znajdują się ich insygnia grobowe, choć eksploracja grobów sprzed drugiej wojny światowej spowodowała zagubienie części z nich.

– Wiemy, że istniała korona grobowa Zofii Holszańskiej, czwartej żony Władysława Jagiełły, której grób otworzono w 1904 roku. Uwieczniono ją wówczas na zdjęciach. Niestety, korona ta nie wróciła do grobu przy powtórnym pochowku królowej, ale nie wiadomo, co się z nią stało. Szukam jej od wielu lat – opowiada prof. Czwojdrak.
Przypomina, że nie jest jasne, co znajduje się w grobie Władysława Jagiełły. Ekspertka chciałaby zajrzeć do jego wnętrza i je przebadać.
Ile jest znanych koron polskich królów?
Zachowane korony polskich władców to prawdziwa rzadkość. Ile się ich zachowało do dziś?
– Ze średniowiecza mamy jedynie zachowaną tzw. koronę podróżną Kazimierza Wielkiego, przechowywaną na zamku sandomierskim oraz odnaleziony niedawno diadem Ottona III, którym być może był koronowany Bolesław Chrobry. Mamy także insygnia saskie władców z dynastii Wettinów, które przetrwały w Dreźnie i niedawno można było je oglądać na wystawie na Wawelu – wylicza badaczka.
Co jeszcze zobaczymy na wystawie?
W ramach nowej wystawy w Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie zatytułowanej „Hidden Within” („Ukryte w głębi”), regalia królewskie umieszczono w szerszej opowieści o ich odkryciu, łącząc znaleziska z 2024 roku z wcześniejszymi z 1931 i 1985 roku. Prezentowana jest też dokumentacja z różnych etapów historii skarbca katedralnego. Korony to tylko jeden z wielu elementów tej fascynującej wystawy.
– Widzimy olbrzymie zainteresowanie ekspozycją. Było ono już bardzo duże w momencie ogłoszenie odkrycia w 2025 roku, ale wówczas nie mogliśmy zaprezentować tych zabytków ze względu na ich stan zachowania. (…) Mamy nadzieję, że ta wystawa przyciągnie najwyższą liczbę zwiedzających, jaką do tej pory widziało muzeum w czasie 18 lat jego istnienia – powiedziała National Geographic Polska dyrektorka Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie Rita Pauliukevičiūtė.
Jak dojechać z Polski na wystawę?
Z Warszawy mamy kilka opcji dojazdu do Wilna. Lot samolotem trwa mniej niż godzinę. Z kolei połączenie kolejowe lub autobusowe to 8–8,5 godziny. Zwiedzanie wystawy można połączyć z innymi atrakcjami, które oferuje stolica Litwy. Warto zajrzeć do krypt w katedrze, w których odkryto skrytkę z regaliami. Jedna z tras obejmuje możliwość zobaczenia tego historycznego miejsca.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

