W Europie leży 46 państw. To oznacza, że tzw. eurotrip, czyli wycieczkę po europejskich krajach można organizować na wiele sposobów. Największą popularnością cieszą się kraje położone na zachód od Polski. Między innymi Niemcy, Francja, czy Hiszpania. Wielu turystów podróżuje też na własną rękę do Włoch, łącząc zwiedzanie Italii z wycieczką do Szwajcarii czy Słowenii. Ja wybrałem ostatnio nieco mniej oczywisty kierunek.

Zazwyczaj nie szukam luksusowych noclegów, jednak tym razem pozwoliłem sobie na kilka wyjątków. Większość podróży spędziłem w pociągu lub chodząc z plecakiem. Hotele z grupy Bonvoy były miłą odmianą od hosteli, które też uwielbiam za swój urok i oczywiście ceny. Trudno w nich jednak o prywatność czy duże wygodne łóżka i basen. A tego właśnie potrzebowałem, chociażby po przejechaniu koleją trzech krajów jednego dnia.

Lubię pociągi. Nie zniechęcają mnie nawet częste na polskiej kolei opóźnienia. Pociąg ma w moim odczuciu przewagę nad innymi środkami transportu w tym, że jest bardziej ekologiczny, porusza się stosunkowo szybko i jest wygodny. Dla osób wysokich, a do takich się zaliczam, ważne jest, aby w trakcie kilkugodzinnej podróży móc wyciągnąć nogi czy nawet chwilę pospacerować. W większości pociągów pokonujących długie dystanse można też liczyć na wagon restauracyjny lub wózek z kawą, herbatą i smakołykami. Tak to przynajmniej wygląda w Polsce.

Pociągiem przez Europę

A jak podróżuje się pociągiem po Europie? Sprawdziłem to, korzystając z biletu Interrail Global Pass. Wybrałem opcję miesięczną, upoważniającą do przejazdów w wagonach pierwszej klasy. Do wyboru miałem połączenia w ponad 30 krajach, w tym oczywiście Polsce.

Ważne jest jednak, że w ciągu miesiąca w ramach biletu mogłem przekroczyć polską granicę wyłącznie trzy razy. Za czwartym razem musiałbym już kupić normalny bilet poza usługą Interrail. Odwiedziłem zatem 4 europejskie stolice: Bratysławę, Budapeszt, Bukareszt i Wiedeń.

Wygodny nocleg w Bratysławie

Tylko raz przesiadłem się do autobusu na odcinku Kraków-Bratysława. Miałem zarezerwowany nocleg i zależało mi na tym, żeby dotrzeć do stolicy Słowacji wczesnym wieczorem. Tu korzystniejsze okazało się połączenie FlixBusa. Szczęśliwie złożyło się, że mój hotel Sheraton Bratislava znajdował się stosunkowo niedaleko i dworca autobusowego, i stacji kolejowej Petrzalka. Z niej ruszyłem dalej do Budapesztu (z krótką przesiadką w Wiedniu).

Hotel Sheraton Bratislava / mat. prasowe

Dogodna lokalizacja to niejedyna zaleta Sheraton Bratislava. Mimo tego, że zameldowałem się późnym wieczorem, zdążyłem jeszcze odwiedzić basen i saunę. Część wellness była otwarta do godz. 21. Jeszcze dłużej można korzystać z Executive Lounge, gdzie do późnych godzin uzupełniane są i słodkie smakołyki i dania na ciepło.

Gdzie nocować w Budapeszcie?

W Budapeszcie byłem już drugi raz. Z czasów studenckich dobrze wspominam Happy Hostel. Niestety, obiekt jest już zamknięty. Znów pozwoliłem sobie na odrobinę luksusu. Zwłaszcza, że kolejne noclegi miałem zarezerwowane w transylwańskich hostelach. Uznałem, że spróbuję wypocząć na zaś.

Hotel Matild Palace w Budapeszcie ma świetną lokalizację / Shutterstock

W stolicy Węgier spędziłem niecałą dobę. Chciałem wykorzystać ten czas jak najintensywniej. Dzięki temu, że mój hotel Matild Palace znajdował się nad samym Dunajem i kilometr od Bazyliki św. Stefana, mogłem zaplanować długi spacer do najważniejszych i najciekawszych miejsc w mieście. A że pogoda dopisywała, dotarłem aż do Wyspy Małgorzaty.

Wiem, że nie wszyscy lubią tak długie piesze wycieczki. Goście Matild Palace mogą skorzystać na przykład z metra. Niedaleko głównego wejścia znajdują się schody prowadzące na stację Ferenciek tere. Można z niej dojechać do słynnego dworca kolejowego Keleti.

To właśnie z Keleti ruszyłem pociągiem do Klużu-Napoki. Rumunia, mimo że należy do Unii Europejskiej, nie jest jeszcze w strefie Schengen. Na granicy podróżnych czekała więc podwójna kontrola. I na Węgrzech, i w Rumunii. Polacy nie muszą okazywać paszportu, żeby przekroczyć granicę. Wystarczy dowód osobisty.

Weekend w Bukareszcie

Aby nie wykupować dodatkowych rezerwacji, wybierałem połączenia między mniejszymi miastami. Były to pociągi regionalne. Spodziewałem się, że podróż nie będzie dynamiczna, ale czas przejechania z Klużu do Braszowa i tak mnie zaskoczył. Pociąg pokonał niewiele ponad 250 km w 8 godzin z minutami. Przejazd z Braszowa do Bukaresztu (niecałe 170 km) trwał za to ponad 3 godziny.

Dopiero rozmawiając z pracownikiem recepcji JW Marriott Bucharest Grand Hotel, dowiedziałem się, że pociągi w Rumunii jeżdżą po prostu bardzo powoli. Ma to oczywiście swój urok, o ile nigdzie się nie spieszymy. Ja mogłem sobie na to pozwolić.

W Bukareszcie spędziłem dwie noce. Dwie we wspomnianym Mariotcie, co było świetnym rozwiązaniem. Nie tylko z uwagi na lokalizację (z okna pokoju widziałem słynny Pałac Parlamentu), ale też możliwość korzystania z basenu, sauny i siłowni. Goście mają do wyboru kilka restauracji oferujących kuchnię nie tylko rumuńską, ale też między innymi austriacką.

JW Marriott Bucharest Grand Hotel jest ogromny jak niemal każdy budynek w rumuńskiej stolicy / Shutterstock

Nocny pociąg przez trzy kraje

Ostatnia noc Bukareszcie była też ostatnią nocą podczas podróży spędzoną przeze mnie w łóżku. Ze stolicy Węgier pojechałem nocnym pociągiem prosto do Wiednia (z niespodziewaną przesiadką do nowego składu w Budapeszcie). Z biletem Interrail Global Pass dopłata za rezerwację miejsca siedzącego kosztowała mnie tylko 3 euro. Za kuszetkę musiałbym zapłacić ponad 10 razy więcej.

Z Wiednia do Polski można dojechać bezpośrednio do Katowic lub Warszawy. W przypadku podróżowania z biletem Interrail Global Pass oba połączenia wymagają dokupienia rezerwacji miejsca na dworcu. Ich cena to około 4 euro. Przez własne gapiostwo jechałem do stolicy na raty z kilkugodzinnym postojem w Katowicach. Po ponad tygodniu w spędzonym w różnych pociągach w Intercity do Warszawy czułem się już prawie jak we własnym mieszkaniu.

Reportaż z całej podróży kolejowej przez Słowację, Węgry i Rumunię zostanie opublikowany na łamach National Geographic Traveler.