Na te rysunki, obejmujące obszar ponad 450 km2 peruwiańskiego płaskowyżu Nazca, składa się przeszło tysiąc deseni złożonych z linii prostych, figur geometrycznych oraz wyobrażeń roślin i zwierząt.

Zachowały się przez wieki w rejonie z niewielką ilością opadów. Najdłuższa linia ma ponad 12 km, zaś największa figura, pelikan, około 285 m długości. Te geoglify zostały wykonane ponad 1500 lat temu przez ludzi należących do starożytnej kultury andyjskiej Nazca, rozkwitającej między 200 r. p.n.e. i 600 n.e. Aby je stworzyć, usunięto starannie ciemną, zewnętrzną warstwę gruntu, odsłaniając jaśniejsze podłoże.

Ale co oznaczają te linie? To pytanie pozostawało zagadką od czasu odkrycia rysunków w latach 20. XX w. Pragnąc jakoś wyjaśnić ich istnienie, archeolodzy i miłośnicy UFO wysnuli szeroką gamę teorii – od rytualnych przejść po znaki nawigacyjne.

Pierwszych formalnych badań rysunków dokonała po II wojnie światowej Maria Reiche – nauczycielka pochodzenia niemieckiego. Analizowała je
w miasteczku Palpa, nieopodal płaskowyżu, aż do swej śmierci w 1998 r.
Reiche odegrała niezwykle ważną rolę w konserwacji geoglifów, ale jej teoria głosząca, że linie stanowią formę oprawy astronomicznego kalendarza, została w znacznym stopniu podważona.

Ścieżki kultu

W latach 80. XX w. antropolog Johan Reinhard przedstawił nową teorię: główny cel linii z Nazca miał związek z kultem górskich bóstw ze względu na ich powiązania z wodą.

Nikogo nie zdziwi fakt, że na wyjątkowo suchej pustyni, gdzie spada bardzo mało deszczu, dawne kultury czciły wodę jako synonim płodności i utrzymania życiodajnych upraw. Jest możliwe, że linie stanowiły element modlitw i ofiar składanych przez andyjskie ludy bóstwom mającym władzę nad deszczem.

Wydaje się prawdopodobne, że większość linii nie wskazuje niczego na horyzoncie geograficznym lub niebieskim, tylko prowadzi do miejsc, w których odprawiano rytuały mające zapewnić wodę i plony, napisał Reinhard w książce The Nazca Lines: A New Perspective on Their Origin and Meaning (Linie z Nazca – nowe spojrzenie na ich powstanie i sens).

Jego teorię potwierdził peruwiańsko-niemiecki projekt Nasca-Palpa, w ramach którego od 1997 r. prowadzone są szeroko zakrojone badania.

Religijni wędrowcy

Jednak prawdziwe objawienie związane z kultem wody nastąpiło w roku 2000, w miejscu, które uznano za ceremonialny ołtarz, w pobliżu peruwiańskiej wioski Yunama.

Naukowcy odnaleźli tam fragmenty dużej muszli morskiej należącej do rodzaju Spondylus. Te unikalne muszle pojawiają się w wodach odległego peruwiańskiego wybrzeża tylko podczas zjawiska El Niño, dlatego są kojarzone z nadejściem deszczu.

– To bardzo ważny religijny symbol wody i żyzności – stwierdził badacz Markus Reindel z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego. – Został przyniesiony z daleka i umieszczony na tych platformach w specyficznym kontekście, takim jak przedmioty pogrzebowe. Miał związek z pewnymi działaniami dotyczącymi modlitw o wodę.

Na skutek gwałtownego wzrostu populacji w tym rejonie, udokumentowanego przez zespół peruwiańsko-niemiecki, w rytuałach mogło brać udział więcej kultur, które dodawały kolejne geoglify.

– Uważamy – powiedział Reindel – że te obrazy nie miały być oglądane, tylko pełniły funkcję scen, po których chodzono w ramach religijnych obrzędów.

W końcu jednak wszystkie ofiary i modlitwy pozostały bez odpowiedzi. Pod koniec VI w. n.e. pustynia wdarła się w doliny i środowisko stało się tak suche, że społeczność Nazca uległa rozpadowi.

A nam pozostał po niej ten relikt oraz ich symbole miłosno-nienawistnych relacji z Matką Naturą.