Reklama

Lekarze coraz częściej sięgają po rozwiązania wykraczające poza tradycyjne leczenie. Oprócz leków i terapii zalecają pacjentom także pracę w ogrodzie, która może wspierać zarówno zdrowie psychiczne, jak i kondycję fizyczną.

Ogrodnictwo jako recepta na zdrowie

Praktyka ta, znana jako recepta społeczna, zyskuje popularność na całym świecie. W 2020 roku rząd Wielkiej Brytanii przeznaczył 7,7 miliona dolarów na proekologiczne projekty z tego zakresu, mające na celu przeciwdziałanie problemom ze zdrowiem psychicznym. W Stanach Zjednoczonych hortiterapia jest oferowana weteranom cierpiącym na PTSD. Z kolei w Skandynawii ogrody terapeutyczne zapewniają stymulację sensoryczną osobom z schorzeniami neurologicznymi.

Komik i pasjonat ogrodnictwa Zach Galifianakis trafnie ujął korzyści płynące z pracy w ogrodzie w swoim niedawnym programie Netfliksa „This Is a Gardening Show”: – Gdybym miał zaproponować jedno lekarstwo na ludzkie bolączki, byłby to ogród. Choć wypowiedź miała żartobliwy charakter, kryje się w niej sporo prawdy. Dziesięciolecia badań naukowych pokazują, że uprawa roślin korzystnie wpływa zarówno na ciało, jak i na mózg, a nawet może przyczyniać się do wydłużenia życia.

Praca w ogrodzie wzmacnia ciało i redukuje stres

Ogrodnictwo wiąże się z lepszą kondycją fizyczną, między innymi dlatego, że utrzymuje ciało w stałym ruchu. – Wymaga umiarkowanego, ale długotrwałego wysiłku. Niezależnie od tego, czy chodzi o sadzenie, przycinanie, noszenie worków z ziemią, przekopywanie grządek czy wożenie taczek – mówi dr Hugh Coyne. – Podniesienie tętna wywiera pozytywny wpływ na układ krążenia, ale również sama praca rąk i wykonywanie powtarzalnych czynności może skutecznie obniżać poziom kortyzolu.

– Przebywanie na łonie natury pomaga również aktywować przywspółczulny układ nerwowy, czyli stan odpowiedzialny za odpoczynek i trawienie – wyjaśnia neurobiolożka dr Marion Oberhuber. – Docierają do nas bodźce z otoczenia, a nerw błędny przesyła sygnał, że jesteśmy bezpieczni, co obniża poziom stresu. Prace w ogrodzie mają wyjątkowo silne działanie, ponieważ zapewniają stymulację wielozmysłową: obserwowanie roślin i zwierząt, słuchanie śpiewu ptaków, dotykanie liści i ziemi oraz wdychanie naturalnych zapachów.

Uspokajający wpływ ogrodnictwa może też przekładać się na lepszą jakość snu. Badanie opublikowane w 2025 roku wykazało, że osoby starsze uczestniczące w hortiterapii zgłaszały wyraźną poprawę jakości snu. Zdaniem badaczy istotną rolę mogło odegrać obniżenie poziomu stresu. – Jeśli śpisz źle z powodu podwyższonego lub przewlekle utrzymującego się poziomu kortyzolu, organizm nie jest w stanie regenerować się tak skutecznie, jak powinien – wyjaśnia dr Mia Soviero, badaczka z zakresu neuronauki.

Ogrodnictwo może wspierać zdrowie także na inne sposoby. Osoby zajmujące się uprawą roślin zazwyczaj jedzą więcej owoców i warzyw, a najnowsze badania sugerują, że kontakt z roślinami i ziemią – nawet podczas pielęgnacji roślin w domu – może zwiększać ekspozycję organizmu na mikroorganizmy pomagające regulować odpowiedź immunologiczną i procesy zapalne. – Te mikroskopijne organizmy ograniczają reakcje zapalne w organizmie i wspierają korzystne funkcje układu odpornościowego – mówi dr Hugh Coyne.

Ogrodnictwo służy naszemu mózgowi

Nie musisz wozić ciężkich taczek ani wyhodować gigantycznych dyń, aby czerpać korzyści z pracy w ogrodzie. Lżejsze zajęcia, takie jak wysiewanie nasion, podlewanie czy przycinanie gałązek, również wywierają pozytywny wpływ na funkcje poznawcze i zdrowie psychiczne. Badanie przeprowadzone w 2024 roku wśród seniorów w Chinach wykazało, że regularna praca w ogrodzie wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem rozwoju demencji.

Inne, mniejsze badanie pilotażowe z tego samego roku dowiodło, że hortiterapia łagodzi objawy depresji u osób, u których zdiagnozowano już otępienie. – Fascynującym efektem kaskadowym obniżenia poziomu kortyzolu jest wzrost stężenia czynników neurotroficznych. To oznacza, że neurony zyskują znacznie lepsze warunki do tworzenia nowych połączeń – wyjaśnia dr Marion Oberhuber.

Praca z roślinami wyraźnie poprawia także nastrój. Analizy z 2021 roku wykazały, że doglądanie ogrodu dwa lub trzy razy w tygodniu redukuje stres i potęguje pozytywne emocje. Z kolei obszerny przegląd 40 badań z 2024 roku, oceniający m.in. poziom lęku i depresji, potwierdził znaczący, dobroczynny wpływ ogrodnictwa na dobrostan psychiczny. – Troska o roślinę i obserwowanie, jak rozkwita, daje ludziom ogromne poczucie sprawczości i celu. A to kluczowe czynniki chroniące nas przed stany lękowymi i depresyjnymi – dodaje dr Hugh Coyne.

Dr Marion Oberhuber wskazuje, że istotną rolę w regulacji nastroju mogą odgrywać również mikroorganizmy glebowe. W jednym z badań pilotażowych u uczestników mających kontakt z glebą zawierającą określony szczep bakterii odnotowano wyższy poziom serotoniny we krwi. Choć nie oznacza to jeszcze, że zwykła ziemia ogrodowa zadziała identycznie na poziom serotoniny w samym mózgu, stanowi to cenną wskazówkę pokazującą, jak kontakt z naturą modyfikuje pracę naszego organizmu.

Ogrodnictwo dostarcza także drobnych, niezwykle satysfakcjonujących nagród: wykiełkowane nasiono, otwierający się pąk czy roślina, która wraca do życia. Te krótkie momenty aktywują mózgowy układ nagrody, stymulując wyrzut dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za dobre samopoczucie – za każdym razem, gdy uda nam się rozwiązać problem lub osiągnąć zamierzony cel.

Czy praca w ogrodzie może przedłużyć życie?

Uprawa roślin jest coraz częściej wiązana ze zdrowym starzeniem się – a być może także z dłuższą żywotnością. Badanie ankietowe z 2024 roku, przeprowadzone wśród 13 812 dorosłych Amerykanów, wykazało, że praca w ogrodzie na świeżym powietrzu wiąże się ze znacznie niższym ryzykiem zgonu. Podobnie wieloletnie badanie z 2026 roku wykazało, że regularne ogrodnictwo przekłada się na 22-procentowy spadek ryzyka umieralności oraz dłuższe telomery – ochronne struktury na końcach chromosomów, które naturalnie skracają się wraz z wiekiem. – Długość telomerów to w zasadzie jeden z podstawowych mierników naszego wieku biologicznego – wyjaśnia badaczka dr Mia Soviero.

– Niższe ryzyko zgonu jest prawdopodobnie wynikiem połączenia kilku czynników, takich jak długotrwałe obniżenie poziomu kortyzolu, zdrowszy i bardziej aktywny styl życia, a być może również korzyści społeczne – mówi dr Marion Oberhuber. Dr Hugh Coyne zgadza się, że silne więzi społeczne od dawna wiązane są z lepszym zdrowiem i dłuższym życiem. – Chodzi także o to, by mieć wokół siebie ludzi, którzy mogą zauważyć objawy choroby albo dostrzec, że ktoś słabnie fizycznie i potrzebuje większego wsparcia. Niezależnie od tego, czy zajmujemy się roślinami samotnie, czy w towarzystwie innych, taka forma „rodzicielstwa wobec roślin” może się okazać wyjątkowo skuteczną receptą na dłuższe i zdrowsze życie.

Źródło: National Geographic

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...