Kto ukradł polskie insygnia koronacyjne z grobu Kazimierza Wielkiego? Historia jak z kryminału
Polskie insygnia koronacyjne były symbolem władzy, ale ich losy przypominają momentami sensacyjny thriller. Wywożone za granicę, ukrywane przed pretendentami do tronu, a nawet wykradzione z grobu króla – przez stulecia towarzyszyły najważniejszym wydarzeniom w historii państwa.

- prof. Bożena Czwojdrak
Spis treści:
- Koronacja Władysława Łokietka i nowe insygnia królewskie
- Czy Łokietek nosił koronę Bolesława Śmiałego?
- Koronacje za Kazimierza Wielkiego i spór o miejsce koronacji Ludwika Węgierskiego
- Kradzież insygniów z grobu Kazimierza Wielkiego
- Jadwiga Andegaweńska bez królewskich regaliów
- Korona Jagiełły i powrót polskich insygniów
- Jak wyglądał ceremoniał koronacyjny polskich królów?
Korona, berło, jabłko i Szczerbiec należały do najważniejszych symboli władzy w średniowiecznej Polsce. Dzieje polskich insygniów koronacyjnych obfitowały jednak w dramatyczne zwroty akcji – regalia wywożono za granicę, stawały się przedmiotem politycznych sporów, a nawet zostały wykradzione z grobu króla. Równie fascynująca była sama ceremonia koronacyjna, która przez stulecia podkreślała wyjątkową pozycję polskich monarchów.
Koronacja Władysława Łokietka i nowe insygnia królewskie
Po wielu latach walk Władysław Łokietek osiągnął w końcu swój cel – od papieża Jana XXII otrzymał zgodę na koronację królewską. Udzielił jej wprawdzie pośrednio, nie odmawiając prośbie panów polskich, ale to wystarczyło do przygotowania uroczystej ceremonii. Zdecydowano również, że miejscem koronacji będzie po raz pierwszy katedra krakowska. W ciągu stulecia walk o władzę w Polsce to właśnie Kraków stał się symbolem władzy, a od XIV wieku był postrzegany jako główny ośrodek monarchii.
20 stycznia 1320 roku w katedrze krakowskiej arcybiskup gnieźnieński Janisław ukoronował Władysława Łokietka oraz jego żonę Jadwigę Bolesławównę. Jan Długosz odnotował, że koronowano ich insygniami królewskimi przywiezionymi z Gniezna do Krakowa.
Czy Łokietek nosił koronę Bolesława Śmiałego?
Czym były owe korony? Przez pewien czas przypuszczano, że była to korona Bolesława Śmiałego, którą wcześniej miał wywieźć z Krakowa książę wielkopolski Przemysł II. Hipoteza ta została jednak przekonująco podważona. Diadem, którego użył Przemysł II, po koronacji jego następcy, czeskiego władcy Wacława II, został wywieziony do Pragi.
W tej sytuacji dla królewskiej pary należało wykonać całkowicie nowe korony. Podczas koronacji użyto również innych insygniów: berła, jabłka oraz Szczerbca. Przypuszcza się także, że Łokietek polecił sporządzić wielką chorągiew państwową ze znakiem Białego Orła na purpurowym tle.
Koronacje za Kazimierza Wielkiego i spór o miejsce koronacji Ludwika Węgierskiego
Po śmierci Łokietka, jeszcze przed jego pogrzebem, w Krakowie ukoronowano Kazimierza Wielkiego oraz jego żonę Annę. Natomiast drugą żonę Kazimierza, Adelajdę, koronowano w Poznaniu.
Po śmierci ostatniego króla z dynastii Piastów doszło do sporu pomiędzy możnymi małopolskimi i wielkopolskimi o miejsce koronacji Ludwika Węgierskiego – Kraków czy Gniezno. Ostatecznie uroczystość odbyła się w Krakowie, jednak Ludwik obiecał Wielkopolanom, że po koronacji przybędzie do Gniezna, pokaże się poddanym w stroju koronacyjnym i pozostawi insygnia królewskie w tamtejszym skarbcu.
Obietnicy tej jednak nie dotrzymał. Nie pojawił się w Gnieźnie, a insygnia królewskie wywiózł ze sobą do Budy, obawiając się, że ktoś wykorzysta je podczas jego nieobecności w kraju.
Kradzież insygniów z grobu Kazimierza Wielkiego
Wkrótce po koronacji Ludwika Węgierskiego zauważono naruszenie grobu Kazimierza Wielkiego. Okazało się, że ktoś wyjął z niego insygnia grobowe króla, co naturalnie wywołało ogromne poruszenie.
Niebawem wyszło na jaw, że sprawcą był podkanclerzy Kazimierza Wielkiego, Jan z Czarnkowa, który popierał wnuka zmarłego monarchy, księcia słupskiego Kazimierza IV, i to jego chciał widzieć na polskim tronie. Ponieważ właściwe insygnia koronacyjne zostały wywiezione przez Ludwika, musiały wystarczyć te pochodzące z królewskiego grobu.
Przeprowadzone śledztwo doprowadziło do wykrycia sprawcy. Jan z Czarnkowa przyznał się do winy, w rezultacie został pozbawiony urzędu i skazany na banicję. Do kraju powrócił jednak już w 1375 roku.
Jadwiga Andegaweńska bez królewskich regaliów
Po zakończeniu śledztwa regalia grobowe ponownie złożono w grobie Kazimierza Wielkiego. Tymczasem właściwe polskie insygnia koronacyjne nadal spoczywały na Węgrzech. Nie przywiozła ich ze sobą Jadwiga Andegaweńska, najmłodsza córka Ludwika Węgierskiego, która ostatecznie została przeznaczona na polski tron.
Do jej koronacji wykonano niewielką ozdobną obręcz, ponieważ przyszła monarchini miała zaledwie 10 lat, a pełnowymiarowa korona byłaby dla niej zbyt ciężka. Najprawdopodobniej po uroczystości została ona spieniężona. Nie zachowały się bowiem informacje o jej przechowywaniu w skarbcu, a dodatkowo sytuacja finansowa państwa nie była najlepsza. Sama Jadwiga rosła, więc korona po pewnym czasie stała się dla niej po prostu za mała.
Korona Jagiełły i powrót polskich insygniów
Gdy koronowano męża Jadwigi, Władysława Jagiełłę, również dla niego trzeba było wykonać nową koronę ze złota i drogocennych kamieni. Elżbieta Bośniaczka, poproszona o zwrot korony zwanej później koroną Chrobrego (w rzeczywistości była to korona Łokietka), odmówiła jej wydania.
Być może korona wykonana dla Jagiełły stała się później tzw. koroną homagialną, czyli używaną podczas przyjmowania hołdów lennych. Prawdziwe insygnia wróciły bowiem do Polski dopiero w 1412 roku, kiedy władca Węgier Zygmunt Luksemburski zwrócił Jagielle koronę, berło, jabłko oraz miecz zwany Szczerbcem.
Jagiełło polecił uroczyście przewieźć regalia do Krakowa. Jan Długosz odnotował:
„Wjechawszy w granice swego królestwa (...) kazał nieść przed sobą jawnie i uroczyście koronę Królestwa Polskiego, miecz, jabłko i berło, oddane mu na Węgrzech przez króla Zygmunta”.
Po przybyciu do Krakowa insygnia zostały wystawione na widok publiczny. W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Jagiełło polecił umieścić koronę, miecz, jabłko i berło w kościele Mariackim, aby mogli je oglądać mieszkańcy miasta. Od tego momentu korona Łokietka stała się główną koroną koronacyjną polskich monarchów. Oczywiście po zakończeniu uroczystości korona oraz pozostałe insygnia trafiły do skarbca królewskiego.
Jak wyglądał ceremoniał koronacyjny polskich królów?
Mniej więcej w tym samym czasie kształtował się ceremoniał koronacyjny polskich władców. Od czasów Władysława Łokietka już wszyscy królowie byli koronowani na króla Polski. Z późnego średniowiecza pochodzi najdokładniejszy opis tego obrzędu – dokument z 1434 roku, według którego ceremoniał trwał dwa dni (później wydłużono go do trzech).

W sobotę, ponieważ koronacje odbywały się zawsze w niedzielę, przyszły monarcha pościł, spowiadał się i rozdawał jałmużnę. Obowiązkowym elementem przygotowań była również pielgrzymka do grobu św. Stanisława na Skałce, gdzie uczestniczył w uroczystych nieszporach.
Nazajutrz rano z katedry wyruszała uroczysta procesja z udziałem arcybiskupa gnieźnieńskiego, najważniejszych biskupów oraz najwyższych urzędników świeckich. W tym czasie monarchę odziewano w szaty liturgiczne: humerał, albę, cingulum, dalmatykę oraz kapę. Orszak zbliżał się następnie do królewskiej komnaty, jednak wejść do niej mogli wyłącznie biskupi.
Monarcha oczekiwał ich, leżąc odpowiednio ubrany na łożu. Arcybiskup podchodził do niego, podawał wodę święconą i pomagał mu wstać, podając dłoń. Przy wtórze dzwonów król był następnie prowadzony przez biskupów do katedry, a za nim podążała pozostała część orszaku.
Procesję poprzedzali najważniejsi dostojnicy państwowi, niosący insygnia koronacyjne. Koronę niósł kasztelan krakowski, berło wojewoda krakowski, a jabłko królewskie wojewoda poznański. Na czele pochodu podążał natomiast marszałek koronny.
Przysięga królewska i akceptacja poddanych
Szczerbiec już wcześniej przyniesiono do katedry. Zaraz po wejściu do świątyni insygnia koronacyjne składano na ołtarzu św. Stanisława, natomiast król zasiadał na przygotowanym tronie naprzeciw arcybiskupa gnieźnieńskiego.
Mszę odprawiał biskup krakowski, a kazanie wygłaszał biskup poznański – zarówno po polsku, jak i po łacinie. Po homilii arcybiskup zadawał przyszłemu królowi trzy pytania: czy chce wiernie służyć wierze katolickiej, otaczać opieką Kościół oraz czy zamierza sprawiedliwie rządzić powierzonym sobie królestwem.
Po wysłuchaniu odpowiedzi monarchy arcybiskup zwracał się do zgromadzonych wiernych z pytaniem, czy chcą wiernie służyć nowemu królowi. Odpowiedź – trzykrotne „radzi!” – stanowiła potwierdzenie zgody poddanych. Następnie arcybiskup odbierał od władcy przysięgę, a chór śpiewał starą, znaną już od XI wieku Litanię do Wszystkich Świętych.
Namaszczenie – najważniejszy moment koronacji
Po zakończeniu liturgii słowa rozpoczynała się dalsza część mszy świętej. Następnie z kaplicy św. Katarzyny przynoszono oleje święte, które najpierw całował arcybiskup.
W tym momencie następowała najważniejsza część całego obrzędu – namaszczenie królewskie. Arcybiskup zasiadał na przenośnym tronie, obok niego stawali biskupi, a król klękał przed nimi. Uprzednio zdejmowano z monarchy kapę i dalmatykę, rozchylając albę.
Arcybiskup namaszczał władcę, kreśląc kciukiem znaki olejem na piersiach, łopatkach, ramionach i dłoniach, jednocześnie wypowiadając odpowiednie modlitwy. Jeden z biskupów ocierał następnie namaszczone miejsca jedwabną tkaniną. Po zakończeniu obrzędu arcybiskup błogosławił dalmatykę i kapę, które ponownie nakładano na króla.
Wręczenie insygniów koronacyjnych
Przed odczytaniem Ewangelii następowało wręczenie insygniów koronacyjnych. Arcybiskup ponownie zasiadał na tronie, a biskupi przyprowadzali do niego monarchę, który klękał u jego stóp.
Najpierw podawano królowi Szczerbiec, nad którym wykonywał trzykrotny znak krzyża. Następnie nakładano mu koronę, po czym wręczano berło i jabłko królewskie.
Uczta koronacyjna i hołd mieszczan
Po zakończeniu mszy monarcha oddawał miecz miecznikowi, a arcybiskup w towarzystwie biskupa krakowskiego prowadził go na specjalnie przygotowany tron. Na zakończenie ceremonii arcybiskup trzykrotnie wołał „Vivat Rex!”. Król, ubrany w pełny strój koronacyjny, udawał się następnie na Wawel, gdzie wydawał uroczystą ucztę.
Nazajutrz, w poniedziałek po koronacji, monarcha w barwnym orszaku wyruszał z zamku do miasta, pokazując się poddanym. Rozdawał również jałmużnę. Na rynku przygotowywano dla niego tron, na którym zasiadał w szatach koronacyjnych i odbierał hołd od mieszczan.
Źródło: Uniwersytet Śląski
Nasz ekspert
prof. Bożena Czwojdrak
Mediewistka z Uniwersytetu Śląskiego. Laureatka nagrody im. S. Herbsta (1999) oraz konkursu im. A. Heymowskiego (2004). Współredaktorka czasopisma „Średniowiecze Polskie i Powszechne”. Zajmuje się genealogią szlachecką i możnowładczą oraz badaniami nad dworami monarchów w Polsce późnego średniowiecza. Należy do Komisji Historycznej PAN, Towarzystwa Naukowego Societas Vistulana. Jest wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Heraldycznego oddział w Krakowie, przewodniczącą Zespołu Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich Komitetu Nauk Historycznych PAN oraz kierownikiem Zespołu Badań nad Dworami i Elitami Władzy przy Instytucie Historii PAN w Warszawie. Współprowadząca podcast historyczny National Geographic Polska.


