Była łowiskiem książąt litewskich i polskich królów, a po rozbiorach – rosyjskich carów. Miała więc specjalny status, który zakazywał ludności wycinania drzew, osiedlania się i polowania. Dzięki temu najdłużej w całej Europie przetrwał w niej w stanie dzikim największy europejski ssak – żubr. 
 

Najlepiej zachowany fragment puszczy chroni dziś Białowieski Park Narodowy. Tu każdy może zobaczyć, jak wyglądały kiedyś naturalne lasy niżu europejskiego. Zwłaszcza wizyta w obszarze ochrony ścisłej daje obraz pierwotnego środowiska, nietkniętego przez człowieka. Drzewa dożywają tu swego maksymalnego wieku, a przewrócone przez wiatr lub ze starości dają życie innym organizmom oraz nowemu pokoleniu drzew. W strefie ściśle chronionej pracownicy parku nie ingerują w nic, poza uprzątaniem trasy turystycznej, jeśli spadło na nią drzewo. Tu las rządzi się sam. Dla naukowców jest to teren niezwykle atrakcyjny do badań, mogą tu bowiem śledzić przebieg różnych naturalnych procesów. 
 

Każdy, kto przyjeżdża do Białowieży, chce zobaczyć żubry. I to nie w zagrodzie, tylko żyjące na wolności. Szanse są spore, ponieważ białowieska populacja liczy dziś blisko 600 sztuk. Krowy i cielęta trzymają się w stadach, młode byki tworzą grupy kawalerskie, a dorosłe samce zwykle chadzają samotnie. Żubry chętnie wychodzą o brzasku na śródleśne polany, gdzie pasą się na trawie. Później chowają się w lesie, żeby w spokoju przeżuwać. To, że można je dziś oglądać w ich naturalnym środowisku, jest cudem, który zdarzył się dzięki zaangażowaniu polskich i zagranicznych naukowców. Po I wojnie światowej los tego gatunku zawisł na włosku – w puszczy został zabity ostatni żubr, pozostały jedynie te trzymane w ogrodach zoologicznych. Policzono je starannie – wyszło zaledwie 54 na całym świecie, przy czym niektóre były mieszańcami żubra i bizona. Następnie wybrano osobniki czystej krwi, które dawały nadzieję na pomyślność hodowli. Niewiele brakowało, by żubr podzielił los tura. Restytucja, czyli przywrócenie gatunku do jego naturalnego środowiska, była prowadzona na terenie Puszczy Białowieskiej, stąd żubr jest dziś mocnym i rozpoznawanym na całym świecie symbolem tego miejsca. 
 

Żubra udało się uratować od wyginięcia, ale ciągle należy do gatunków zagrożonych. Mimo że na świecie mamy teraz ponad 5 tys. zwierząt, populacje żyjące na wolności występują na niewielkim obszarze, ponadto są od siebie odizolowane – nie ma między nimi wymiany genów. Przepływ genów jest niezmiernie potrzebny, ponieważ wszystkie żubry pochodzą od zaledwie 12 osobników. Ponadto zbyt małe rozproszenie zwierząt, zwłaszcza zimą, gdy skupiają się w miejscach dokarmiania, sprawia, że łatwiej zarażają się od siebie chorobami i pasożytami. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody za jeden z najważniejszych celów wskazuje tworzenie nowych populacji, co zwiększa gwarancję przetrwania gatunku. Takie zalecenia daje też "Strategia ochrony żubra w Polsce" przyjęta przez Ministerstwo Środowiska. 
 

Na północnym wschodzie naszego kraju żubry na wolności żyją w trzech Puszczach: Białowieskiej, Knyszyńskiej i Boreckiej. Potencjał tego regionu jest jednak większy, co znajduje potwierdzenie w projekcie „Rozwój metapopulacji żubra w północno-wschodniej Polsce”, finansowanym z funduszy norweskich. Jego podstawowym celem jest rozszerzenie zasięgu występowania żubra w tej części kraju i zapewnienie mu właściwych warunków do życia. W ramach projektu jest przygotowywana przyszła ostoja dla tych zwierząt w Puszczy Augustowskiej, a także są sprawdzane możliwości wsiedlenia żubrów w Puszczy Rominckiej. 
 

Wbrew pozorom przeniesienie żubrów w inne miejsce nie jest wcale prostą sprawą. Nie chodzi tylko o koszty schwytania, transportu i opieki weterynaryjnej, ale także o konsekwencje pojawienia się tak dużych ssaków w nowym terenie. Nie można ich tak po prostu wpuścić do lasu. Trzeba mieć pewność, że żubry znajdą tam odpowiednie miejsca do odpoczynku, żerowania i wystarczająco dużo wodopojów. W przeciwnym razie będą znacznie częściej wychodzić na tereny rolnicze i wyrządzać szkody na przykład w uprawach rzepaku. Rolnicy, odwrotnie niż turyści, niekoniecznie chcą oglądać żubry na swoich łąkach i polach. 
 

Z myślą o przyszłym stadzie w Puszczy Augustowskiej poprawiono warunki życia żubrów, między innymi zrekultywowano istniejące łąki i poletka, aby polepszyć ich jakość, utworzono oczka wodne, ale też przeprowadzono wiele spotkań z miejscową ludnością, by przybliżyć im temat przyszłej ostoi żubrów. Z czasem powstanie tak zwana zagroda adaptacyjna – zwierzęta przywiezione z Puszczy Białowieskiej (gdzie populacja jest bardzo liczna) będą się oswajać z nowym miejscem, zanim zostaną wypuszczone na wolność. 
 

Tak właśnie zrobiono w Puszczy Knyszyńskiej, w Nadleśnictwie Żednia. Wiosną 2016 r. wypuszczono z zagrody osiem żubrów, by utworzyły nowe stado. W zachodniej części puszczy żyje już populacja licząca ponad setkę osobników, chodzi jednak o to, żeby zwierzęta rozproszyć, by bardziej równomiernie użytkowały środowisko. Część wypuszczanych żubrów ma na szyjach obroże telemetryczne, dzięki którym poprzez satelitę można śledzić trasę ich wędrówek. Telemetria jest prowadzona także w Puszczy Białowieskiej i Puszczy Boreckiej. Poza masą informacji przydatnych do zarządzania populacjami daje ona podpowiedź, gdzie warto na przykład wybudować ogrodzenie, żeby żubry nie wchodziły w szkodę, a w którym miejscu paśnik, by z niego korzystały.
 

Puszcza Białowieska do II wojny światowej w całości leżała na terenie Polski. Później przedzieliła ją granica z Białorusią – najpierw państwowa, a następnie także Unii Europejskiej i Strefy Schengen. W latach 80. przy pasie granicznym strona białoruska wzniosła ogrodzenie z drutu, co uniemożliwia wędrówkę dużym zwierzętom, między innymi żubrom. Na Białorusi znajduje się większa część puszczy – trzy piąte jej całkowitej powierzchni. Cała jest objęta parkiem narodowym. Cenny przyrodniczo obiekt, wpisany na listę UNESCO, ma oddzielne systemy zarządzania i gospodarowania po obu stronach granicy. Współpraca pomiędzy parkami narodowymi istnieje jedynie na bardzo podstawowym poziomie. Pytanie, czy Polacy i Białorusini postrzegają puszczę jako wspólne dziedzictwo? Czy jest ona międzynarodowym dobrem publicznym i jak to sprawdzić empirycznie? Takie badania, od strony ekonomicznej, zostały przeprowadzone w ramach projektu "Wartość Transgranicznych Obszarów Chronionych Położonych na Obrzeżach Unii Europejskiej". W uproszczeniu – w obu krajach reprezentacyjnym grupom osób zadano pytania ankietowe o chęć ochrony puszczy oraz o gotowość do płacenia na ten cel, zarówno "po swojej stronie", jak i po stronie sąsiada. Wyniki jasno wskazują, że Polacy i Białorusini uważają puszczę za swoje dobro narodowe, nie jest ona jednak międzynarodowym dobrem publicznym. Granica dzieląca puszczę okazuje się bardzo wyraźna, istnieje nie tylko fizycznie, ale także w ludzkich głowach. Im lepiej ludzie będą poznawać drugą stronę, tym większa może być świadomość wspólnego dobra i potrzeby współpracy. 
 

Tekst: Barbara Żukowska