Reklama

Od ulicznych stoisk z jedzeniem, przez rodzinne bistro, aż po restauracje wyróżnione w przewodniku Michelin – kuchnia staje się dziś jednym z najważniejszych narzędzi poznawania kultury danego regionu. Turyści poszukujący autentycznych doznań kulinarnych, określani mianem „foodies”, traktują smak, zapach, teksturę i sposób podania potraw jako integralną część podróżniczego doświadczenia. W efekcie coraz częściej zapisują się na warsztaty gotowania, odwiedzają lokalne targowiska, winnice czy tradycyjne gospodarstwa rolne, aby lepiej zrozumieć pochodzenie produktów i techniki przygotowywania potraw. Takie doświadczenia pozwalają nie tylko na głębszy kontakt z lokalną kulturą, lecz także sprawiają, że po powrocie z podróży wielu turystów próbuje odtworzyć poznane receptury we własnej kuchni, przenosząc fragment odwiedzanego miejsca do codziennego życia.

Foodie travel rośnie w siłę. Kulinarne podróże napędzają turystykę

Podróże kulinarne należą dziś do najszybciej rozwijających się segmentów globalnej turystyki, co potwierdzają zarówno analizy rynkowe, jak i preferencje samych podróżnych. Z raportu Grand View Research wynika, że wyjazdy skoncentrowane na doświadczeniach gastronomicznych oraz zakupach lokalnych produktów będą w latach 2025-2030 rosły w tempie sięgającym 9,5% rocznie. Równocześnie badanie Marriott International „New Luxe Landscapes” pokazuje, że aż 88% zamożnych turystów uznaje możliwość odkrywania nowych smaków i kulinarnych tradycji za istotny element planowania podróży.

Jak zauważają specjaliści, rosnące zainteresowanie takimi formami wyjazdów wynika m.in. z popularności międzynarodowych programów kulinarnych i podróżniczych, które inspirują turystów do poznawania świata poprzez smak i lokalne tradycje. Z kolei badanie World Food Travel Association wskazuje, że dla 83% respondentów doświadczenia związane z jedzeniem i napojami pozostawiają trwałe, pozytywne wrażenie na temat odwiedzanego miejsca, często silniejsze niż zwiedzanie klasycznych atrakcji turystycznych.

– Smak to najszybszy sposób, by poznać nowe miejsce. Jedna potrawa potrafi powiedzieć więcej niż niejeden przewodnik turystyczny – podkreśla Katarzyna Hauton, Group Brand Manager w eSky.pl, wskazując, że podróże kulinarne stają się coraz ważniejszym elementem city breaków i wyjazdów typu slow travel. W praktyce przekłada się to na rosnącą popularność degustacji win, serów czy czekolady, a także immersyjnych doświadczeń, takich jak wspólne zakupy na targu z lokalnym kucharzem lub wizyty w gospodarstwach produkujących regionalne specjały, co pozwala turystom wejść w bezpośredni kontakt z codzienną kulturą odwiedzanego miejsca.

Którzy podróżni najczęściej stają się „foodies”?

Rosnące znaczenie kulinariów w planowaniu wyjazdów potwierdzają również najnowsze dane branżowe. Z raportu Hilton Trends Report 2025 wynika, że doświadczenia gastronomiczne stały się obecnie drugim (zaraz po zakwaterowaniu) najważniejszym elementem budżetu podróżnych. Co więcej, aż połowa ankietowanych deklaruje, że rezerwuje stoliki w restauracjach jeszcze przed wylotem, traktując wizyty w lokalach jako integralną część podróży, a nie spontaniczne uzupełnienie programu zwiedzania. W efekcie wyjazdy coraz częściej konstruowane są wokół degustacji, warsztatów kulinarnych czy spotkań z szefami kuchni.

Jak zauważa Duncan Greenfield-Turk z Global Travel Moments: „Wycieczki kulinarne, immersyjne doświadczenia gastronomiczne i możliwość bezpośredniego kontaktu z szefami kuchni nagrodzonymi gwiazdkami Michelin stają się integralną częścią wielu planów podróży”, ponieważ turyści poszukują dziś autentycznego kontaktu z lokalną kulturą – czy to podczas zakupów, czy wizyty w prywatnym domu, gdzie uczą się przygotowywania tradycyjnych potraw. Trend ten szczególnie widoczny jest wśród millenialsów i przedstawicieli generacji X, którzy chętnie eksperymentują z lokalnymi smakami, ale coraz częściej angażuje również rodziny wielopokoleniowe oraz osoby podróżujące solo, dla których aktywności kulinarne stanowią okazję do integracji.

Gdzie Polacy jeżdżą na kulinarne wakacje?

Na kulinarnej mapie preferencji Polaków niezmiennie dominują Włochy, gdzie weekendowe wypady na pizzę, espresso czy świeże produkty kupowane bezpośrednio na targach stały się niemal osobną kategorią podróży. Równie dużą popularnością cieszy się Hiszpania – zwłaszcza Barcelona – przyciągająca miłośników tapas, paelli czy churros. Coraz częściej wybierana jest także Kopenhaga, w której gastronomia wpisuje się w ideę hygge, łącząc sezonowe produkty z celebracją codziennych przyjemności. Z kolei Maroko kusi podróżnych złożonością smaków wynikającą z połączenia wpływów afrykańskich, arabskich i śródziemnomorskich.

Jak podkreśla Katarzyna Hauton z eSky Group: „Moda na odkrywanie nowych smaków widoczna jest również w mediach społecznościowych, a rekomendacje influencerów czy rankingi restauracji inspirują do odkrywania świata”, co znajduje odzwierciedlenie także w rosnącej popularności tzw. grocery store tourism – czyli odwiedzania lokalnych sklepów spożywczych w poszukiwaniu produktów niedostępnych w Polsce.

Źródła: Travel Weekly, eSky.pl

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama