Został zaatakowany w absolutnej ciemności. Co naprawdę wydarzyło się na dnie oceanu?
Ma zaledwie osiem metrów długości, a jego wnętrze to ciasna, naszpikowana elektroniką tytanowa sfera. Mimo to załogowy pojazd podwodny Alvin zmienił nasze rozumienie oceanicznych głębin bardziej niż jakakolwiek inna jednostka w historii. 1 czerwca mija dokładnie 62. rocznica wejścia do służby tego podwodnego weterana, który przetrwał ataki gigantycznych ryb, odnalazł zgubioną broń jądrową i jako pierwszy ukazał światu spoczywającego na dnie Atlantyku Titanica.

Spis treści:
- Jak powstał Alvin i dlaczego zrewolucjonizował naukę
- Zagubiona bomba wodorowa i atak miecznika
- Pierwszy przy wraku Titanica. Misja Roberta Ballarda
- Odkrycie, które zmieniło podręczniki biologii
- Nowe życie weterana – Alvin schodzi na 6500 metrów
Ciemność, potworne ciśnienie zdolne zmiażdżyć stalowy czołg i tajemnice, o których naukowcom nawet się nie śniło. Choć eksploracja kosmosu przyciąga uwagę miliardów, najważniejsza bitwa o poznanie sekretów naszej planety rozegrała się na dnie oceanów. W roli głównej wystąpiła konstrukcja tak genialna, że od ponad sześciu dekad rzuca wyzwanie otchłani. Poznajcie Alvina – podwodnego weterana, który widział rzeczy, w które trudno uwierzyć.
Jak powstał Alvin i dlaczego zrewolucjonizował naukę
Wszystko zaczęło się na początku lat 60. XX wieku, gdy amerykańska marynarka wojenna we współpracy z Woods Hole Oceanographic Institution (WHOI) postanowiła stworzyć uniwersalny, zwrotny pojazd do badań głębinowych. Dokładnie 1 czerwca 1964 roku do służby wszedł Alvin (DSV-2) – nazwany tak na cześć oceanografa Allyna Vine’a.
W czasach, gdy eksploracja oceanów opierała się na ślepych i mało zwrotnych batyskafach, Alvin oferował naukowcom coś bezcennego: tytanowe ramiona manipulatorów, okna obserwacyjne i zwrotność pozwalającą na precyzyjne manewrowanie w najtrudniejszym podwodnym terenie. Choć początkowo maksymalne zanurzenie pojazdu wynosiło niespełna 2000 metrów, konstrukcja okazała się dobrą bazą do późniejszych modyfikacji.
Zagubiona bomba wodorowa i atak miecznika
Historia Alvina to gotowy scenariusz na thriller kinowy. Już na początku swojej kariery, w 1966 roku, pojazd został wezwany do ściśle tajnej operacji u wybrzeży Palomares w Hiszpanii. Doszło tam do katastrofy amerykańskiego bombowca B-52, który zderzył się z tankowcem, gubiąc w wodach Morza Śródziemnego bombę wodorową. To właśnie załoga Alvina zlokalizowała zaginiony ładunek termojądrowy na głębokości niemal 900 metrów, zapobiegając międzynarodowemu kryzysowi.

Niewielki pojazd musiał też dosłownie walczyć o przetrwanie z mieszkańcami głębin. W 1967 roku, podczas misji na skraju Prądu Zatokowego, Alvin został zaatakowany przez agresywnego i szybkiego miecznika. Ryba o wadze blisko 90 kilogramów wbiła swój „miecz” w szczelinę poszycia z tworzywa sztucznego, blokując się w kadłubie. Załoga musiała natychmiast awaryjnie wynurzyć się na powierzchnię. Ryba skończyła jako kolacja dla ekipy technicznej, a Alvin wyszedł z tego starcia bez poważniejszych uszkodzeń strukturalnych.
Pojazd o mało nie zatonął na stałe w 1968 roku, gdy zerwały się liny stalowe transportującej go platformy. Alvin spoczął na dnie Atlantyku (na głębokości 1500 metrów) na niemal rok. Kiedy go podniesiono, naukowcy odkryli, że pozostawione wewnątrz kanapki z dżemem i termosy z bulionem były niemal nienaruszone. To spektakularne odkrycie udowodniło, że pod ogromnym ciśnieniem i w niskiej temperaturze procesy rozkładu organicznego przebiegają diametralnie wolniej, co dało impuls do nowych badań biochemicznych.
Pierwszy przy wraku Titanica. Misja Roberta Ballarda
Dla szerokiej opinii publicznej Alvin stał się jednak legendą w lipcu 1986 roku. Rok po zlokalizowaniu wraku Titanica przez bezzałogowego robota Argo, wybitny oceanograf Robert Ballard zszedł na dno Atlantyku na pokładzie Alvina. Jako pierwszy człowiek od 1912 roku spojrzał na najsłynniejszy liniowiec.
To z pokładu Alvina sterowano robotem Jason Jr., który wpłynął do wnętrza wraku, rejestrując ikoniczne kadry słynnych, zardzewiałych schodów pierwszej klasy. Misja ta udowodniła, że ludzka obecność na głębokości blisko 4000 metrów jest kluczowa dla prowadzenia tak skomplikowanych operacji eksploracyjnych.
Odkrycie, które zmieniło podręczniki biologii
Choć Titanic przyniósł Alvinowi globalną sławę, jego największe naukowe osiągnięcie miało miejsce pod koniec lat 70. Podczas ekspedycji w rejonie Grzbietu Galapagos naukowcy na pokładzie Alvina odkryli hydrotermalne kominy oceaniczne (tzw. black smokers). Wokół tych gejzerów, wyrzucających toksyczną, nasyconą siarkowodorem wodę o temperaturze przekraczającej 300°C, tętniło bogate, nieznane dotąd życie: gigantyczne rurkoczułkowce, ślepe kraby i unikatowe małże.

Był to naukowy przewrót – udowodniono, że ekosystemy mogą rozwijać się w absolutnej ciemności, bez dostępu do światła słonecznego, opierając się na chemosyntezie. To odkrycie do dziś redefiniuje nasze poszukiwania życia na innych planetach i lodowych księżycach, takich jak Europa czy Enceladus.
Nowe życie weterana – Alvin schodzi na 6500 metrów
Wydawać by się mogło, że po ponad sześciu dekadach tak intensywnej pracy Alvin zasłużył na miejsce w muzeum. Nic bardziej mylnego. Pojazd przeszedł serię gruntownych, wielomilionowych modernizacji przeprowadzonych przez inżynierów z WHOI.
Wymieniono tytanową sferę załogową, zainstalowano ultranowoczesne systemy oświetlenia LED, kamery o rozdzielczości 4K oraz ulepszone ramiona robotyczne. Dzięki tym zmianom Alvin może obecnie schodzić na głębokość aż 6500 metrów. Tylko w tym roku zbliżył się wraków z I wojny światowej. Oznacza to, że najstarsza aktywna łódź podwodna świata zyskała dostęp do 98% powierzchni całego globalnego dna oceanicznego. Legenda głębin wciąż pisze swój ciąg dalszy, udowadniając, że w wyścigu o poznanie tajemnic Ziemi człowiek w tytanowej kapsule wciąż jest niezastąpiony.
Źródło: WHOI.edu
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


