Byłem w najstarszej stacji badawczej w Polsce. Tak wygląda świat ptaków z bliska
Cienkie sieci w nadmorskim lesie zdradzają, że dzieje się tu coś wyjątkowego. To właśnie na Helu działa Akcja Bałtycka, gdzie od dekad bada się ptasie migracje. Każdy zaobrączkowany ptak to kolejna historia do odkrycia.

Spis treści:
- Historia badań ptaków na Akcji Bałtyckiej
- Wędrówki ptaków a zmiana klimatu
- 60 lat badań Akcji Bałtyckiej. Niekończąca się opowieść
- Mój dzień wśród ptaków. Opowieści z terenu
Jesienią 1960 roku kilku przyjaciół rozstawiło 10 sieci ornitologicznych na wybrzeżu Bałtyku. Złapali i zaobrączkowali ponad tysiąc ptaków. Rok później powtórzyli badania i uzyskali jeszcze lepsze wyniki. To właśnie te pierwsze, obiecujące próby dały początek jednej z największych i najdłużej prowadzonych akcji obrączkowania ptaków na świecie – Akcji Bałtyckiej.
Historia badań ptaków na Akcji Bałtyckiej
Pierwsza Terenowa Stacja Obrączkowania Ptaków powstała w Górkach Wschodnich na Wyspie Sobieszewskiej, na terenie dzisiejszego rezerwatu przyrody Ptasi Raj. Działała ona głównie jesienią w latach 1960–1962. Już w 1961 r. funkcjonowało łącznie 6 takich stacji, w tym także te, które istnieją do dziś, m.in. Bukowo-Kopań, Mierzeja Wiślana i Hel. Początkowo Akcja Bałtycka była opisywana w notatkach jako „Sprawozdanie z akcji terenowej Koła Naukowego Biologów U.W.”. Pierwsze obserwacje zapisywano w zwykłym, 32-kartkowym zeszycie, a pierwszym zaobrączkowanym ptakiem był biegus malutki (Calidris minuta), który otrzymał numer H1439. Prawdopodobnie został schwytany przypadkowo podczas wieczornego przygotowywania sieci i pułapek na kolejny dzień.
Na okładce zeszytu widniał napis „Ptaki złapane w siatki (Górki Wschodnie, 11–24 IX 1960)”. Następnego dnia, przed wschodem słońca, rozpoczęto chwytanie ptaków. Pierwszym schwytanym tego dnia gatunkiem był rudzik (Erithacus rubecula), który trafił do sieci o godzinie 6:45. Ten moment uznaje się dziś za symboliczny początek Akcji Bałtyckiej, a sam rudzik stał się jej symbolem i do dziś widnieje w jej logo. Pierwszego dnia badań schwytano łącznie 21 ptaków należących do 7 gatunków. Były to m.in. biegusy zmienne (Calidris alpina), rudziki, gajówki (Sylvia borin), pleszki (Phoenicurus phoenicurus), piegże (Curruca curruca), trznadle (Emberiza citrinella) oraz pierwiosnki (Phylloscopus collybita).
Dziś, zarówno wiosną, jak i jesienią, w kilku miejscach nad Bałtykiem nadal rozstawiane są sieci ornitologiczne. Przez kilkadziesiąt lat w badaniach wzięło udział już kilka tysięcy osób – zarówno kierowników posiadających uprawnienia do obrączkowania ptaków, jak i wolontariuszy. Jak podkreślają organizatorzy Akcji Bałtyckiej, z pierwszych uczestników pozostał już tylko jeden – Przemysław Busse (ur. 1937), który spędził na badaniach ok. 1800 dni i zaobrączkował blisko 200 tysięcy ptaków. Motto akcji brzmi: „Badamy ptaki, wierząc, że nasze działania przyczynią się do ochrony przyrody i człowieka – teraz i w kolejnych pokoleniach.”

Wędrówki ptaków a zmiana klimatu
Wędrówki ptaków od dawna są ważną częścią przyrody i są ściśle związane ze zmianami pór roku. Dla wielu gatunków migracje to podstawowy sposób przetrwania. Ptaki żyjące w Polsce odżywiają się głównie małymi zwierzętami, takimi jak owady, gryzonie, płazy czy gady. Jesienią i zimą ich liczba znacznie się zmniejsza – część z nich zapada w sen zimowy, a część ginie.
Dlatego wiele ptaków jesienią odlatuje do cieplejszych rejonów, gdzie łatwiej znaleźć pożywienie. Wiosną, gdy dni stają się dłuższe, a pokarmu jest więcej, ptaki wracają, aby się rozmnażać. Nie wszystkie gatunki jednak migrują daleko – te, które żyją w miejscach o łagodniejszym klimacie lub znajdują zimą pokarm, często pozostają na miejscu lub przemieszczają się tylko na krótkie odległości. Do ptaków osiadłych należą na przykład dzięcioły, które potrafią znaleźć pokarm nawet zimą, wyciągając owady spod kory drzew.
Naukowcy zauważają, że zmiany klimatu mają coraz większy wpływ na ptaki i w przyszłości będzie to jeszcze bardziej widoczne. Ptaki zmieniają między innymi terminy swoich migracji oraz obszary występowania. Szczególnie zagrożone są gatunki, które pokonują bardzo duże odległości. Coraz częściej mają problem ze znalezieniem pożywienia zarówno podczas wędrówki, jak i na terenach lęgowych. Dodatkowo nie nadążają za zmianami w środowisku – na przykład owady pojawiają się wcześniej z powodu cieplejszych zim i wiosen, przez co ptaki mogą przylatywać zbyt późno, aby w pełni wykorzystać dostępny pokarm.
Kolejnym skutkiem zmian klimatu jest zmiana obszarów występowania ptaków. Wraz z ocieplaniem się klimatu obszary lęgowe gatunków związanych z cieplejszymi warunkami przesuwają się na północ. Trudniejszą sytuację mają natomiast ptaki żyjące w chłodniejszych regionach, ponieważ ich naturalne siedliska stopniowo zmniejszają swój obszar. Zjawisko to można zauważyć także w Polsce. Niektóre gatunki, takie jak kląskawka (Saxicola rubicola) czy żołna (Merops apiaster), coraz częściej gniazdują w naszym kraju i rozszerzają swój zasięg z południa. Z kolei ptaki związane z chłodniejszym klimatem, np. świergotek łąkowy (Anthus pratensis), stają się coraz mniej liczne.
Z drugiej strony występują również sytuacje odwrotne. Niektóre gatunki ciepłolubne przestały w Polsce gniazdować – przykładem są dzierzba czarnoczelna (Lanius minor) i dzierzba rudogłowa (Lanius senator). Inny gatunek pochodzący z ciepłych rejonów, kraska (Coracias garrulus), jest obecnie na skraju wyginięcia. Jednocześnie rośnie liczebność niektórych ptaków z północy, takich jak żuraw (Grus grus) czy łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus). Dzieje się tak, ponieważ na zmiany liczebności i zasięgów takich ptaków wpływa nie tylko klimat, ale także działalność człowieka oraz dostępność pokarmu i odpowiednich siedlisk. Najbardziej zagrożone są gatunki wyspecjalizowane, które mają określone wymagania dotyczące pożywienia lub środowiska życia.
Jak bada się ptaki? Kulisy Akcji Bałtyckiej
Około godziny 10 wysiadam na stacji w Kuźnicy, na Helu. Po lewej stronie rozciąga się otwarty krajobraz Zatoki Puckiej, a po prawej ciągnie się wąski pas nadmorskiego lasu, oddzielający mnie od Morza Bałtyckiego. Idę piaszczystą leśną ścieżką i co kilkadziesiąt metrów mijam rozstawione siatki ornitologiczne. Niedaleko znajduje się stacja obrączkowania ptaków Hel, należąca do programu badawczego – Akcja Bałtycka.
Docieram do obozu. Najpierw poznaję wolontariuszkę z Niemiec – przejechała ponad tysiąc kilometrów, żeby spędzić tu czas z ptakami. Robi to wrażenie. Chwilę później witam się z kierownikiem obozu Akcji Bałtyckiej. Już po kilku zdaniach widać, że mam do czynienia z prawdziwym pasjonatem, więc zaczynam jeszcze uważniej słuchać.
Właśnie wracają wolontariusze z obchodu. W rękach trzymają niewielkie woreczki. Okazuje się, że w środku są ptaki. To specjalne, przewiewne, bawełniane worki, które służą do ich bezpiecznego transportu po wyjęciu z sieci. Ptaki trafiają do nich tylko na chwilę – do momentu, gdy zostaną przekazane obrączkarzowi, osobie z odpowiednimi uprawnieniami.
Sieci ornitologiczne, zwane także „japonkami”, to podstawowe narzędzie używane przez badaczy do bezpiecznego chwytania ptaków w celach naukowych. Są cienkie i niemal niewidoczne, rozwieszane między tyczkami bambusowymi, najczęściej na tle roślinności. Składają się z kilku kieszeni, tzw. półek, do których wpadają ptaki. Ptaki, nie dostrzegając delikatnej siatki, wpadają w nią i zatrzymują się w jednej z półek. Materiał oraz wielkość oczek są dobrane tak, aby nie stanowiły dla nich zagrożenia.
W pobliżu stacji terenowej sieci są rozstawione w różnych miejscach, a ich obchody z wyjmowaniem ptaków odbywają się co godzinę – od świtu do zmroku, a w nocy co dwie godziny. W razie pogorszenia pogody, np. podczas ulewy, kontrole przeprowadza się częściej lub czasowo zamyka się część sieci.
Każdy schwytany ptak jest dokładnie zapisywany w zeszycie. Obrączkarz najpierw wyjmuje go z worka i oznacza gatunek, następnie, jeśli to możliwe jego płeć i wiek, a na końcu zakłada na nogę aluminiową lub stalową obrączkę. Każda z nich ma unikatowy kod literowo-cyfrowy, który pozwala zidentyfikować konkretnego osobnika. To trochę jak ptasi odpowiednik numeru PESEL. Dzięki temu można śledzić historię życia tych pierzastych lotników – ich trasy migracji, długość życia czy powroty do miejsca zaobrączkowania.

Mój dzień wśród ptaków. Opowieści z terenu
Po poznaniu zasad pracy stacji przyszedł czas na wyjście w teren i obserwację ptaków z bliska. Idę z doświadczonym wolontariuszem wzdłuż sieci rozstawionych w lesie, a każdy krok budzi ciekawość. W jednej z sieci czeka na nas rudzik i pokrzywnica (Prunella modularis), a w kolejnej aż pięć mysikrólików (Regulus regulus). To właśnie mysikrólik jest najczęściej obrączkowanym gatunkiem w historii Akcji Bałtyckiej – zaobrączkowano już ponad pół miliona osobników. Rudzik zajmuje drugie miejsce z wynikiem prawie 400 tysięcy. Pokrzywnica jest znacznie rzadsza, dlatego jej obecność w sieci cieszy jeszcze bardziej.
Największe wrażenie robi jednak spotkanie z jerem (Fringilla montifringilla), muchołówką żałobną (Ficedula hypoleuca), gilem (Pyrrhula pyrrhula) i sójką (Garrulus glandarius). Jery to ptaki północy, które w Polsce zimują, lecz nie gniazdują. Wiosną wracają na lęgi do Europy i Azji Północnej, a jesienią przemieszczają się na zimowiska m.in. do Europy Środkowej i Południowo-Zachodniej. To moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem. Trudno uwierzyć, że te zaledwie kilkadziesiąt gramów potrafią wywołać tyle emocji.
Tego dnia trafia się też mniej oczywisty gość. O godzinie 21 dociera do mnie informacja, że kierownik stacji ruszył w teren. W jednej z sieci znajduje się uszatka (Asio otus) – gatunek, którego nie spotyka się tu codziennie. Spotkanie z nią z bliska dopiero wprawia w osłupienie. Wydawało mi się, że to duży ptak drapieżny. W rzeczywistości okazuje się być wielkości gołębia miejskiego (Columba livia f. urbana), a jej objętość w dużej mierze tworzą pióra. Choć brzmi to zabawnie, bez piór sowa ta wyglądałaby jak „miniaturowy dinozaur”. Jej pomarańczowe oczy przyciągają uwagę, a świadomość, że ptaki widzą więcej barw niż człowiek, tylko potęguje to wrażenie.
Kolejnego dnia ponownie odwiedzam Akcję Bałtycką, na kilka godzin przed powrotem do Warszawy. Chcę zdobyć więcej doświadczenia i być może zaobserwować nowe gatunki. Dostaję informację, że w dużą sieć wpadł krogulec (Accipiter nisus) – drapieżnik polujący głównie na mniejsze ptaki. Z bliska obserwuję, jak doświadczony obrączkarz ostrożnie wyjmuje go z sieci. Najpierw unieruchamia jego nogi – ostre, kilkucentymetrowe szpony mogłyby być niebezpieczne. To samica, wyjaśnia kierownik stacji. Po założeniu obrączki ptakowi wykonuje się pomiary, takie jak długość skrzydeł, ogona czy masa ciała. Dzięki nim można poprawnie określić gatunek lub płeć osobnika. Na podstawie cech upierzenia możliwe jest również określenie jego wieku. Do dziś na Akcji Bałtyckiej zaobrączkowano ponad 3 tys. krogulców.
Opuszczam to miejsce z poczuciem, że zobaczyłem coś więcej niż świat ptaków. Czuję, że dotknąłem fragmentu historii tego miejsca. Wystarczyło kilka dni, by zrozumieć, że ptaki to nie tylko element krajobrazu. To niezwykle złożone istoty, które nieustannie komunikują się ze światem, choć nie zawsze potrafimy to dostrzec. Kryją w sobie wiele jeszcze nieodkrytych tajemnic.
Źródła: akbalt.ug.edu.pl, Fundacja AB, Co powiedziały nam ptaki przez 60 lat badań?
Nasz autor
Aleksander Kusznir
Od lat łączy pasję do ptaków z fotografią i edukacją przyrodniczą. Współpracuje z „National Geographic Polska”, gdzie opowiada o świecie natury – zarówno tej, którą spotyka na co dzień, jak i bardziej egzotycznej. Najchętniej o dzikiej przyrodzie, jej ochronie i niezwykłych zachowaniach zwierząt. Pracuje też w laboratorium weterynaryjnym, gdzie na co dzień ma możliwość badania różnych gatunków zwierząt. Inspirację czerpie z podróży i nowych doświadczeń, a twórczą energię najłatwiej odnajduje przy filiżance dobrej kawy – najlepiej pośród śpiewu ptaków.


