Reklama

Spis treści:

  1. Kardynałowie bez smartfonów. Dlaczego konklawe nie trwa już pół roku?
  2. Złoty kielich zamiast urny i zakaz głosowania na samego siebie
  3. Pomiędzy kinowym thrillerem a rzeczywistością – mit papieżycy Joanny i rewolucja Franciszka
  4. Posłuchaj całej rozmowy o kulisach konklawe

Wybór nowego biskupa Rzymu od wieków elektryzuje cały Kościół Katolicki, rozpalając również wyobraźnię twórców literatury i kina. Hit kinowy „Konklawe” na nowo ożywił dyskusję, ile w watykańskich procedurach jest politycznej intrygi, a ile rzeczywistego sacrum. Chociaż film zachwyca realizmem scenograficznym, rzeczywistość potrafi być jeszcze bardziej fascynująca niż fikcja. Jak wygląda proces, w którym monarchia elekcyjna decyduje o losach ponad miliarda wiernych? W rozmowie Mateusza Łysiaka z Marcinem Dzierżanowskim odsłaniamy kulisy jednej z najbardziej tajemniczych instytucji świata.

Kardynałowie bez smartfonów. Dlaczego konklawe nie trwa już pół roku?

W historii Kościoła wybory papieskie potrafiły ciągnąć się miesiącami. Najdłuższe udokumentowane konklawe w 1740 roku trwało aż 179 dni. Współcześnie taki scenariusz jest jednak praktycznie niemożliwy. Marcin Dzierżanowski zwraca uwagę na prozaiczną, ale kluczową barierę psychologiczną współczesnych czasów: – Kardynałowie muszą zdać telefony komórkowe. Wytrzymałbyś pięć miesięcy bez telefonu? – pyta nasz ekspert.

Sama instytucja konklawe (łac. cum clave – pod kluczem) powstała właśnie po to, by zmusić elektorów do szybkiego działania. W średniowieczu zniecierpliwiony lud rzymski potrafił odciąć kardynałów od luksusowego jedzenia, a nawet... zdjąć dach z budynku, w którym obradowali.

Dzisiejsze ścisłe odcięcie od świata, połączone z zaawansowanymi procedurami antypodsłuchowymi, ma zupełnie inny cel. Pozwala purpuratom odciąć się od nacisków zewnętrznych i skupić wyłącznie na wyborze. Co ciekawe, dopiero Jan Paweł II zmienił spartańskie warunki noclegowe, przenosząc kardynałów do Domu Świętej Marty. Wcześniej elektorzy musieli spać w prowizorycznych warunkach w pobliżu miejsca głosowania, co bez wątpienia przyspieszało ich decyzje.

Złoty kielich zamiast urny i zakaz głosowania na samego siebie

Same procedury głosowania na konklawe znacząco odbiegają od standardów demokratycznych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Zapomnijmy o tradycyjnych urnach wyborczych. Nie inaczej było podczas konklawe w 2025 roku.

– Kardynałowie wpisują imię i nazwisko kandydata na pięknej karcie, drukowanymi literami, tak aby nie można było odczytać charakteru pisma. Wrzucają ją na specjalną tackę, a z tej tacki głosy są wrzucane do złotego kielicha – wyjaśnia Marcin Dzierżanowski.

Wybory odbywają się zazwyczaj cztery razy dziennie – dwa razy przed południem i dwa razy po południu. Pierwsza tura to zazwyczaj tzw. rozeznanie terenu, podczas którego krystalizują się liderzy poszczególnych frakcji – najczęściej konserwatywnej i reformatorskiej. Aby wygrać, kandydat musi uzyskać większość 2/3 głosów. Taki próg uniemożliwia wybór radykałów i wymusza poszukiwanie kompromisu.

Dokładnie tak stało się w 1978 roku, gdy Karol Wojtyła objawił się jako kandydat kompromisowy, łączący zwaśnione skrzydła. Co ciekawe, pełną anonimowość głosowania wprowadzono dopiero w latach 40. XX wieku. Wcześniej stosowano skomplikowane systemy weryfikacji, mające na celu sprawdzenie, czy żaden z kardynałów nie oddał głosu na samego siebie, co było surowo zakazane.

Pomiędzy kinowym thrillerem a rzeczywistością – mit papieżycy Joanny i rewolucja Franciszka

Ekspert w rozmowie odnosi się także do głośnego filmu „Konklawe” analizując, gdzie kończą się fakty, a zaczyna hollywoodzka fikcja. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych motywów produkcji jest temat interpłciowości, który nawiązuje do głęboko zakorzenionego w historii archetypowego lęku przed kobietą na tronie papieskim. Mowa tu o słynnej legendzie o papieżycy Joannie.

– Ewidentnie ci starsi panowie mieli jakiś lęk przed kobietami i gdzieś to tak krążyło. Istnieje legenda – niektórzy historycy mówią, że może być w tym coś z prawdy – że był specjalny kardynał, który przez jakiś czas w średniowieczu sprawdzał narządy, genitalia papieża na takim specjalnym tronie, żeby upewnić się, że na tronie papieskim na pewno zasiada mężczyzna – przytacza publicysta.

Dzierżanowski punktuje również filmowe nieścisłości, jak choćby postać tajemniczego kardynała nominowanego in pectore (w sercu), który niespodziewanie zjawia się na konklawe z listem polecającym. W rzeczywistości jeśli papież umiera przed ogłoszeniem nazwiska takiego kardynała, jego nominacja bezpowrotnie przepada (tak stało się z jednym z kardynałów mianowanych przez Jana Pawła II).

Jednak współczesne Kolegium Kardynalskie przechodzi prawdziwą rewolucję, którą zapoczątkował papież Franciszek. Odchodząc od tradycyjnych, europejskich stolic biskupich, Franciszek zaczął kreować kardynałów z tzw. peryferii świata. Dzięki temu w dzisiejszym konklawe biorą udział duchowni z Mongolii czy Izraela, co całkowicie zmienia układ sił globalnego południa i sprawia, że każde kolejne głosowanie staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalne.

Posłuchaj całej rozmowy o kulisach konklawe

Czy kinowe intrygi to tylko fikcja, a historyczne anegdoty o sprawdzaniu męskości papieży to jedynie złośliwe mity? Dlaczego przez stulecia kardynałowie woleli znosić głód i brak dachu nad głową, zamiast pójść na szybki kompromis? Rozmowę z Marcinem Dzierżanowskim poprowadził w maju 2025 roku Mateusz Łysiak z National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

Video placeholder

Źródło: National Geographic Polska

Nasz ekspert

Łukasz Załuski

Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.

Łukasz Załuski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...