Złoty kielich, czarny dym i legenda o papieżycy. Jak naprawdę wygląda konklawe?
Biały lub czarny dym unoszący się nad Kaplicą Sykstyńską to dla milionów ludzi jedyny namacalny znak tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami Watykanu. Co jednak dzieje się w miejscu, gdzie kardynałowie oddają telefony komórkowe, a głosy wrzucają do złotego kielicha, zamiast do tradycyjnej urny? W najnowszym odcinku podcastu National Geographic dziennikarz i publicysta Marcin Dzierżanowski obala w rozmowie z Mateuszem Łysiakiem najpopularniejsze mity wokół papieskich wyborów.
Spis treści:
- Kardynałowie bez smartfonów. Dlaczego konklawe nie trwa już pół roku?
- Złoty kielich zamiast urny i zakaz głosowania na samego siebie
- Pomiędzy kinowym thrillerem a rzeczywistością – mit papieżycy Joanny i rewolucja Franciszka
- Posłuchaj całej rozmowy o kulisach konklawe
Wybór nowego biskupa Rzymu od wieków elektryzuje cały Kościół Katolicki, rozpalając również wyobraźnię twórców literatury i kina. Hit kinowy „Konklawe” na nowo ożywił dyskusję, ile w watykańskich procedurach jest politycznej intrygi, a ile rzeczywistego sacrum. Chociaż film zachwyca realizmem scenograficznym, rzeczywistość potrafi być jeszcze bardziej fascynująca niż fikcja. Jak wygląda proces, w którym monarchia elekcyjna decyduje o losach ponad miliarda wiernych? W rozmowie Mateusza Łysiaka z Marcinem Dzierżanowskim odsłaniamy kulisy jednej z najbardziej tajemniczych instytucji świata.
Kardynałowie bez smartfonów. Dlaczego konklawe nie trwa już pół roku?
W historii Kościoła wybory papieskie potrafiły ciągnąć się miesiącami. Najdłuższe udokumentowane konklawe w 1740 roku trwało aż 179 dni. Współcześnie taki scenariusz jest jednak praktycznie niemożliwy. Marcin Dzierżanowski zwraca uwagę na prozaiczną, ale kluczową barierę psychologiczną współczesnych czasów: – Kardynałowie muszą zdać telefony komórkowe. Wytrzymałbyś pięć miesięcy bez telefonu? – pyta nasz ekspert.
Sama instytucja konklawe (łac. cum clave – pod kluczem) powstała właśnie po to, by zmusić elektorów do szybkiego działania. W średniowieczu zniecierpliwiony lud rzymski potrafił odciąć kardynałów od luksusowego jedzenia, a nawet... zdjąć dach z budynku, w którym obradowali.
Dzisiejsze ścisłe odcięcie od świata, połączone z zaawansowanymi procedurami antypodsłuchowymi, ma zupełnie inny cel. Pozwala purpuratom odciąć się od nacisków zewnętrznych i skupić wyłącznie na wyborze. Co ciekawe, dopiero Jan Paweł II zmienił spartańskie warunki noclegowe, przenosząc kardynałów do Domu Świętej Marty. Wcześniej elektorzy musieli spać w prowizorycznych warunkach w pobliżu miejsca głosowania, co bez wątpienia przyspieszało ich decyzje.
Złoty kielich zamiast urny i zakaz głosowania na samego siebie
Same procedury głosowania na konklawe znacząco odbiegają od standardów demokratycznych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Zapomnijmy o tradycyjnych urnach wyborczych. Nie inaczej było podczas konklawe w 2025 roku.
– Kardynałowie wpisują imię i nazwisko kandydata na pięknej karcie, drukowanymi literami, tak aby nie można było odczytać charakteru pisma. Wrzucają ją na specjalną tackę, a z tej tacki głosy są wrzucane do złotego kielicha – wyjaśnia Marcin Dzierżanowski.
Wybory odbywają się zazwyczaj cztery razy dziennie – dwa razy przed południem i dwa razy po południu. Pierwsza tura to zazwyczaj tzw. rozeznanie terenu, podczas którego krystalizują się liderzy poszczególnych frakcji – najczęściej konserwatywnej i reformatorskiej. Aby wygrać, kandydat musi uzyskać większość 2/3 głosów. Taki próg uniemożliwia wybór radykałów i wymusza poszukiwanie kompromisu.
Dokładnie tak stało się w 1978 roku, gdy Karol Wojtyła objawił się jako kandydat kompromisowy, łączący zwaśnione skrzydła. Co ciekawe, pełną anonimowość głosowania wprowadzono dopiero w latach 40. XX wieku. Wcześniej stosowano skomplikowane systemy weryfikacji, mające na celu sprawdzenie, czy żaden z kardynałów nie oddał głosu na samego siebie, co było surowo zakazane.
Pomiędzy kinowym thrillerem a rzeczywistością – mit papieżycy Joanny i rewolucja Franciszka
Ekspert w rozmowie odnosi się także do głośnego filmu „Konklawe” analizując, gdzie kończą się fakty, a zaczyna hollywoodzka fikcja. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych motywów produkcji jest temat interpłciowości, który nawiązuje do głęboko zakorzenionego w historii archetypowego lęku przed kobietą na tronie papieskim. Mowa tu o słynnej legendzie o papieżycy Joannie.
– Ewidentnie ci starsi panowie mieli jakiś lęk przed kobietami i gdzieś to tak krążyło. Istnieje legenda – niektórzy historycy mówią, że może być w tym coś z prawdy – że był specjalny kardynał, który przez jakiś czas w średniowieczu sprawdzał narządy, genitalia papieża na takim specjalnym tronie, żeby upewnić się, że na tronie papieskim na pewno zasiada mężczyzna – przytacza publicysta.
Dzierżanowski punktuje również filmowe nieścisłości, jak choćby postać tajemniczego kardynała nominowanego in pectore (w sercu), który niespodziewanie zjawia się na konklawe z listem polecającym. W rzeczywistości jeśli papież umiera przed ogłoszeniem nazwiska takiego kardynała, jego nominacja bezpowrotnie przepada (tak stało się z jednym z kardynałów mianowanych przez Jana Pawła II).
Jednak współczesne Kolegium Kardynalskie przechodzi prawdziwą rewolucję, którą zapoczątkował papież Franciszek. Odchodząc od tradycyjnych, europejskich stolic biskupich, Franciszek zaczął kreować kardynałów z tzw. peryferii świata. Dzięki temu w dzisiejszym konklawe biorą udział duchowni z Mongolii czy Izraela, co całkowicie zmienia układ sił globalnego południa i sprawia, że każde kolejne głosowanie staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalne.
Posłuchaj całej rozmowy o kulisach konklawe
Czy kinowe intrygi to tylko fikcja, a historyczne anegdoty o sprawdzaniu męskości papieży to jedynie złośliwe mity? Dlaczego przez stulecia kardynałowie woleli znosić głód i brak dachu nad głową, zamiast pójść na szybki kompromis? Rozmowę z Marcinem Dzierżanowskim poprowadził w maju 2025 roku Mateusz Łysiak z National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


