Wiosenne przesilenie czy tylko wymówka? Naukowcy sprawdzili ten fenomen na 400 osobach
Wiele osób narzeka na brak energii, gdy tylko zakwitną pierwsze pąki na drzewach albo gdy po wielu zimnych i pochmurnych zimowych dniach zrobi się cieplej i bardziej słonecznie. Nazywamy to wiosennym przesileniem i szukamy ratunku w witaminach lub dodatkowej kawie. Najnowsze badania szwajcarskich naukowców sugerują jednak, że problem może tkwić w naszych głowach, a nie w biologii.

W ostatnich dniach słupek rtęci wystrzelił gwałtowanie w górę. Temperatura sięga miejscami nawet 17 stopni Celsjusza. A do tego doszły dni pełne upragnionego słońca. Ludzie, podobnie jak zwierzęta, podlegają rytmom natury. Zmiany długości dnia wpływają na nasz sen i procesy okołodobowe, ale w społeczeństwach uprzemysłowionych te różnice są mniej widoczne niż u ludów pierwotnych.
Mimo to wiele osób skarży się właśnie teraz na zmęczenie, które czasem określa się jako wiosenne przesilenie. Do tej pory jednak brakowało mocnych dowodów naukowych na istnienie takiego syndromu. Naukowcy postanowili sprawdzić, czy to zjawisko to fakt, czy tylko miejska legenda.
Wiosenne przesilenie pod lupą badaczy
Dwoje szwajcarskich badaczy, dr Christine Blume z Uniwersytetu w Bazylei i dr Albrecht Vorster ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bernie opublikowało właśnie wyniki analiz dotyczących przesilenia wiosennego, na platformie bioRxiv, która udostępnia artykuły naukowe przed recenzją.
Naukowcy przez ponad rok, od kwietnia 2024 do września 2025 roku, obserwowali grupę ponad 400 dorosłych osób. Uczestnicy, głównie kobiety, co sześć tygodni wypełniali szczegółowe kwestionariusze online. Naukowcy mierzyli ich:
- poziom zmęczenia,
- senność w ciągu dnia,
- jakość snu.
Używali do tego profesjonalnych narzędzi, które oceniają wpływ zmęczenia na codzienne życie. Dzięki tak gęstej sieci pomiarów mogli wychwycić każdą, nawet najmniejszą sezonową zmianę.
Zaskakujący wynik. Wiosną mamy więcej sił?
Wyniki badania okazały się dla wielu osób zimnym prysznicem. Aż 47% uczestników zadeklarowało na wstępie, że cierpi na wiosenne zmęczenie. Jednak twarde dane statystyczne opowiedziały zupełnie inną historię.
Analizy nie wykazały żadnych istotnych wahań zmęczenia ani senności zależnych od pory roku. Poziom bezsenności i jakość snu pozostawały stabilne przez pełne dwanaście miesięcy. Co najbardziej zaskakujące, zmęczenie odczuwane podczas codziennych zajęć... malało wraz z wydłużaniem się dnia. Oznacza to, że z biologicznego punktu widzenia w marcu powinniśmy czuć się lepiej, a nie gorzej.
„Podsumowując, wyniki dostarczają dowodów przeciwko temu, że zmęczenie wiosenne jest rzeczywistym sezonowym zjawiskiem. Rozbieżność między wysokim wskaźnikiem samooceny tego zjawiska a stabilnymi wzorcami długoterminowymi sugeruje, że zmęczenie wiosenne może odzwierciedlać kulturowe etykietowanie i wynikać z uprzedzeń poznawczo-percepcyjnych, a nie odzwierciedlać rzeczywistego syndromu sezonowego” – czytamy w podsumowaniu publikacji naukowej.
Dlaczego oszukujemy własne zmysły?
Skąd więc bierze się to nasze marudzenie na przedwiośnie, skoro liczby mówią co innego? Naukowcy wskazują na tak zwany „efekt etykiety”. W naszej kulturze termin przesilenia czy zmęczenia wiosennego jest tak popularny, że staje się gotowym wyjaśnieniem dla każdego gorszego dnia.
W marcu każdy spadek formy nazywamy przesileniem, ignorując fakt, że w listopadzie czuliśmy się tak samo. Utwierdzamy się jednak w tym, że nasze chwilowe zmęczenie wynika ze zmiany pory roku z tego względu, że na ten temat trąbią media. Zatem z nowych badań wynika, że mamy do czynienia z fascynującym fenomenem psychologicznym, a nie biologiczną adaptacją.
Musimy jednak pamiętać, że artykuł ukazała się na platformie, która umożliwia publikacje artykułów nie poddanych jeszcze recenzji przez innych badaczy, więc należy do nich podchodzić z pewną ostrożnością. Ale duża grupa badanych osób i afiliacje naukowców wskazują na wysoką jakość przeprowadzonych eksperymentów.
Źródło: bioRxiv
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

