Reklama

Spis treści:

  1. Mit 1: Wszyscy mają podobne objawy
  2. Mit 2: Testy hormonalne powiedzą ci, czy jesteś w perimenopauzie
  3. Mit 3: Terapia hormonalna jest zbyt ryzykowna dla większości kobiet w menopauzie
  4. Mit 4: Hormony bioidentyczne są lepsze niż farmaceutyczne
  5. Mit 5: Suplementy pomagają na objawy menopauzy

Dezinformacja na temat menopauzy wciąż jest frustrująco powszechna – zarówno wśród lekarzy, jak i pacjentek. Zapytaliśmy ekspertów, dlaczego nie warto wierzyć w kilka najczęściej powtarzanych informacji. Trudno uwierzyć, że zjawisko dotyczące połowy populacji obrosło tyloma nieporozumieniami. A jednak tak właśnie jest w przypadku menopauzy. Przypada ona zwykle na lata od połowy czwartej dekady życia kobiety do wczesnych lat pięćdziesiątych, kiedy to poziom hormonów waha się, a potem gwałtownie spada, gdy jajniki przestają funkcjonować. Zarówno kobiety, jak i pracownicy ochrony zdrowia potrafią mylić fakty.

– Kobiety przechodzące przez etap menopauzalny mają dziś większy dostęp do informacji niż kiedykolwiek wcześniej, ale część z nich jest błędna albo wprowadza w błąd – mówi Makeba Williams, badaczka menopauzy z University of Illinois College of Medicine.

Niektórzy eksperci wskazują na stygmatyzację starzenia, która sprawia, że kobiety rzadziej dzielą się doświadczeniami. Ta sytuacja się poprawia, ale problem wciąż istnieje. Zwracają też uwagę na niedostateczną edukację medyczną dotyczącą okresu okołomenopauzalnego oraz na skromne finansowanie badań naukowych. Najczęściej jednak obwiniają rosnącą falę samozwańczych „ekspertów” z mediów społecznościowych, którzy promują nieprawdziwe lub niepotwierdzone metody.

– Dezinformacja w internecie rośnie równolegle z możliwościami zarabiania na niej – na przykład poprzez sprzedaż wątpliwych testów albo terapii – mówi Jen Gunter, ginekolożka z San Francisco i autorka książki „The Menopause Manifesto”. Temat poruszała podczas jesiennej konferencji Menopause Society. Oto kilka najważniejszych mitów na temat menopauzy – oraz to, co naprawdę wynika z badań.

Mit 1: Wszyscy mają podobne objawy

Większość kobiet kojarzy menopauzę z objawami, które eksperci nazywają „podstawową czwórką”. As ą to: uderzenia gorąca lub nocne poty, suchość pochwy, trudności ze snem oraz zmiany nastroju. I faktycznie, są to dolegliwości najczęstsze. Ponad 80% kobiet doświadcza uderzeń gorąca, a u około jednej trzeciej pojawia się niedostateczne nawilżenie pochwy. Jednak wahania hormonów mogą wywoływać też wiele innych objawów. Williams wymienia między innymi: swędzenie skóry, bóle stawów, kołatanie serca, zawroty głowy, pieczenie w jamie ustnej, szumy uszne, nietolerancje pokarmowe i inne dolegliwości.

Pełne spektrum objawów rzadko jest dobrze uchwycone w badaniach nad menopauzą. Wynika to częściowo z tego, że badania bywają stosunkowo niewielkie. W Stanach Zjednoczonych projekty śledzące pacjentki przez cały okres przejścia – czyli najbardziej wartościowe – obejmowały w maksymalnie około 3000 kobiet, a w innych jedynie po kilkaset. Sama Williams po raz pierwszy powiązała pieczenie w jamie ustnej z menopauzą dopiero cztery lata temu. Stało się to wtedy, gdy pacjentka zgłosiła ten problem. – Kiedy zaczyna się przeglądać literaturę, widać, że w jamie ustnej znajdują się receptory estrogenowe. To sprawia, że takie powiązanie ma sens – mówi.

Zanim jednak uzna się, że objawy wynikają z menopauzy, lekarze powinni przeprowadzić dokładną diagnostykę. Trzeba wykluczyć inne możliwe przyczyny – podkreśla Williams. Ból w jamie ustnej może na przykład oznaczać problemy stomatologiczne, a kołatania serca mogą sygnalizować kwestie kardiologiczne. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że lata poprzedzające menopauzę, czyli perimenopauza, często zbiegają się z innymi trudnościami zdrowotnymi i życiowymi. Kobiety mogą w tym czasie czuć zmęczenie, obniżony nastrój, „mgłę” mózgową albo ogólne rozbicie. Niekoniecznie wynika to bezpośrednio z hormonów – zaznacza Williams.

Mit 2: Testy hormonalne powiedzą ci, czy jesteś w perimenopauzie

Wielu lekarzy proponuje kobietom w średnim wieku sprawdzenie poziomów FSH i LH, czyli folikulotropiny i lutropiny. Wiadomo, że w czasie przejścia menopauzalnego poziomy tych hormonów przysadki zwykle rosną. Jednak płatne badania laboratoryjne – jak twierdzi Williams – bywają sposobem na wykorzystywanie kobiet. Wynik pojedynczego testu jest w dużej mierze bezwartościowy. – Poziomy hormonów w tym okresie falują, więc wynik teraz może być już inny nawet za godzinę – mówi.

Najbardziej wiarygodnym sposobem rozpoznania perimenopauzy jest obserwowanie zmian w cyklu miesiączkowym. Na wczesnym etapie długość cyklu różni się od typowej dla danej osoby o około siedem dni. W późniejszym etapie miesiączki pojawiają się co najmniej co dwa miesiące. Samą menopauzę rozpoznaje się retrospektywnie – po roku od ostatniej miesiączki.

Również w kwestii płodności testy hormonalne zawodzą. Płodność istotnie spada w latach perimenopauzy – z około 30% szans na zajście w ciążę w jednym cyklu miesiączkowym u kobiet w wieku 20 lat do wartości jednocyfrowych po czterdziestce. Mimo to do poczęcia nadal może dojść niezależnie od wyników hormonów. Trzeba jednak pamiętać, że u starszych kobiet odsetek poronień przekracza 50%.

Mit 3: Terapia hormonalna jest zbyt ryzykowna dla większości kobiet w menopauzie

Terapia hormonalna jest – jak jasno stwierdza Menopause Society – „najskuteczniejszym leczeniem uderzeń gorąca”. Leki te są szczególnie ważne dla dwóch trzecich kobiet, u których objawy mocno zaburzają jakość życia. Mimo to tylko niewielka część kobiet, które mogłyby skorzystać z terapii, faktycznie ją stosuje. Powodem są błędne przekonania o ryzyku raka piersi lub innych chorób. W jednym badaniu ankietowym online ponad 70% z 1500 kobiet deklarowało regularne uderzenia gorąca, a tylko 11% przyjmowało leki hormonalne.

Tak niska popularność terapii bywa szczególnie niebezpieczna dla kobiet, u których perimenopauza zaczyna się wcześnie. Spadek poziomu estrogenów zwiększa u nich ryzyko problemów z sercem i kośćmi. Z badania opublikowanego w styczniu 2026 roku wynika, że terapię hormonalną stosuje tylko około jedna trzecia tych kobiet. Terapia hormonalna nie tylko łagodzi uderzenia gorąca. Może też wspierać zdrowie układu krążenia, ponieważ nieleczone objawy wiążą się ze zwiększonym ryzykiem zawału, niewydolności serca lub udaru.

Zdrowe kobiety poniżej 60. roku życia, które są w ciągu 10 lat od menopauzy, mogą bezpiecznie stosować te leki. Kobiety, których historia zdrowotna wyklucza hormony, mogą sięgnąć po inne, niehormonalne opcje leczenia.

Mit 4: Hormony bioidentyczne są lepsze niż farmaceutyczne

Reklamy „naturalnych” hormonów są w internecie wszędzie. Przedstawia się je jako bezpieczniejsze lub skuteczniejsze, choć – jak mówi Gunter – te określenia nie mają znaczenia naukowego.

– Bioidentyczny estradiol to po prostu estradiol – tłumaczy. – To nie czyni go wyjątkowym. W praktyce jedynym rzeczywiście „naturalnym” hormonem jest Premarin. Każdy inny hormon jest wytwarzany w laboratorium, także ten nazywany bioidentycznym.

Często chodzi o preparaty, które nie przeszły tak rygorystycznych badań jak leki zatwierdzane przez urzędy. W przeglądzie badań z 2022 roku nie wykazano skuteczności takich preparatów w leczeniu uderzeń gorąca.

Mit 5: Suplementy pomagają na objawy menopauzy

Dziesiątki suplementów obiecują poprawę snu, nastroju i redukcję objawów. Tymczasem nie ma wiarygodnych dowodów, że którykolwiek z nich działa. – Nie mamy bezpiecznych i skutecznych środków bez recepty na uderzenia gorąca – mówi Stephanie Faubion. Badania wykazały brak korzyści lub wyniki mieszane, a Menopause Society nie rekomenduje większości popularnych suplementów. Niektóre z nich mogą być wręcz potencjalnie niebezpieczne.

Istnieją jednak skuteczne metody niefarmakologiczne. Badania wykazały, że hipnoza kliniczna i terapia poznawczo-behawioralna mogą znacząco zmniejszać objawy. – Nie ma nic bardziej naturalnego niż to – podsumowuje Gunter.

Źródło: National Geographic

Reklama
Reklama
Reklama